Dzisiejszy temat będzie po pierwsze niewiarygodnie pyszny, bo w Le Chambard kubki smakowe odkrywają zupełnie nowe światy. Po drugie trochę ekstrawagancki ze względu na blask i splendor gwiazdek Michelina, które biorą w nim udział. Po trzecie osobisty i romantyczny zarazem, gdyż rocznice ślubu właśnie takie są. A po czwarte – z okazji pewnej blogowej rocznicy – mam dla Was niespodziankę, konkurs z nagrodami!

Jedliście kiedyś w restauracji z gwiazdkami Michelina? My – ja i S. – do niedawna nigdy. W zasadzie nigdy mnie specjalnie nie kusiły, a nawet nie oglądałam żadnego odcinka programu Top Chef. Jak to się stało w takim razie, że zawitaliśmy w końcu w tak luksusowe progi ? Otóż kropla drąży skałę.

Krok po kroku do Le Chambard

Wszystko zaczęło się dwa lata temu. Drobna sprawa, kupiłam swoją pierwszą sto procent francuską książkę kucharską. Dzięki Comment faire la cuisine Oliviera Nastiego zaczęłam stawiać swoje pierwsze kroki w kuchni alzackiej. Przyrządziłam na przykład baekeoffe z dość egzotycznym składnikiem, jakim jest krowie kopyto i jakkolwiek może Wam się to wydawać dziwne, bardzo polecam to danie! Ale wsiąkłam nie tylko w kuchnię regionalną. Zmieniłam również przepis według którego robię naleśniki i lasagne. Poważna rewolucja!

Z książki korzystam bez przerwy, więc leży w kuchni na wierzchu. Od czasu do czasu zaczęliśmy rozmawiać z S. na temat restauracji, którą prowadzi jej autor, Le Chambard w alzackim miasteczku Kaysersberg. Rok temu Michelin przyznał jej drugą gwiazdkę, pisano więc o niej w lokalnych gazetach. Nawet nie wiem, w którym momencie S. wpadł na pomysł, że byłoby świetnie, gdyby Nasti mógł mi złożyć swój autograf na książce. W wakacje okazało się, że z okazji naszej drugiej rocznicy ślubu S. zabierze mnie na bardzo wyjątkowy obiad.

Najlepszy obiad świata

Alzacja liczy sobie dwadzieścia osiem restauracji z gwiazdkami Michelina. To dużo jak na tak mały region, ale mało, jeśli porównamy Paryżem, gdzie w samym mieście jest ich osiemdziesiąt. Z trzeciej strony z kolei, w całej Polsce nadal jest tylko jeden taki lokal.

Z czym kojarzy się Wam ogwiazdkowane jedzenie? Mnie, z dziełem sztuki oraz nazwami składników, których nigdy wcześniej nie miałam w ustach (mówi Wam coś puder lawendowy albo troć?). Rzeczywiście tak jest.

Nasz lunch* trwał około czterech godzin i przypominał przedstawienie teatralne o wielu aktach. Kelnerzy na czele z majordomem dosłownie tańczyli wokół nas w bardzo dostojnym i pełnym figur tańcu. Szczerze mówiąc przez pierwszą godzinę byłam ogromnie spięta, tym bardziej, że nie miałam pojęcia co jem i jak powinnam to jeść. Mieliśmy przed sobą małe dzieła sztuki, które smakowały naprawdę nieziemsko. Do tego my pod troskliwym (i czujnym) okiem wielu kelnerów. Bardzo dziwne, ale niesamowicie wciągające doświadczenie. Dania były przepiękne, po prostu przepiękne, ale z emocji oraz ogólnej atmosfery nie myślałam nawet o wyjęciu swojego aparatu fotograficznego.

le chambard

le chambard

źródło zdjęć + zdjęcia głównego

W kuchni u Oliviera Nasti

Wszyscy traktowali nas co najmniej jak parę książęcą, postanowiliśmy więc kuć żelazo póki gorące (battre le fer tant qu’il est chaud). Wyjęłam z torby moją książkę kucharską i zwierzyłam się naszemu majordomowi, że jestem wielką fanką Oliviera Nasti oraz marzę o zdobyciu jego autografu. Parę minut później otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie na spotkanie z szefem kuchni we własnej osobie. Kelnerzy zaprowadzili nas na zaplecze, oprowadzili po kuchni, przedstawili całą ekipę kucharzy. Właśnie tam spotkaliśmy się z Nastim, który przyjął nas bardzo serdecznie. Był w trakcie gotowania i rozmawiając z nami mieszał jednocześnie w garnku. To było szalenie sympatyczne.

Porozmawialiśmy chwilę o jego książce (ponoć na początku przygotowana jako zbiór przepisów dla jego żony, a dopiero po jakimś czasie pojawił się pomysł, aby  je wydać), o gotowaniu i restauracji. Dostałam też dedykację.

Siedzimy później przy naszym stoliku i nagle obsługa gasi światło i przy muzyce wnosi deser z dedykacją i sztucznymi ogniami (to się chyba nazywa fontanna tortowa) oraz przy wszystkich składa nam życzenia z okazji rocznicy ślubu. To było ogromnie miłe i wzruszające! (Rzeczywiście, gdy Nasti wpisywał mi dedykację do książki wspomniałam mu, jaką okazję świętujemy, ale wcale nie oczekiwaliśmy czegokolwiek z jego strony!)

W taki właśnie sposób odkryliśmy planetę kuchni doskonałej i kulinarnych dzieł sztuki. Żaden posiłek już nigdy nie będzie taki sam.

Olivier Nasti

 

Nie pytajcie, ile wydaliśmy za tą przyjemność… Sami staramy się o tym zapomnieć. To było spore szaleństwo mimo wszystko. Razem z S. uważamy jednak, że niektóre wspomnienia nie mają ceny, szczególnie te, które budują związek.

*w porze polskiego obiadu, ale według francuskich reguł to déjéuner

Adres Le Chambard
(w zasadzie Le Chambard to dawna nazwa restauracji, chociaż do teraz wiele osób jej używa. Restauracja dzieli się w tej chwili na dwa lokale: 64° Le Restaurant z gwiazdkami Michelina oraz La Winstub. Obie znajdują się w tym samym budynku.)

strona www
adres: 9-13 Rue du Général de Gaulle, 68240 Kaysersberg

*

PS. Les amis, więcej turystycznych inspiracji aby zaplanować niezapomniane wakacje w Alzacji znajdziecie w moim przewodniku Wakacje w Alzacji (jedynym przewodniku o Alzacji na polskim rynku).

  • TUTAJ znajdziecie Wakacje w Alzacji w pakiecie podstawowym (trzyczęściowy przewodnik), 
  • a TUTAJ w pakiecie VIP (trzyczęściowy przewodnik z mnóstwem bonusów – tą wersję moi klienci wybierają najczęściej).

*

Drugie urodziny bloga

Nie tylko ja i S. świętowaliśmy rocznicę w ostatnim czasie. Pod koniec września blog Love for France skończył dwa lata!

To był bardzo intensywny rok. Obfitował szczególnie we wspólne projekty z innymi blogerami (takie jak regularne cykle tematyczne W 80 blogów dookoła świata oraz Miesiąc Języków realizowane z blogerami kulturowo-językowymi). Na blogu ukazał się cykl wpisów gościnnych Alzacja polskimi oczami oraz seria artykułów językowych. Natomiast już za chwilę (w tą sobotę!) pojawi się pierwszy wpis z nowego projektu pod tytułem Francuskie historie Polek, w którym poznacie z bliska wiele tajników emigranckiego życia. Od technicznej i organizacyjnej strony również nastąpiły spore zmiany. W czasie wakacji Love for France przemigrował na własną domenę i przeszedł gruntowny lifting (o szczegółach możecie poczytać TU i TU). Jednocześnie społeczność frankofilów zrzeszonych przy Love for France rozrosła się do prawie tysiąca osób!

Bardzo dziękuję, że jesteście ze mną w tej francusko-alzackiej historii, że czytacie, komentujecie, lajkujecie i udostępniacie treści z bloga. Wielkie merci !!!

KONKURS

Z okazji blogowych urodzin przygotowałam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać przewodniki po Mieście Świateł. Nagrody ufundowało wydawnictwo Bezdroża, za co bardzo dziękuję!

bezdroza

Do wygrania są
Za zajęcie pierwszego miejsca, egzemplarz „Paryż. Przewodnik-celownik”
Za zajęcie drugiego i trzeciego miejsca, egzemplarz „Paryż. Udany weekend”.

konkurs

Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie:
Za co kochasz Francję? Opowiedz o jednej rzeczy związanej z Francją, która jest bliska Twojemu sercu.

Zasady konkursu:
1/ Odpowiedzi należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym artykułem lub przesłać na adres izabela@mojaalzacja.pl, a ja zamieszczę je na blogu.
2/ Odpowiedzi konkursowe można przesyłać do 8.10.2015 (czwartek) do godziny 24:00.
3/ Nagrodzone zostaną najciekawsze, według autorki, odpowiedzi.
4/ Wyniki zostaną ogłoszone w dniu 13.10.2015 (wtorek).
5/ UWAGA! Nagrody wysyłane są jedynie na terenie Polski. Można podać adres kogoś z rodziny lub przyjaciół, kto odbierze książkę lub wymienić drukowany przewodnik na e-booka.

Powodzenia i dobrej zabawy!

francuskie słówka co tydzień na Twoim mejlu

Dołącz do ponad 2000 Czytelników francuskich mejli 
! Co piątek otrzymasz: słówka tygodnia + turystyczne inspiracje + blogowe newsy

Wgląd do moich danych osobowych będzie miał operator wysyłki mejli MailChimp ( more information )

Twój mejl jest u mnie bezpieczny. Nikomu nie udostępniam powierzonych mi danych osobowych.

Przeczytaj więcej na podobny temat: