Kupowanie mięsa i rozkminy emigracyjne

Uśmiechnięta Iza

Co łączy kupowanie mięsa oraz rozwój językowy? Czy są punkty wspólne między problematyką życia na emigracji a wyborem mięsa na styropianowych tackach? Czy można nie znać języka znając język? Takie i inne pytania z retrospekcji moich pierwszych miesięcy życia we Francji.

mięsna historia
Początkująca emigrantka
Życie do góry nogami. Przeprowadzka do innego kraju to życiowa cezura, zmiana totalna i od fundamentów. Myśl, że nie wyjeżdżam w długą turystyczną podróż, a na stałe, podziałała na mnie blokująco. Znałam język, ale często – za często – odnosiłam wrażenie, że muszę go poznawać od nowa. Punkty odniesienia, cała podświadoma mapa rzeczywistości, wszystkie ‘oczywiste’ schematy dnia codziennego, wszystko tworzyło się na nowo. Mozolnie. W różnych, najmniej spodziewanych miejscach kryły się pułapki.

Na przykład?
Pytanie: Dlaczego ludzie dziwnie zareagowali, gdy powiedziałam im ‘dzień dobry’ po raz drugi tamtego popołudnia? (Norma w Polsce, nikogo nie zdziwi, chociaż czasem denerwuje, mówienie ‘dzień dobry’ tej samej osobie tego samego dnia).
Odpowiedź: Powiedzenie komuś ‘bonjour’ dwa razy tego samego dnia Francuzi uważają za bardzo nieuprzejme. Rozumieją przez to, że ich nie zauważyłam za pierwszym razem, że zapomniałam, że się widzieliśmy. Powinnam powiedzieć ewentualnie „Re-bonjour”, czyli „re-dzień dobry”. Albo nie mówić wcale.
A tak wyszłam na gbura.


Mięsny problem

Przez kilka miesięcy po przeprowadzce do Francji miałam opory, aby kupić mięso u ‘pani za ladą’. Tylko raz poszłam do sklepu mięsnego (czyli do rzeźnika, jak się tu mówi). Ale i tak skończyło się na kilku kurczaczych udkach. Powiedzmy szczerze, łatwizna.

Cała mięsna sprawa urosła w mojej głowie do rozmiarów sporej analogii odnoszącej się do trudności z aklimatyzacją. W czasie rozmów o moim nowym francuskim życiu często o tym wspominałam. Brzmiało to mniej więcej tak..

„Pułapki codzienności. Wszystkiego muszę się uczyć na nowo. Kupowanie mięsa? Co z dramat! Jak dobrze wytłumaczyć, że chcę kawałek wołowiny na rosół, albo na pierogi? Nie mam podstawowych punktów odniesienia. Do tego obawa, że się nie dogadamy, jak spróbuję jednak opisać i wytłumaczyć, obawa przed niezrozumieniem, nieporozumieniem i wyjściem na głupka. Do tego obcy akcent Alzatczyków (zrozumieć starsze pokolenie, które przez większość życia używało języka alzackiego i mówi z bardzo charakterystycznym zaśpiewem? Męka, szczególnie na początku!).

Czy kupuję mięso w takim razie? Oczywiście, przecież mąż-Francuz bez mięsa nie wyobraża sobie życia. Znalazłam prosty sposób na ominięcie niedogodności – kawałki zapakowane wcześniej, tacki z chłodziarki. Biorę, co jest. Nie rozmawiam, nie pytam. Rozwiązanie ma swoje wady, krokiety czasem wychodzą za suche. Trudno.”


Przełom

Nic nie trwa wiecznie. Po jakimś czasie etap ‘emigranta początkującego’ na szczęście się kończy. Język wsiąkł w głowę, rozpracowałam alzacki akcent (chociaż nadal niektóre starsze osoby mówią gwarą nie do odszyfrowania) oraz.. poznałam się osobiście z miejscowym rzeźnikiem.

Nic jednak nie dzieje się samo. Pomogło mi kilka rzeczy.

filmiki ze strony „Comme une française”. Géraldine Lepère na anglojęzycznym blogu wyjaśnia różne językowe i kulturowe pułapki Francji. Nawet bardzo podstawowe tematy zaskakują wnikliwymi uwagami. Szalenie pomocne!
Z innych dobrych językowych blogów polecam polską produkcję, Francuski przez skypa. Ciekawe materiały w dużej ilości.

chodzenie do kina. Wspominałam kiedyś na blogu (LINK), że większość filmów – czy się to komu podoba, czy nie – ukazuje się w dubbingu. Korzyść z tego taka, że 90% anglojęzycznych filmów oglądamy we francuskiej wersji językowej. A im głębsze zanurzenie w języku, tym szybciej postępuje nauka. Współczynnik przyjemności w sprawie pożytecznej przyspiesza ów proces.

śpiewanie. Śpiewam od kilkunastu lat i po przyjeździe do Francji to była jedna z rzeczy, których najszybciej zaczęło mi brakować. Po kilku miesiącach znalazłam chór, w którym znalazłam swoje miejsce. Robienie tego, co się lubi na pewno pomaga poczuć się jak w domu. Poza tym, z całą odpowiedzialnością – śpiewanie to bardzo przyjemny teren  przełamywania różnych barier, od językowych po interpersonalne plus bardzo skuteczne narzędzie do szlifowanie języka i wymowy.

gotowanie wg przepisów lokalnej kuchni. Francuska kuchnia jest typowo mięsna, a tutejsza fantazja sięga o dużo dalej niż granice moich polskich przyzwyczajeń. Otwierając się na nowe doświadczenia moja pierwsza prawdziwa wizyta w mięsnym dotyczyła między innymi jagnięciny (której nigdy wcześniej nie jadłam, a tym bardziej nie przyrządzałam) oraz krowiego kopyta.. To niektóre składniki na baeckeoffe, alzackie danie. Szczególnie z powodu tego kopyta cały pomysł wydał mi się dość groteskowy i nawet nieźle się bawiłam, co chyba też pomogło przełamywać blokady, opory i obawy.

 mięsna historia #2

Rezultat taki, że proces zakorzeniania się we francuskiej rzeczywistości poszedł do przodu. Odkryłam funkcję poznawczą gotowania obiadów mężowi. To lekcja z pogranicza samoświadomości, przełamywania lęków i barier oraz oczywiście językowo-emigracyjna.

Jednocześnie, cały czas odkrywam, że wyobrażenia, jakie miałam na temat mieszkania w innym kraju, nie zawsze przyjaźnią się z rzeczywistością. Niektóre rzeczy są trudniejsze, niż mi się wydawało, niektóre wręcz przeciwnie. W szerokiej perspektywie jest bardzo przyjemnie; z bliska, zawsze znajdzie się jakaś trudność, z którą aktualnie człowiek się zmaga. Od czasu do czasu trzeba też sobie przypomnieć – no pain, no gain 😉

pierogino pain, no gain

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

0 Odpowiedzi

  1. Ja to samo przezylam ,kiedy przeprowadzilam sie do Irlandii.Wszystko bylo nowe nie znane .Dopiero uczylam sie jezyka.I do dzis smieje sie od czasu do czasu jak pierwszy raz na polce zobaczylam tacki z napisem "turkey".Mowie do meza spojrz wszystko jest z Turcji, ato byl indyk.Pierwsze ciasto ,ktore nie wyszlo bo pozniej doszlam ,ze maka ,ktora kupilam ,miala juz proszek do pieczenia,do rzeznika wogole nie wchodzilam bo jeszcze oprocz nazw miesa trzeba bylo znac miary wag bo sa inne niz w Polsce.Takie byly poczatki ,teraz mam swojego ulubionego rzeznika, rolnikow u ktorych kupuje warzywa, piekarnie .Wszystko przychodzi z czasem,tez korzystam z irlandzkich ksiazek kucharskich, telewizji.Kazdego dnia ucze sie czegos nowego .

    1. Hej Kate0068, dzięki za komentarz 🙂 W nowym kraju trzeba się różnych, często banalnych rzeczy nauczyć, ale im dłużej się mieszka tym łatwiej i milej, co? Szczególnie, jak się już dotrze do etapu "mój znajomy rzeźnik", "moja ulubiona piekarnia/warzywniak", etc. Pozdrowienia!

  2. Ech to zderzenie wyobrażeń o jakimś kraju i rzeczywistości. Ja na szczęście póki co nie miałam żadnych nieprzyjemnych, czy tez nieciekawych doświadczeń, ale momentami czuje się bezsilna jak mi tu ktoś po szkocku zaczyna zasuwać. Za tydzień mam firmowego grilla mojego mężczyzny i już widzę siebie wśród (prawie) samych Szkotów – normalnie będę chyba duszą towarzystwa ;). U mnie jedzenie też jest tackowe, w teskaczu można nawet takie frykasy (?) jak jagnięce nerki kupić, ale z chęcią wybrałabym się do rzeźnika tylko jeszcze nigdzie żadnego nie widziałam.

    Pozdrawiam
    Diana Korzeb

    1. Hej Diana, Tacki bardzo ułatwiają życie 😉 Powodzenia na szkockim grillu, jestem pewna, że będzie super 😀

  3. Wiem coś o tym! W ciągu tego czasu w Niemczech w mięsnym byłam zaledwie raz, po sznycle cielęce. Strasznie przepłaciłam, ale cóż było robić, nie sprzedają ich w pierwszym lepszym supermarkecie 😉 Dziś byłoby mi już łatwiej, ale wolę tacki – wystarczają na moje potrzeby (nie jestem np. fanką jagnięciny, a i cielęcina nie była żadnym smakowym fajerwerkiem). Ale główny powód to taki, że nie mam ogólnie absolutnie żadnej orientacji w miarach i wagach i po prostu nie byłabym w stanie określić, ile czegoś z całości potrzebuję do jakiegoś dania 🙂

    Śpiewania mi też brakuje, ale niestety nie znalazłam tu jeszcze swojego miejsca. Tzn. miejscowe chóry albo proponują nadambitny jak dla mnie repertuar (od razu całe msze itp.), albo zdominowane są przez emerytów, którzy z chórem wiążą też swój czas po-chórze (wspólne wyjścia do restauracji, wyjazdy na kilkudniowe warsztaty etc.), a na to nie mam większej ochoty… Szkoda, ale mam oczy i uszy otwarte! 🙂

    Pozdrawiam bardzo serdecznie z Niemiec!

    1. Dzięki Polschland za obszerną historię! Mięso jest odrobinę jak metafora życia codziennego, co? 😉 Każdy ma swoje doświadczenia i tylko pozornie jest to taki łatwy temat.
      Co do chórów, to rozumiem dylematy. Ja trafiłam na liczny i dość młody zespół z bardzo przyjemnym, gospelowym repertuarem. Życzę Ci powodzenia w szukaniu 🙂 Pozdrowienia z Alzacji!

  4. Z tym "bonjour" mnie zaskoczyłaś, nie zauważyłam zjawiska obrażania się przy powtórnym przywitaniu. Teraz będę na to uważać mimo wszystko 🙂

    1. Pewnie to zależy też od osoby. Nie, te z mojej historii nie były obrażone, ale zareagowały takim.. niemiłym zdziwieniem. Potem wszystko poszło w niepamięć, ale zorientowałam się o co chodzi dopiero jak trafiłam na jeden z filmików Comme une francaise.

  5. Z tym mięsem trafiłaś w dziesiątkę !! : Przechodziłam przez to samo 🙂 Niestety wróciłam na tarczy i teraz przeważnie przygotowuje francuskie dania. Trzymam się twardo przepisów i nawet nie wnikam, co się może kryć pod taką czy inną nazwą mięska.

    PS Dziękuję za polecenie mojej strony :):)

    1. Mięso, mięso.. kto by pomyślał, że to taki egzystencjonalny temat 😉 ps. Nie ma sprawy, bardzo cenię Francuski przez skypa, bywam regularnie.

  6. Tak się zastanawiałam, co ma mięsko do języka i o czym Ty w ogóle chcesz pisać?! Ale teraz już rozumiem. Niby taka prosta rzecz, a może przysporzyć trudności. Dobrze, że znalazłaś rozwiązanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się