Kładę duży nacisk na komunikację. – rozmowa z Kasią Tirilly z bloga Bretonissime

Dwa słowa wyjaśnienia na wstępie. Blog – jak niektórzy z Was wiedzą – od kilku miesięcy przeżywa bardzo poważne problemy techniczne. Z końcem maja jego widoczność w wyszukiwarce Google’a praktycznie spadła do zera. Okazuje się, że powodem jest zupełnie przypadkowy i błąd techniczny, którego nie dało się przewidzieć (oszczędzę tu Wam specjalistycznego nazewnictwa i szczegółów). Na blogu przez ostatni dłuższy czas nic nowego się nie pojawiało. Czekałam na rozwiązanie blogowej sytuacji i nie byłam pewna, w którym kierunku potoczą się blogowe losy.

Decyzja – czy przenoszę Moją Alzację pod nowy adres – zapadnie już niedługo. Tymczasem chcę podzielić się z Wami wywiadem z Kasią Tirilly z bloga Bretonissime na temat jej nauczycielskich doświadczeń. Kasia należy do nauczycieli języka francuskiego, których polecam. Wielu z Was, którzy pisaliście do mnie w sprawie prywatnych lekcji francuskiego, odsyłałam właśnie do niej.

*

Czy przeprowadzając się do Francji wiedziałaś, że zawodowo zajmiesz się uczeniem francuskiego przez internet?

Nie, nie przewidziałam tego, a już kompletnie nie spodziewałam się, że parę lat później oboje z mężem będziemy uczyć online! Mimo że wcześniej miałam okazję spróbować pracy jako nauczyciel (na studiach udzielałam korepetycji, a potem przez rok uczyłam w stowarzyszeniu, które miało kontakty z Bretanią) i zawsze to lubiłam, to myślałam, że tego zajęcia nie da się przenieść na francuskie warunki – bo jak tu uczyć Polaków? Nastawiałam się na pracę w turystyce na początku, ale byłam otwarta na to, co życie mi przyniesie. I przyniosło same piękne rzeczy, choć zanim założyłam własną działalność, przeszłam trudną lekcję cierpliwości i pokory.

bretonissime

Czy masz jakąś rzecz, na którą najmocniej zwracasz uwagę, ucząc innych języka?

Tak, kładę duży nacisk na komunikację (czyli na zajęciach dużo rozmawiamy) oraz na kwestie kulturowe, które znam z pierwszej ręki z racji tego, że mieszkam we Francji i mam męża Francuza. Zrozumienie kultury jest o tyle ważne, że możemy złożyć zdanie poprawne gramatycznie, które jednak zabrzmi niegrzecznie, agresywnie.

Może zobrazuję kilkoma przykładami, o co mi chodzi. We francuskim używamy wielu formułek grzecznościowych, po polsku zwracamy się do siebie dużo bardziej bezpośrednio. W gronie rodzinnym możemy śmiało powiedzieć “podaj mi sól”, a po francusku koniecznie musimy dodać “proszę”: “passe-moi le sel, s’il te plaît”. Wielu Francuzów rozbuduje to zdanie jednak dużo bardziej: “Est-ce que tu peux me passer le sel, s’il te plaît, Kasia?”. Pamiętam, że gdy w czasach studenckich byłam au pair niezmiernie dziwiło mnie budowanie tak długich zdań (np. właśnie przy wspólnym posiłku) do przekazania prostych komunikatów.

Warto wiedzieć, że imienia rozmówcy używa się dużo częściej niż w Polsce, dlatego warto pamiętać, by do “bonjour” czy “merci” dorzucać imię osoby, do której się zwracamy. Niby drobiazg, ale naprawdę ma znaczenie!

Inny przykład – gdy chcemy coś załatwić, kogoś o coś zapytać, nie wypada od razu przejść do sedna sprawy, musimy zrobić odpowiedni wstęp, powiedzieć chociaż “j’ai une question” czy “je voudrais me renseigner”. Podobnie, jeśli przyszliśmy do kogoś z wizytą, nie możemy w pewnym momencie po prostu poderwać się do wyjścia (wywołałaby to zdumienie i konsternację), trzeba zapowiedzieć to, że będziemy się niedługo zbierać, mówiąc na przykład: “on va pas trop tarder”. To są pozornie detale, ale stanowią istotny element codziennego życia w społeczeństwie i składają się na odbiór naszej osoby. Nie każdy zdaje sobie przecież sprawę, że odmienne zachowania wynikają z różnic kulturowych, a z pewnością nie chcemy być postrzegani jako niegrzeczni czy gburowaci. Dlatego tak ważne jest zrozumienie innej kultury i na początku świadome pilnowanie swoich zachowań, także tych językowych. Potem na szczęście wchodzi to w krew.

 

Dlaczego warto uczyć się z nauczycielem? Przecież w internecie jest mnóstwo materiałów, które można wykorzystać do samodzielnej nauki.

Tak, to prawda, jednak praca z nauczycielem niesie za sobą wymierne korzyści zarówno psychologiczne, jak i językowe.

Jeśli chodzi o nasza psychikę, to jednak większość z nas potrzebuje do nauki przysłowiowego “bata” nad sobą, zewnętrznej motywacji, świadomości, że się z kimś na coś umówiliśmy (i że za to płacimy – to też pomaga podejść do sprawy na serio). Wielu z nas dużo trudniej jest wywiązać się z obietnicy złożonej przed samym sobą. Znam to również z własnego doświadczenia – kilka razy podejmowałam próby samodzielnej nauki włoskiego czy odświeżenia hiszpańskiego, ale trudno było mi wygospodarować na to czas. Jednak gdy umówiłam się z przyjaciółką na “tandem” (lekcje hiszpańskiego w zamian za francuski) i po prostu wpisałam go w kalendarz, jak inne lekcje, czas jakoś się znalazł! Przy samodzielnej pracy naturalne są też momenty spadku motywacji, zniechęcenia, przez które dużo łatwiej przejść z nauczycielem niż samemu. Jest wtedy większa szansa, że się nie poddamy, a komuś z boku łatwiej obiektywnie ocenić postępy lub ich brak, wesprzeć, zmienić metody działania, by pracować skuteczniej.

Jednak aspekty psychologiczne w moim zawodzie wykraczają daleko poza motywację do nauki języka. Pracuję w większości z emigrantami, którzy w swojej codzienności zmagają się z licznymi wyzwaniami, związanymi nie tylko z francuskim, ale i z zupełnie nową rzeczywistością. Dobrze się rozumiemy, mamy często podobne doświadczenia, punkt widzenia i staram się wspierać moich uczniów w tych dużych życiowych zmianach.

Zdarzają się takie sytuacje, że para przenosi się za granicę, bo mąż dostał atrakcyjna propozycję pracy (choć bywa i odwrotnie!). Żona zostaje sama w domu, nie zna nikogo, czuje się wyizolowana, nie ma pracy, nie zna języka. Wtedy kontakt z nauczycielem, choćby przez Internet, nadaje tygodniowi jakiś rytm, stawia konkretne wyzwania, pomaga się zorganizować i po prostu nie zwariować: porozmawiać z kimś, poradzić się.

 

Rzeczywiście dużo jest tych powodów, dla których warto uczyć się z nauczycielem!

Tak, zdecydowanie! Moją swoistą misją jest też dodawanie uczniom wiary w siebie. Na przestrzeni lat obserwuję, że Polacy wciąż mają z tym spory problem – praktycznie zawsze zaniżają swój poziom znajomości języka, często wstydzą się zabrać głos z obawy przed popełnieniem błędu i – z ich perspektywy- ośmieszeniem się. Wiele razy zdarzyło mi się, że uczeń określał w mailu swój poziom jako początkujący, a potem całą lekcję rozmawialiśmy swobodnie po francusku!

Natomiast od strony czysto językowej uważam, że współpraca z nauczycielem ma największe znaczenie na początku procesu nauki. To paradoksalne, ale ogrom materiałów dostępnych w Internecie może przytłaczać: nie wiadomo, od czego zacząć, jak to ugryźć. Można się łatwo zniechęcić lub, co gorsza, źle się nauczyć (np. wymowy) i potem nieustannie powielać swoje błędy, podczas gdy nauczyciel od razu by to wychwycił i skorygował. Takie poprowadzenie za rękę na początku, by stworzyć solidne podstawy, wydaje mi się bezcenne. Dla mnie to dodatkowo ogromna radość i satysfakcja, gdy zaczynam z kimś od zera i mogę obserwować jego postępy!

Jest jeszcze jedna ważna kwestia: język służy do komunikacji, a trudno rozmawiać samemu ze sobą. Wiele osób początkujących boi się odezwać, bo ma wrażenie, że nie da rady się wysłowić, ale pewna uczennica kiedyś powiedziała mi, że ona woli mówić, bo ma kontrolę nad tym, co powie, a bardzo stresuje ją, gdy ktoś jej odpowiada – wtedy boi się, że nic nie zrozumie. To dało mi do myślenia – faktycznie otwierając się na druga osobę, wystawiamy się na pewne ryzyko, ale to właśnie w ten sposób się rozwijamy. Jest duża szansa, że nasz rozmówca nauczy nas czegoś nowego, sformułuje myśl inaczej, niż sami byśmy to zrobili.

 

Przekonałaś mnie 🙂 Mimo wszystko trzeba też powiedzieć o tym, że dużo można zrobić samemu. Masz jakąś radę, jak najlepiej uczyć się samodzielnie?

Według mnie samodzielna nauka sprawdzi się dużo lepiej w przypadku osób na poziomie zaawansowanym lub chociaż średniozaawansowanym, które są bardziej świadome tego, jakie metody nauki najlepiej sprawdzają się w ich przypadku. Wtedy warto postawić na to, co sprawia nam przyjemność, można słuchać lekkich treści na YouTube, oglądać filmy po francusku, czytać książki, samemu wyszukiwać ćwiczenia na zagadnienia, które sprawiają nam problem. Możliwości jest mnóstwo!

kasia tirilly bretonissime

 

Co Twoim uczniom sprawia najwięcej trudności we francuskim? Co im radzisz, aby pokonać tę przeszkodę?

Na początku na pewno ogromna różnica między pisownią i wymową. Zasady wymowy to zmora, sama ich ilość przeraża wszystkich. Opracowałam jednak sposób, który pozwala skutecznie i szybko nauczyć się wymowy, podchodząc do tego trochę jak do zabawy. Uczniowie z satysfakcją rozszyfrowują francuskie nazwy sklepów czy marek, które były im znajome, ale nigdy nie wiedzieli, jak je poprawnie przeczytać.

Na późniejszym etapie nauki problematyczne są wszechobecne niuanse, detale, których trzeba pilnować i które nie zawsze są zrozumiałe. Jest tyle możliwości pomylenia się, że każde zdanie trzeba dokładnie analizować, zresztą sami Francuzi też robią mnóstwo błędów i to nieraz gorszych niż obcokrajowcy! Tutaj trzeba wykazać się dokładnością, cierpliwością, nie zniechęcać się i w razie potrzeby wracać do trudniejszych zasad gramatycznych.

 

Jesteś żoną, mamą, blogerką, fotografką i nauczycielką. Jak godzisz te wszystkie role?

Raz lepiej, raz gorzej. 😉 Bardzo doceniam łączenie pracy zawodowej z macierzyństwem, które jest możliwe dzięki stylowi życia, jaki razem wybraliśmy: mój mąż porzucił jakiś czas temu pracę w szkole na rzecz nauczania francuskiego obcokrajowców online, czyli pracuje tak, jak ja. Dzięki temu, że oboje jesteśmy w domu i wymieniamy się w pracy, możemy dużo czasu spędzać z dzieckiem, a na tym etapie życia to nasz priorytet. Niedługo powiększy się nam rodzina i dojdą kolejne wyzwania, będziemy zapewne musieli na nowo wszystko sobie poukładać.

Blogowanie musiało niestety trochę pójść w odstawkę. Z racji tego, że każdy wpis na blogu jest dwujęzyczny i zawiera mnóstwo zdjęć, przygotowanie jednego artykułu to mnóstwo czasu i pracy. A oprócz bloga jest jeszcze przecież fanpage, Instagram, odpowiedzi na maile, grupa na Facebooku “Wakacje w Bretanii”. Mimo że lubię tę internetową działalność i przede wszystkim kontakt z czytelnikami, to rozproszenie komunikacji na wiele kanałów i konieczność regularnej aktywności na każdym z nich bywają nieco przytłaczające.

Macierzyństwo nauczyło mnie tego, że muszę bardziej dbać o własne potrzeby, by móc dawać dużo z siebie innym. Kiedyś, po intensywnym dniu pracy, siedziałam jeszcze wieczorami długie godziny przed komputerem, przygotowując wpisy na bloga. Nigdy nie miałam czasu na czytanie czy sport. Teraz piszę rzadziej również dlatego, że chcę w ciągu dnia znaleźć także chwile tylko dla siebie na książkę czy spacer. Wciąż nad tym pracuję.

kasia tirilly bretonissime

 

Jakie są Twoje najbliższe blogowe plany?

Planów to ja mam całe mnóstwo, ale niestety wiele moich kreatywnych pomysłów czeka w kolejce do realizacji i jeszcze przez pewien czas tak będzie. Jesienią przyjdzie na świat nasze drugie dziecko i blogiem będę się zajmować w pierwszych miesiącach jego życia w takim stopniu, w jakim czas mi na to pozwoli. To bardzo przyjemna odskocznia od codziennych obowiązków, dzielenie się pasją do Bretanii to cudowne hobby, z którego na pewno nie mam zamiaru rezygnować, ale czasem trzeba też trochę się przespać. 😉

*

Drugi synek Kasi już zdążył pojawić się na świecie! Możecie słać im gratulacje i ciepłe słowa 🙂

Kasia natomiast pojawiała się na moim blogu już kilkukrotnie. Polecam bardzo serdecznie jej gościnny wpis Co łączy Alzację z Bretanią oraz naszą rozmowę z cyklu Francuskie historie Polek.

*

Teksty na blogu, które mogą Cię zainteresować:
13 wskazówek jak rozgadać się po francusku
Francuska klawiatura AZERTY (wreszcie) bez tajemnic

Z cyklu „Nauczyciele francuskiego, których polecam” ukazały się dotychczas wywiady:
–  z Panem od francuskiego: To wszystko przez korek od szampana!
z Martą Bargiel z bloga Po francuskiej stronie: Kocham tę robotę!

 

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

4 Odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się