NOWOŚĆ! Webinary z francuskiej gramatyki już w sprzedaży

O zmianach na stronie www, o tym kto się do nich przyczynił oraz o długim milczeniu

zmiany na stronie

Jeszcze nigdy w siedmioletniej historii bloga nie zniknęłam na tak długo. Ostatni wpis z pierwszych dni stycznia? Dawno, dawno mnie tu nie było. Ale jeśli bywałeś na Mojej Alzacji już wcześniej, na pewno rzuciły CI się w oczy zmiany. Strona www przeszła metamorfozę. 

Dlaczego milczałam i skąd wzięły się te zmiany? Poczułam, że to jest najlepszy moment, aby o tym opowiedzieć. I tak jak w ostatnim tekście mówiłam o dwudziestu osobach, dzięki którym rok 2019 był dobrym rokiem, dziś też opowiem o wspaniałym zespole dzięki któremu ten przedziwny rok 2020 był zdecydowanie słodszy.

To najpierw o milczeniu.

Zniknęłam – i to bez uprzedzenia – nie tylko z publikowaniem nowych tekstów na stronie. Nie było mnie też w mediach społecznościowych oraz zrobiłam przerwę w pisaniu zazwyczaj regularnych newsletterów.

Zacytuję mejla, którego wysłałam po długiej przerwie do Czytelników moich francuskich listów

Wracam.

Tego mejla trudno mi się pisze, bo po takiej przerwie nie do końca wiadomo, od czego zacząć.

Czy od tego, że rodzina Rabehantów się powiększa.

Czy – że pierwszy trymestr ciąży był dla mnie hiper trudny. 

Czy – że hurra, hurra po ponad roku technicznych problemów z blogiem chyba mam to za sobą. 

Czy – że bloga postawiłam na nowo (ok, rękami bardzo zdolnych i uśmiechniętych ludzi).

Czy w końcu – że mam mnóstwo planów i bardzo bym chciała, żeby choć część udało mi się zrealizować, zanim bobas pojawi się po drugiej stronie brzucha.

Izolacja w czasie pierwszej fali pandemii, pierwszy trymestr ciąży a potem wakacje z rodziną przełączyły mnie na długie miesiące w tryb offline. To nie był najłatwiejszy czas, ale też wiele spraw mogłam na nowo przemyśleć. Choćby to, w którą stronę chciałabym rozwijać Moją Alzację. Zmiany na stronie są częścią tego kierunku.

Google banuje Moją Alzację i co z tego wynikło

Od połowy zeszłego roku wspominałam co jakiś czas na fanpage’u i moim profilu na Instagramie, że szarpią mi nerwy techniczne problemy z blogiem. W dwóch słowach, zniknęłam z wyszukiwarki Google. Dlaczego? Problemy z kodem i wewnętrznym linkowaniem na stronie. Praktycznie niemożliwe było doszukanie się, skąd się wzięły.

Rezultaty? W wyszukiwarce praktycznie nie dało się wyszukać bloga. Ilość odwiedzających bardzo mocno spadła, a nowi czytelnicy i klienci nie mogli do mnie dotrzeć. Budziłam się nie raz o drugiej nad ranem zastanawiając się czy jest jeszcze sens dalej inwestować w rozwój mojej pracy online czy nadszedł czas, aby znaleźć pracę na etacie. 

Specjaliści od SEO, z którymi pracowałam nad problemem technicznym bloga, długo szukali rozwiązania. Ostatecznie diagnoza brzmiała, że mogę odzyskać ze “starego bloga” teksty i zdjęcia, ale wszystko trzeba będzie postawić na nowo. Bloga i sklep. 

Postanowiłam zaryzykować i odbudować Moją Alzację. 

Jak przekuć problem w szansę

Problemy techniczne, które zaczęły się w maju 2019, mocno testowały moją cierpliwość. Jednocześnie kurs Bonjour La France, który – co za tajemniczy zbieg okoliczności – po raz pierwszy otworzyłam w tym samym miesiącu równoważył sytuację. Został bardzo ciepło przyjęty i w pierwszej edycji kupiło go 121 osób. Dzięki niemu widziałam sens, aby mimo przeciwności iść dalej z blogiem. 

Pomyślałam, skoro trzeba postawić Moją Alzację od zera, to niech ta nowa strona będzie dużo lepsza. Lepsza, czyli czytelniejsza, bardziej uporządkowana. Niech lepiej opowiada o tym, czym się zajmuję i jak inni mogą u mnie skorzystać.

Przez siedem lat Moja Alzacja była przede wszystkim blogiem. Napisałam ponad trzysta artykułów, w których opowiadałam o życiu we Francji od kulis, o języku francuskim i oczywiście promowałam zachwycającą Alzację. Sama się przy tym dużo nauczyłam. Poczułam jednak mocno, że to najlepszy moment, aby zacząć występować jako mały biznes online. Czas odbudowywania strony mogę wykorzystać właśnie na to.

Skoro budujemy, to budujemy. Nie zamierzałam jednak robić tego w pojedynkę. 

Ma znaczenie z kim pracujesz

Jedną z korzyści pracowania na swoim jest to, że masz wpływ z kim pracujesz. Współpracowników dobierasz sobie sam. Nie raz wspominałam, że akurat do ludzi mam ogromne szczęście i tym razem było dokładnie tak samo.

Zespół z którym działasz jest ważny niezależnie od projektu. Ale są momenty, kiedy otaczający cię ludzie są kluczowi. Doświadczyłam tego w miesiącach, kiedy izolacja i domowe przedszkole (chyba każdy rozumie ten skrót myślowy?) a potem wątpliwe atrakcje pierwszego trymestru ciąży trzymały mnie daleko od komputera.

To ich kompetentność, kreatywność, uśmiech (!), szybkie reagowanie, uczynność i mega dobra atmosfera pracy sprawiły, że nie rzuciłam projektu tworzenia nowego layoutu i migracji bloga w kąt. A czasami miałam taką ochotę. Na przykład kiedy miałam wrażenie, że projekt ciągnie się bez końca.

Ale masz piękną stronę! A dzięki komu?

Nowa strona dostaje dużo komplementów. Że jest piękna i czytelna. Agata Dutkowska szefowa Latającej Szkoły powiedziała nawet, że “Aż się prosi, żeby wszędzie pokazywać Twoją www jako doskonały przykład strony, która od razu mówi, o co chodzi.” 

Jestem dumna z efektu, to fakt 🙂 Ale wiem, że zawdzięczam go całej ekipie, która ze mną pracowała. Pełną listę osób i firm, wymienionych poniżej możesz też pobrać w formie pliku PDF. Może Ci się przyda.

Opiekun Bloga. To od lat mój dostawca hostingu, z którym przeszłam niejeden problem na blogu i konsultowałam setki technicznych spraw. Rzeczywiście słowo “opiekun” bardzo pasuje do sposobu, w jaki traktują swoich klientów. W czasie rozwiązywania problemu technicznego, migracji bloga i stawiania strony i sklepu od nowa byli nieocenieni. Zdecydowanie polecam!*

PAQ Studio, agencja SEO. To ludzie, którzy wydobyli mnie z otchłani problemów z pozycjonowaniem. Rzeczowi i kompetentni.

Kryptonum Studio. Trzech chłopaków z kosmosu, którzy robią świetne strony www 🙂 Kreatywni, szybcy w działaniu, uśmiechnięci! Ta współpraca to sama przyjemność.

Zuzia Jach. Mistrzyni fotografii dokumentalnej, autentycznej, blisko ludzi. Wszystkie foty w nowej odsłonie bloga wyszły spod jej oka i palca. PS. Zu robi nie tylko sesje wizerunkowe, ale – może nawet przede wszystkim – rodzinne. Działa na terenie Warszawy, ale chętnie podróżuje 🙂

Gosia Szoka i Dwa Słowa. Specka od słów. W temacie pisania nauczyłam się od niej więcej niż od kogokolwiek innego (absolutnie polecam jej newsletter). Przy pracy nad Moją Alzacją konsultowałam z nią przeróżne teksty. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo czytelnie, spójnie i w miarę zwięźle opowiedzieć o swojej ofercie, gdy mieszczą się w niej przewodniki po Alzacji, kurs językowo-kulturowy oraz blogowanie o życiu codziennym we Francji.

Iza Owsianny. Graficzka specjalizująca się w składzie tekstów. Współpracujemy od dwóch lat przy najróżniejszych projektach. Iza to skarb! 

Wszystkie te osoby cenię i każda była mi na wagę złota w tym trudnym ostatnim roku. Polecam je bardzo gorąco i bez zawahania!

Jesienne plany

Od września mogłam na nowo zanurzyć się w pracy po długiej nieobecności online. 

Przeprowadziłam czwartą już z kolei edycję kursu Bonjour La France. Nowi kursanci już są na pokładzie i szlifują komunikację z Francuzami w codziennych sytuacjach. W zeszłym tygodniu odbył się też nasz pierwszy live w zamkniętej grupie na FB. Rozmawialiśmy na nim, jak pielęgnować ogień motywacji do nauki języka (i przerabiania kursu, haha). 

Już niedługo w blogowym sklepie będzie można kupić nagrania pięciu webinarów z francuskiej gramatyki. To szkolenia, do których w roli ekspertów zaprosiłam Martę Bargiel z przestrzeni Po francuskiej stronie oraz Kasię Tirilly z bloga Bretonissime. Dwa z nich dotyczą francuskich rodzajników, a trzy kolejne czasów w języku francuskim. Wszystkie są po brzegi merytoryczne a jednocześnie przyjemnie lekkie w odbiorze. Już niedługo więcej szczegółów!

Trzecim planem na jesień jest współpraca z kreatywnymi Polkami mieszkającymi we Francji. Już w listopadzie produkty dwóch bardzo przedsiębiorczych kobiet zagoszczą w moim blogowym sklepie. 

Tutaj małe ogłoszenie. Jeśli jesteś zainteresowana tego typu współpracą i chciałabyś sprzedawać swoje produkty (wirtualne lub fizyczne) związane w jakiś sposób z Francją lub sztuką (myślę tu o plakatach, makatkach, sztuce “ściennej” na przykład) to napisz do mnie. Namiary znajdziesz w zakładce współpraca.

Kończę. Wyszedł z tego bardzo długi tekst. Długi na miarę wielomiesięcznego milczenia oraz zmian, które się w tym czasie wydarzyły.

Wszystkiego co najlepsze dla Was, les amis!

A co Wam przyniósł rok 2020? Może tak jak mnie – paradoksalnie lub zupełnie wprost – wiele dobrego? 

*

(*) Zamieszczony link jest linkiem afiliacyjnym. Oznacza to, że jeśli zamówisz przez niego usługę, ja otrzymam niewielkie wynagrodzenie za polecenie tej firmy. Co ważne, cena dla Ciebie się nie różni.

Pełną listę osób i firm, które polecam możesz również pobrać w formie pliku PDF. Kliknij tutaj.

Jeśli chcesz zadać mi dodatkowe pytanie na temat dane współpracy, napisz mejla. Mój adres to izabela@mojaalzacja.pl.

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Moja Alzacja stosuje pliki cookies. Więcej przeczytasz w polityce prywatności, a w każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień cookies w swojej przeglądarce.

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się