Język to podstawa

Pierwszym gościem drugiej edycji cyklu wywiadów Francuskie Historie Polek jest Magda. Podążając za miłością najpierw zamieszkała na Prowansji, a następnie osiadła w Paryżu. Na blogu Mademoiselle Kier niezmiennie od pięciu lat opowiada o swoich francuskich podróżach. W naszej rozmowie natomiast podzieliła się nieco szerzej swoim doświadczeniem na temat realiów francuskiej emigracji.

Rozmowa z Magdą mieszkającą w Paryżu

Opowiedz parę słów o sobie na początek. Jak wyglądało Twoje życie przed wyjazdem z Polski? Czym zajmujesz się na co dzień teraz we Francji?

Cześć, mam na imię Magda i od ponad 5 lat prowadzę blog Mademoiselle Kier. Swoją przygodę z blogowaniem zaczęłam jak jeszcze mieszkałam w Prowansji, a 3 lata temu przeprowadziliśmy się w okolice Paryża.

Przed wyjazdem do Francji mieszkałam  i pracowałam w Poznaniu (byłam pracownikiem biurowym w jednej z firm).  Skończyłam  filologię rosyjską, ale niestety nie miałam okazji pracować w zawodzie.

Obecnie nie pracuję i wychowuję moją kilkumiesięczną córeczkę.

Język to podstawa Mademoiselle Kier

O POCZĄTKACH WE FRANCJI

Od kiedy jesteś we Francji? Jak to się stało, że osiadłaś tu na stałe?

We Francji mieszkam od marca 2012 roku. Jak już wspomniałam najpierw mieszkaliśmy w Aix en Provence, na Południu Francji, a od lipca 2014 mieszkamy pod Paryżem. Tak jak większość Polek znalazłam się tutaj z miłości. Mój wtedy chłopak (teraz mąż) dostał propozycję pracy, a ja po pół roku do niego dołączyłam.

Jakie są Twoje wspomnienia z pierwszego roku po zamieszkaniu we Francji? Co było najprzyjemniejsze, a jakie aspekty okazały się trudne?

Na samym początku wiele rzeczy było dla mnie nowych i trudnych, bo kompletnie nie znałam języka.  Ludzie w sklepie czasem zagadywali, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć i tylko się głupio uśmiechałam. Pewnie mieli mnie za ignorantkę ☺

Język francuski mi się bardzo podobał, więc słuchanie go było przyjemnością. Ale miałam wrażenie, że nigdy się go nie nauczę. Trudna więc na początku była nauka i szukanie pracy. Wiedziałam, że bez języka będzie ciężko.

Uczyłam się sama w domu, a potem zapisałam się na roczny kurs dla obcokrajowców. Ten kurs dał mi najwięcej. Dużo się nauczyłam i poznałam wielu ludzi z całego świata, tak samo zagubionych jak ja. Mimo, że powyjeżdżaliśmy to z niektórymi mam kontakt do tej pory. Czasem ktoś nawet zahaczy o Paryż i wtedy, jeśli jest możliwość, to się spotykamy.

Jakie były Twoje pierwsze francuskie zdziwienia?

Pozamykane urzędy w porze lunchu, biurokracja, stałe godziny posiłków, czeki, parkowanie gdzie popadnie, przechodzenie na czerwonym świetle.

Co we Francji lubisz najbardziej? Co warto byłoby przenieść na polski grunt?

Jedzenie i celebracja posiłków. To mi się u nich bardzo podoba. Popularne jest piknikowanie i spotkania na świeżym powietrzu, wspólne jedzenie, rozmowy o nim, przerwa w pracy na posiłek, a nie jedzenie przed komputerem. Korzystają z życia i potrafią się nim cieszyć. Takie mam wrażenie.

Język to podstawa Mademoiselle Kier

FRANCJA I FRANCUZI NA CO DZIEŃ

Czy przed wyjazdem znałaś język francuski? Jaką rolę znajomość języka odegrała dla Ciebie w odnalezieniu się we Francji?

Kompletnie nie znałam języka i uczyłam  się go od zera. Zaczynałam sama w domu, korzystając z książek i oglądając bajki w telewizji. Po pół roku poszłam na kurs francuskiego dla obcokrajowców (15h w tyg). Po roku zdałam DELF B1, rok później DELF B2. Potem udało mi się znaleźć pracę. Tak więc język to podstawa.

Czy było Ci łatwo odnaleźć się wśród Francuzów i poczuć się jak „swoja” a nie „przyjezdna”? Co może pomóc?

Myślę, że nigdy nie będę czuła się jak swoja, ale jakoś o to nie zabiegam. Zresztą we Francji żyje wielu obcokrajowców. Asymilacja pewnie jest łatwiejsza jeśli pracujemy z Francuzami, albo gdy łączy nas żłobek albo szkoła, do której chodzą nasze dzieci. Niedługo sama się o tym przekonam.

Ważną rzeczą dla emigranta jest odnalezienie się na lokalnym rynku pracy. Jak to wyglądało u Ciebie?

Jak już wspominałam nie znałam języka, więc była to podstawowa przeszkoda w znalezieniu pracy. Nie wysłano mnie tutaj z Polski, więc nie miałam pracy załatwionej już na starcie. Nie mam też konkretnego fachu w ręce (fryzjer, kosmetyczka itp). Przeszkód było wiele.

Na szczęście nauczyłam się na tyle języka, że przyjęto mnie do pracy w restauracji. Tam pracowałam do południa, a po południu zajmowałam się dwójką chłopców. Tak było w Aix.

Po przeprowadzce do Paryża musiałam zacząć wszystko od początku. Możliwości jest niby więcej, ale i konkurencja większa. Po jakimś czasie znalazłam pracę u francuskiej rodziny, gdzie zajmowałam się dwójką uroczych dzieci. Pracowałam tam do 8 miesiąca ciąży, no a teraz poświęcam się wychowaniu córeczki.

Jaką radę mogłabyś dać osobie, która właśnie przeprowadziła się w te strony i chce znaleźć pracę? Od czego powinna zacząć?

Wiadomo, że podstawa to znajomość języka francuskiego. Z samym angielskim też można sobie poradzić, ale trzeba mieć zawód, na który jest zapotrzebowanie.

Jesteś autorką bloga Mademoiselle Kier. Skąd wziął się pomysł pisanie w sieci? Co Ci ono daje?

Chciałam pokazać rodzinie i znajomym jak wygląda moje życie we Francji, a dokładniej jak wygląda Prowansja. Dużo wtedy zwiedzaliśmy i pomyślałam, że byłoby fajnie, żebym miała to uporządkowane w jednym miejscu. Oprócz podróży były też inne wpisy. Znajomi mogli sobie pooglądać zdjęcia, a ja byłam bardziej zmotywowana, żeby coś o tym miejscu napisać i czegoś się dowiedzieć.

Po przeprowadzce wiadomo, że tematyka uległa zmianie. Skupiłam się na Paryżu i odkrywaniu mniej znanych miejsc. Nie piszę o życiu we Francji jako takim. Ten temat porusza wiele innych blogów. Piszę i pokazuję co widziałam, gdzie byłam, co mi się spodobało.

Niedawno zostałaś mamą (jeszcze raz gratulacje!) Jak przeżywasz swoje rodzicielstwo na emigracji? 

Dziękuję. Nie mam porównania z macierzyństwem w Polsce, bo to moje pierwsze dziecko, ale nie mam złych wspomnień z tym związanych. Ciąża przebiegała bardzo dobrze i do samego końca mogłam pracować. Wszelkie badania i konsultacje były bezpłatne i na wysokim poziomie. Szpital i opieka w nim również bez zarzutu. Wiadomo, że brakować może najbliższej rodziny, ale no cóż, nie można mieć wszystkiego. Na szczęście mogę liczyć na pomoc męża. Rodzina z Polski też nas czasem odwiedza.

Język to podstawa Mademoiselle Kier

POLKA NA EMIGRACJI

Emigracja zmienia w życiu niemal wszystko? Jakie zmiany odczuwasz najmocniej?

Mam to szczęście, że nie jestem sama i strasznej tęsknoty za rodziną nie odczuwam. Zresztą jeździmy do Polski 3-4 razy do roku. Znajomych też mam wielu, więc jest się z kim spotkać na kawę ☺

Czego emigracja Cię nauczyła?

Pewności siebie, cierpliwości, walczenia o swoje, zawziętości, ale też nie przejmowania się drobiazgami i radości z życia.

Gdybyś mogła cofnąć czas, czy jeszcze raz zdecydowałabyś się na Francję? Może coś zrobiłabyś inaczej?

Francja to nie pierwszy kraj, do którego wyjechałam. Dawniej mieszkałam w Szkocji (Glasgow), sezonowo pracowałam też w Norwegii. Jak widać mieszkanie w innym kraju nie stanowi dla mnie problemu. Tutaj mi się podoba, więc decyzji nie żałuję, ale gdzie zamieszkamy za kilka lat, tego nie wiem.

Czy zdarza Ci się tęsknić za Polską? Za czym najbardziej?  Jak sobie z tym radzisz?

W obecnych czasach, kiedy jest Skype, WhatsApp i tanie loty, to nie można mówić o tęsknocie. Francja nie jest na końcu świata. Czasem brakuje mi, że nie mogę uczestniczyć w wielu wydarzeniach rodzinnych. No i jedzenie. Pyszny chleb, biały ser, kiełbasy i kuchnia mojej mamy. Po każdym pobycie w Polsce wracam z 2 kg na wadze więcej ☺

Czy do emigracji we Francji można się przygotować? Co poradziłabyś osobie, która zastanawia się nad wyjazdem na stałe do kraju nad Sekwaną?

Czy się można przygotować? Chyba tak. Podszkolić język, dowiedzieć się jak wygląda rynek pracy w miejscu, gdzie będziemy mieszkać, dowiedzieć się czegoś o samym miejscu, sprawdzić czy są jakieś organizacje polonijne. To wiele ułatwia.

Na koniec, powiedz proszę, jakie jest Twoje ulubione miejsce we Francji, które Twoim zdaniem, koniecznie trzeba zobaczyć.

Mówiąc Francja, każdy myśli o Paryżu. To jest chyba miasto, które trzeba zobaczyć. Ja Paryż uwielbiam i dobrze się w nim czuję. Z innych większych miast podobał mi się Lyon i Lille. Miałam też to szczęście, że mieszkałam w Prowansji, która jest piękna. Pola lawendowe trzeba zobaczyć koniecznie. Lazurowe Wybrzeże też jest warte uwagi. Naprawdę ciężko mi wybrać ulubione miejsce, bo ten kraj jest tak zróżnicowany i wart uwagi, że gdziekolwiek nie pojedziemy to będzie ciekawie. Myślę jednak, że jeśli ktoś tak jak ja uwielbia słońce, palmy i morze to zdecydowanie powinien wybrać południe Francji i będzie zadowolony.

Magda, bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

*

Linki do materiałów wymienionych w rozmowie:

blog Mademoiselle Kier

*

Les amis, jeśli macie dodatkowe pytania do Magdy lub chcielibyście skomentować naszą rozmowę, komentarze są do Waszej dyspozycji. Zawsze możecie też napisać mnie lub Magdzie coś miłego, to zawsze osładza życie na emigracji ;)

By | 2017-09-03T10:19:50+00:00 Wrzesień 2nd, 2017|emigracja, francuska codzienność|1 Comment