NOWOŚĆ! Webinary z francuskiej gramatyki już w sprzedaży

Ciążowe zachcianki, cesarka i karmienie piersią, czyli moje obserwacje na temat ciąży i porodu we Francji

ciąża i poród

Przy pierwszej ciąży zupełnie wyłączyłam się ze świata online. W tej całkowicie nowej sytuacji nie miałam ochoty na dzielenie się moim życiem prywatnym. 

Za to w ciąży z drugim dzieckiem zdecydowanie więcej mówiłam o tym, co się u mnie dzieje. Zapoczątkowałam też serię artykułów na blogu odnośnie do tego, jak przebiega ciąża i poród we Francji. To temat ciekawy kulturowo, ale też szalenie ważny życiowo. 

Polskie i francuskie realia różnią się pod wieloma względami. W czasie drugiej ciąży i po porodzie na gorąco zapisałam swoje obserwacje i doświadczenia. Mam nadzieję, że będą pomocne.

1/ Szybko zarezerwuj miejsce w żłobku

Najwcześniejsza rada jaką dostałam, kiedy zaszłam w pierwszą ciążę brzmiała: szybko rezerwuj miejsce w żłobku. 

Czy to nie za wcześnie? Może najpierw zgłosić ciążę pracodawcy, wybrać szpital, położną, skompletować wyprawkę? Jasne, to wszystko też. Ale wyborem żłobka trzeba się zająć jak najszybciej. Inaczej ryzykujesz, że nie będzie już miejsc.

Na dobrych kilka miesięcy przed porodem zrobiłam więc spis żłobków w naszej okolicy, odwiedziliśmy z S. kilka z nich i w jednym złożyliśmy dokumenty. Udało nam się zarezerwować miejsce. Ufff! 

O ten żłobek warto było walczyć. Trafiliśmy na naprawdę super miejsce. Placówka czerpała z metodyki Montessori, a dyrektorka okazała się promotorką karmienia piersią. To ona powiedziała mi o zapisie w prawie pracy, który umożliwia kontynuowanie karmienia po powrocie z urlopu macierzyńskiego*. Bardzo mało Francuzek z niego korzysta i mój ówczesny HR bardzo się zdziwił, kiedy im go pokazałam. Dzięki temu mogłam brać (niepłatne) przerwy na karmienie mojej córki. Było to możliwe, bo jej żłobek znajdował się parę minut na piechotę od mojej pracy.

*Przypomnijmy, macierzyński w wersji podstawowej trwa sześć tygodni przed rozwiązaniem i dziesięć tygodni po urodzeniu dziecka. Więcej na ten temat TUTAJ.

2/ Ciążowe zachcianki

W Polsce ciążowe zachcianki miewa niemal każda kobieta w ciąży. Mam przynajmniej takie wrażenie. Niektóre są typowe, jak ochota na kiszone ogórki, a inne mniej standardowe, jak choćby śledzie zagryzane mleczną czekoladą.

Na podstawie zachcianek snuje się domysły na temat płci dziecka. Jeśli ciężarna domaga się zupy pomidorowej, wskazuje to podobno, że jej brzuch zamieszkuje chłopiec.

Inaczej jest we Francji. W czasie dwóch ciąż nikt mnie ani razu nie zapytał: jakie masz ciążowe zachcianki? Wychodzi na to, że Francuzki nie miewają ich tak często jak Polki. Czasem ewentualnie zachce im się truskawek. Ale to by było na tyle.

3/ Refundowane seanse akupunktury

Jeśli pod koniec ciąży maluszek nie obrócił się jeszcze dobrze do porodu, we Francji kieruje się kobietę na trzy seanse akupunktury. Wykonują je zarówno położne w prywatnych gabinetach, jak i kliniki oraz szpitale na oddziałach położniczych.

Zabawny fakt. Aby przekonać malca w brzuchu, żeby zrobił fikołka, mamie wbija się igły… w małe palce u nóg. Same igły zupełnie nie bolą, a przynajmniej nie powinny. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że trafiłaś na słabo wyszkoloną osobę.

Bardzo miłym szczegółem jest to, że seanse akupunktury są w stu procentach refundowane przez służbę zdrowia.

4/ Cesarskie cięcie przede wszystkim w uzasadnionych medycznie przypadkach

Mimo, że oficjalnie w Polsce nie istnieje cesarka na życzenie, niemal 40% porodów dokonuje się właśnie w ten sposób (raport OECD z 2019 roku).

Wiedziałam, że cesarka jest bardzo popularna wśród Polek, ale żeby aż tak? Zdziwiły mnie statystyki, bo jednocześnie internetowa nagonka pod tytułem „cesarka to nie poród” ma się w Polsce fantastycznie. Na niektórych grupach fejsbukowych aż kipi od obcesowych komentarzy kobiet, które rodziły siłami natury. Powiedzieć, że patrzą z góry na te, które rodziły przez cesarkę to wyjątkowy eufemizm.

We Francji można wybrać cesarskie cięcie w imię decydowania o swoim ciele. Jednak średnio tylko jedna na pięć kobiet rodzi w ten sposób.

Z mojego doświadczenia oraz historii Francuzek, które znam, we Francji cesarkę przede wszystkim wykonuje się w uzasadnionych medycznie przypadkach. Jednocześnie ani razu nie spotkałam się z hejtem wymierzonym w kobiety po cesarskim cięciu.

Drugie dziecko urodziłam właśnie przez cesarskie cięcie. I tu zauważyłam mocno jeszcze jedną rzecz. Gdy rozmawiałam z ginekologiem-położnikiem o mojej sytuacji, mimo faktu, że istniały aż dwa różne wskazania do cesarki, wybór cały czas należał do mnie. Bez presji, bez przykrych komentarzy niezależnie od tego, na co bym się zdecydowała. Bardzo dużo to mówi o podejściu do mnie jako kobiety i pacjentki. O szacunku, jakim się mnie we Francji otacza.

5/ Szacunek dla pacjentki i autentyczna chęć pomocy personelu medycznego

Szacunkiem i autentyczną chęcią pomocy – moim zdaniem – francuskie realia mocno różnią się od rzeczywistości polskich porodówek*.

Francuskie szpitale traktują rodzące z szacunkiem i to jest standard. Tego można oczekiwać praktycznie wszędzie. Piszą też o tym Julia i Marlena opowiadając o swoich ciążowo-porodowych doświadczeniach we Francji.

Jasne, niemiłe położne czy niekompetentni lekarze mogą się zdarzyć wszędzie. Za to nie słyszałam o poniżających komentarzach skierowanych do rodzącej. Czy o podejmowaniu decyzji przez personel pomimo otwartego sprzeciwu pacjentki.

Niedawno na jednej z ciążowych grup przeczytałam historię, po której jeszcze przez kilka następnych dni miałam ciarki na plecach. Dziewczyna, której bardzo zależało na porodzie naturalnym, opowiadała, że w trakcie akcji porodowej ginekolog zadecydował jednak o cesarskim cięciu. Gdy położna zapytała go, co ma wpisać w uzasadnieniu decyzji, powiedział mniej więcej tak: „A maźnij tam, że dziecku tętno spada”. Młoda matka w traumie opowiada, że wzięli ją na stół operacyjny mimo braku jej zgody. Do tego dziecko było już tak nisko w kanale rodnym, że podczas operacji trudno było je wydobyć. Takie historie budzą mój sprzeciw wobec tego, co dzieje się w Polsce. 

* Nie wszystkich oczywiście, ale w ciągu ostatnich miesięcy na forach internetowych przeczytałam wystarczająco dużo historii, które nie zostawiają złudzeń. To nadal jest realny i powszechny problem.

6/ Karmienie piersią ­­– nowy standard

Jeszcze cztery lata temu napisałabym, że we Francji poziom wiedzy na temat karmienia piersią jest niski. Że trzeba samemu mnóstwo wiedzieć, aby nie dać się wyprowadzić w pole niekompetentnym (sic!) pediatrom.

Jeden z nich zalecał mi na przykład dawać dziecku wodę do picia, żeby się nie odwodniło w czasie upałów (jak ma się odwodnić, jeśli karmię na żądanie?). Próbował też wymóc na mnie, abym wzbogacała dietę co najmniej jogurcikami grubo przed szóstym miesiącem życia. Czyli zanim można bezpiecznie przejść do etapu rozszerzania diety malucha.

Na takich „specjalistów” trzeba uważać.

Jednak przy drugim dziecku zauważyłam, że wiedza o karmieniu piersią stała się we Francji bardziej powszechna. Coraz częściej można spotkać realne wsparcie. Nawet w klinice, w której po pierwszym porodzie dokarmiono moje dziecko mlekiem modyfikowanych z butelki, teraz cały personel bardzo wspierał mnie w decyzji o karmieniu wyłącznie piersią. Miałam wrażenie, że wszystkim na tym zależy. To było super!

Inne teksty o ciąży i porodzie we Francji

Wybrałam tu sześć tematów, które mnie zdziwiły albo były dla mnie ważne w jakiś sposób. Sześć, bo nie da się powiedzieć o wszystkim. Nie w jednym artykule.

Natomiast każdy tekst z ciążowo-porodowej serii uzupełnia wiedzę na temat tego aspektu życia we Francji o kolejne ważne i ciekawe elementy. Polecam gorąco każdy z nich. Szczególnie, jeśli mieszkasz we Francji i planujesz ciążę, jesteś w ciąży, Twoja partnerka lub żona jest w ciąży lub przygotowujesz się do porodu.

Pozostałe teksty:

.

Rodziłaś we Francji? Napisz, jakie były Twoje spostrzeżenia. Co Cię zdziwiło albo zaciekawiło?

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

3 Odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Moja Alzacja stosuje pliki cookies. Więcej przeczytasz w polityce prywatności, a w każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień cookies w swojej przeglądarce.

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się