Czym się Francuz leczy

Polacy to lekomani, nie raz o tym słyszałam. Co katar biegniemy do lekarza, przeziębienie dłuższe niż 3 dni leczymy antybiotykami. Lubimy też zioła. W warszawskiej apteczce mojej mamy zawsze pod ręką była co najmniej mięta, szałwia, rumianek i melisa. Gdy przeprowadziłam się do Francji mój szok kulturowy na polu farmakologicznym miał dwa kolory – biały i różowy.

Disclaimer! Uwaga, wszelkie informacje w tym artykule są wynikiem poszukiwań, rozmów oraz doświadczeń własnych autorki. Autorka nie posiada wykształcenia kierunkowego i nie bierze odpowiedzialności za wykorzystanie poniższych informacji przez czytelników.

Gdy boli głowa

Na początek wrócę do czasów sprzed przeprowadzki. Pierwsze minuty na lotnisku w Paryżu podczas pierwszej wycieczki do Francji. Czyli momenty pierwsze z pierwszych. Wychodzę z samolotu, głowa pulsuje migreną. To chyba stres i emocje. Nie pomyślałam niestety o zabraniu proszków przeciwbólowych ze sobą… Nie ma sprawy – myślę –, gdy na hali przylotów widzę kiosk z gazetami, butelkami wody i batonami. Pewnym, acz chwiejnym od bólu krokiem wchodzę i niepewną jeszcze francuzczyzną proszę o proszki na ból głowy i sok do popicia.

Pani ekspedientka miała dziwną minę i dość zirytowany głos. Jak to proszki, lekarstwa? W krótkich żołnierskich słowach dostałam pierwszą lekcję francuskiego życia codziennego. Po leki do apteki.

Jakieś parę miesięcy temu przez francuskie media przetoczyła się dyskusja, na temat możliwości kupna testów ciążowych w supermarketach. Nie słyszałam natomiast, żeby ktoś kwestionował dostęp do przeciwbólowych poza aptekami (ale jeśli coś przeoczyłam, to napiszcie!).

Dwie tabletki

System reagowania na podstawowe problemy zdrowotne stoi we Francji na dwóch nogach. Nazywają się Doliprane oraz Spasfon. Oba można kupić bez recepty.

Kolor biały. Doliprane to tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe. Francuzi biorą je za każdym razem, jak coś boli – czy to głowa, ząb, czy kręgosłup. Również na gorączkę, przeziębienie i chore zatoki. Lekarstwo można kupić w wersji 500mg lub 1000mg. Ta druga opcja wydawała mi się na początku dawką przeznaczoną raczej dla małego słonia, ale skoro Francuzi zażywają bez mrugnięcia okiem.. Co więcej, a upewniłam się u lekarza pierwszego kontaktu, można go brać na pusty żołądek. Trudno mi było w to uwierzyć na początku, uformowana polską myślą, że przed przeciwbólowym trzeba coś zjeść, żeby żołądek osłonić. I jeszcze jedna rewolucja – kobiety w ciąży donoszą, nie mają zakazu na Doliprane. A do tej pory byłam przekonana, że w stanie błogosławionym na ból głowy można się ewentualnie położyć w ciemnym pokoju z mokrą chustką na twarzy.

Kolor różowy. Gdy natomiast Francuza boli brzuch, natychmiast sięga po Spasfon. Nikt tu nie słyszał o mięcie czy czarnej herbacie bez cukru (polskie niezawodne sposoby domowe). Ból żołądka, niestrawność i skurcze jelit leczy się nad Sekwaną tabletkami w jaskrawym kolorze. Nie ma jednak powodów do niepokoju. Lekarstwo nie ma w zasadzie nie ma efektów ubocznych i jest bezpieczne dla kobiet w ciąży.

czym się Francuz leczy

By |2017-05-12T16:01:31+00:00Grudzień 10th, 2014|francuska codzienność|8 komentarzy

Kategorie

 

Koszyk

 

 

Newsletter

Zapisz się i odbierz rozdział zimowego przewodnika za darmo!