Dobre blogi, co piszą (między innymi) o Francji – SHARE WEEK 2015

Trwa Share Week 2015, tydzień dzielenia się dobrymi blogowymi adresami, organizowany przez Andrzeja Tucholskiego z jestkultura.pl. Z tej okazji pokażę Wam kilka blogów, które cenię i na których czytam o Francji. choć  ich główna tematyka wcale jej nie dotyczy. Warto do nich zaglądać!

Marzec jest miesiącem współpracy. Takie zrobiłam założenie w tym roku. Pozwalam sobie wyjść trochę z mojej blogowej rutyny pisania okrągłych wpisów o alzackim zabarwieniu dwa razy na tydzień i dołączam się do blogowych projektów, których ostatnio pod dostatkiem.

ShareWeekBannerLowRes

*

ethno passion

Ethno-passion. Zupełnie nie pamiętam, jak trafiłam na bloga Karoliny, ale dobrze przypominam sobie pierwsze wrażenia. Bo po prostu zrobiła na mnie wrażenie! Po pierwsze zazdrość, że mieszka w Paryżu (wiem, wszyscy, co mieszkają, wieszają psy na Paryżu, ale ja mimo wszystko bym chciała). Po drugie, dużo, bardzo dużo podróżuje i właśnie na podróżach skupia się blog. Znajdziecie opisy z krajów Afryki, Azji i Oceanii. Dużo Europy, a w tym bardzo ciekawe teksty o Francji. Do tego świetne zdjęcia!

pistachio

Pistachio. Profil: podróżowanie i jedzenie. Same dobre rzeczy! To jeden z tych blogów, które czytając pochłaniam (mówię o zapale do lektury i jej tempie) a następnie najchętniej bym zamknęła się w kuchni na pół dnia i realizowała nowe smaki. Francja pojawia się tu i tam. Paryż, Prowansja, Sèvres, przepisy i opisy. A ja między nimi wyczytuję ciepło wewnętrzne Lo, autorki.

sen mai

Sen Mai. To, co biorę od Uli to przede wszystkim motywacja do rozwijania bloga. Ula wyrasta na pewnego rodzaju coach’erkę kobiet kreatywnych, które zajmują się rękodziełem, albo innym manualnym DYI. Ja manualnych zdolności nie mam za grosz, ale częstuję się szczególnie tekstami związanymi z życiem we Francji. Uśmiecham się nad podobnymi obserwacjami na przykład.

EDIT. Tego bloga juz nie ma w sieci, ale Ula Phelep prowadzi teraz inne projekty.

A jakie blogi WY czytacie, les amis? Podzielcie się!

Podobne wpisy:
9 blogów o Francji, które warto śledzić

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

0 Odpowiedzi

  1. Sen Mai widzę już drugi raz w zestawieniu Share week muszę więc koniecznie do niego zajrzeć 🙂

  2. Karolinę mam przyjemność znać nie tylko blogowo, ale i osobiście – świetna dziewczyna, która ciekawie i mądrze pisze. Również polecam jej bloga:) Do Mai też czasem zaglądam, a Pistachio nie znałam – chętnie odkyję. Pozdrowienia:)

      1. Wiesz, nie znałyśmy się wcześniej, poznałyśmy się niedawno dzięki blogom 🙂 Spotkania na żywo z blogerkami są super- mam nadzieję, że i nasze dojdzie niebawem do skutku! :)))

        1. Ach, to jeszcze fajniej – bo jak już się czyta blog jakiejś osoby, to tak, jakby się już ją trochę znało 😉 Ja też liczę na nasze spotkanie i już się ogromnie cieszę!

    1. Paryż nie taki zły, tylko te zanieczyszczenia… dziewczyny, ja od dwóch dni oddychać nie mogę! Macie na to jakieś sposoby?

      1. Tak jak zauważyła poniżej Agnieszka – Paryż jest idealny na wypady turystyczne, a jak mówią sami Francuzi: ‚invivable’ dla normalnego człowieka. Zanieczyszczone powietrze, śmierdzące odchodami metro i ulice, ścisk, bieg, stres…. Architektura wynagradza częściowo te nieprzyjemności 😉

        1. Mi się zawsze wydawało, że to musi trochę przypominać narzekanie przyjezdnych, co narzekają na życie w Warszawie.. Mam sporo znajomych, którzy przyjechali na studia do Warszawy i ogromnie im się miasto – życie w mieście – nie podobało. Wymieniali te same powody, co Ty teraz o Paryżu.. Więc sobie myślę, że skoro Warszawę uwielbiam, to i w Paryżu musiałabym się dobrze czuć 😉 Niemniej.. jak na razie korzystam z tej najlepszej opcji – przyjeżdżam na zwiedzanie od czasu do czasu. Chwilo trwaj 😛

        1. Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Paryża zakochałam się na zabój i cały przeszłam na nogach razem z mężem i roczną córką. I nieważne, że był to listopad i prazie cały pobyt padało. Było cudownie.
          Teraz, już prawie trzy lata mieszkam pod Paryżem, z mieszkaniu z widokiem na wieżę i po prostu go unikam. Cieszę się, że pracuję w mieście, w którym mieszkam i nie musze jeździć metrem czy autobusem, bo to zupełnie nie moja bajka… te tłumy, hałas… W tym tygodniu zanieczyszczenie w Paryżu i okolicahc przekroczyło 85%, co u mnie poskutkowało zatkaniem zatok, katarem i ogromną migreną. Przez dwa dni byłam praktycznie wyłączona z życia i tak jest za każdym razem, kiedy zanieczyszczenie wymyka się spod kontroli…
          Nie ukrywam, że region paryski podoba mi się, bo jest tu nieskończenie wiele możliwości, ale pomału czekam na kolejną mutation męża w jakieś spokojniejsze miejsce 🙂

          1. Mówisz, że można mieć dość Wieży? Nie wierzę 😛
            A tak na poważnie.. Nie mam pojęcia jak oddychać przy zanieczyszczeniu 85%.. Może przez maskę, jak japończycy? W zasadzie to ktoś (często odwiedziający Paryż) mi nawet opowiadał, że dokładnie tak robi, jak idzie na miasto.. Ale nie mam pojęcia, czy to coś rzeczywiście daje. Ale mam pomysł – wpadnij do Alzacji się przewietrzyć 😀 Powietrze w winnicach robi bardzo dobrze człowiekowi 😉

  3. Bloga Uli znam i lubię, do reszty muszę koniecznie zajrzeć. Dawno, dawno temu również mieszkałam przez chwilę w Paryżu, wielkie metropolie co prawda są nie dla mnie, ale urok Paryża rekompensuje wszystko i chętnie poczytam! Pozdrawiam.

    1. Szczęściaro! Ja bym chciała kiedyś spróbować (mieszkania w Paryżu właśnie), ale z drugiej strony nie jestem pewna, czy umiałabym się rozstać z MOJĄ Alzacją 😛 Z drugiej strony może właśnie najfajniej jest wpadać do Paryża jako turysta? 🙂 Pozdrowienia!

      1. Izo, ja tak właśnie myślę, że Paryż jest najlepszy jeśli się tam wpada jako turysta :-). Ja do stolicy Francji jeździłam od 13 roku życia zawsze jako turystka, zamieszkałam po studiach, dałam radę 6 miesięcy i uciekłam dalej. Paryż jest naprawdę piękny i jest to miejsce, z którym mam mnóstwo pięknych wspomnień, o ile nie najlepszych, ale mieszkanie tam okazało się trudne chociażby ze względu na biurokrację (byłam w 2006 roku przed otwarciem rynku pracy i samo otrzymanie pozwolenia na pracę to była droga przez mękę), a ja nadmiernej biurokracji mówię stanowcze NIE.

        1. O nie.. biurokracja we francuskim wydaniu potrafi być PENIBLE !!!! Na szczęście, mam to szczęście, że w Paryżu bywam co jakiś czas i mogę korzystać ze wszystkich uroków jakie oferuje turystom 😉 Czyli opcja najlepsza z najlepszych – tylko zawsze mi za mało.. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się