Wiatr, cykady i nasze wspomnienia z wakacji w Oksytanii

Pierwszy raz w życiu wybierając się na wakacje na mapę spojrzałam w ostatnim momencie przed wyjazdem. Wiedziałam tylko tyle, że jedziemy na południe Francji. Kierunek Oksytania. To w zasadzie sprawdziłam dopiero w drodze.

To były pierwsze wakacje z Maluchem. Pierwsze moje wakacje na francuskim południu. Pierwsze wakacje tak mało zaplanowane, a jednocześnie tak przyjemnie spontaniczne.

Jak nam było w Oksytanii, co zobaczyliśmy, a czego się zobaczyć nie udało, gdzie jedliśmy i gdzie chodziliśmy na plażę – to wszystko znajdziecie w tym tekście.

Jak zapamiętam Oksytanię

Cykady bardzo głośne, słychać je przez szybę jadącego samochodu.

Nietoperze, ich krzyki usypiają nas do snu. Właściwie usypiają mnie. Mojemu mężowi nie dają zasnąć.

Wiatr co urywa głowę. W Carcassone pdnosi chmury kurzu na drodze. Hula po uliczkach i wyrywa turystom mapy z rąk.

Dziki warkot skuterów i motorynek. Moja córeczka podskakuje co chwilę w przerażeniu.

Kwiaty. Białe, różowe i pomarańczowe. Muszę sprawdzić jak się nazywają. (Sprawdziłam. To oleandry i miliny amerykańskie.)

Mewy i zapach morza w Agde.

Codzienny poranny spacer po bagietkę na śniadanie.

Wiatr, który pozwala przetrwać w upale i duchocie.

Agde, Sète, Béziers, Carcassonne. Wycieczki. Zwiedzanie.

Arbuzy, melony i brzoskwinie z regionu. Słodycz słońca.

Owoce morza. Mule z frytkami. Ostrygi. Restauracje nad brzegiem morza. Smakowanie.

Palmy w środku miasta.

Internet wolny, ciągnie jak przez słomkę albo nawet i to nie.

Brzoskwinie jedzone na plaży. Moczenie nóg w wodzie morza śródziemnomorskiego.

Zbieranie muszelek na plaży.

co zwiedzić w oksytanii

co zwiedzić w oksytanii

co zwiedzić w oksytanii

Ale czy to na pewno jest Oksytania?

Pod jednym z instagramowych zdjęć, Nika, co sama mieszka w Roussilon, mi napisała:

Tylko, że wyście byli w Langwedocji, a nie Oksytanii. Chyba, ze masz na myśli nowy region administracyjny. Mieszkańcom Langwedocji i Roussillon ten “zabór” bardzo się nie podoba. O ileż prościej by było gdyby nazwa nowego regionu administracyjnego była np Grand Sud (Wielkie Południe) zamiast Occitanie? Bo tak to tylko problemy z tego wynikły.”

Cóż, francuska Wikipedia twierdzi, że Bessan (a tam właśnie mieszkaliśmy) leży w Oksytanii właśnie. Zapewne ma na myśli nowy podział administracyjny w takim razie.

co zwiedzić w oksytanii

Agde

co zwiedzić w oksytanii

Wieczorny targ rzemieślników i artystów w Agde (marché artisanal nocturne)

Co zwiedziliśmy w Oksytanii?

Bessan – to była nasza baza wypadowa.

Mieszkaliśmy w letnim domu kolegi z pracy mojego męża. Takie wakacyjne mety to bardzo popularna sprawa wśród Francuzów. Kupują po taniości domek do wyremontowania, lub dziedziczą po babce lub ciotce. Następnie odświeżają lokum i spędzają tam każdą wolną chwilę, a w pozostałym czasie wynajmują znajomym.

Co do miasteczka to jest maleńkie i prawie nic tam się nie dzieje. Poza targowiskiem na głównym planu w każdy wtorek i niedzielę rano. Byliśmy. Kupiliśmy ryby, ostrygi, warzywa z ogródka, ser i kiełbasę. Wszystko świeże i pachnące. Polecamy!

W Bessan nie ma praktycznie nic z ciekawych turystycznych atrakcji poza jedną. Tą z kolei uważam za najfajniejszą mini-wycieczkę tego wyjazdu. Byliśmy w młynie w którym produkuje się oliwę z oliwek, Moulin du Mont Rasmus. Przeszłam się po gaju oliwnym, pani przewodnik szalenie interesująco opowiadała o sposobie produkcji oliwy, a na koniec degustowaliśmy oliwki, tapenady i oliwy z oliwek. Genialne doświadczenie i fantastyczne miejsce!

Agde – portowe miasteczko pamiętające czasy antyku. Poza spacerem w głównej części miasta warto przejechać się też w część portową (vieux port). Zjedliśmy tam doskonałe lody przechadzając się aleją podziwiając apartamenty z widokiem na zacumowane jachty.

W Agde wieczorową porą trafiliśmy również na targ rzemieślników i artystów (marché artisanal nocturne). Na stoiskach rozstawionych na trakcie tuż nad morzem znaleźć można praktycznie wszystko. Od słomkowych kapeluszy, przez artystyczną biżuterię po drewniane łyżki kuchenne.

W tym całym wakacyjno-turystycznym zamęcie nie można jednak zapominać, że naciągacze czają się wszędzie. Taka przemiła starsza pani chciała nam na przykład sprzedać paczkę prażonych na słodko orzechów za 20 euro. Prawie jej się udało ;)

Sète – bardzo urocze miasteczko, idealne na powolny spacer wzdłuż kanału, przy którym zacumowane jachty czekają na kolejny rejs

Béziers – niewiele i bardzo malownicze miasteczko. Z naciskiem na bardzo. Szczególnie podobał nam się park z fontannami w środku miasta.

Carcassonne – ogromny zamek to sam majestat, ale podejrzewam, że lepsze wrażenia można wynieść poza sezonem. Spacer z wózkiem to karkołomne przedsięwzięcie, bo całe Cité, czyli warowne górne miasto wyłożone jest kocimi łbami. Do tego bardzo mocno wiało i przed silnymi podmuchami trudno się ukryć nawet w najbardziej zacisznych uliczkach.

Vias i plaża le clot – drobny, jasny piasek oraz czysta, przejrzysta woda Morza Śródziemnego. Cudownie! Najprzyjemniej jest tam rano, zanim plaża zaludni się turystami.

Sète

Sète

Moulin du Mont Rasmus

Gdzie jedliśmy?

Poszliśmy do dwóch restauracji, które polecił nam ów kolega mojego męża. Obie były świetne, a ja sobie pomyślałam, że właśnie tak lubię podróżować – śladami kogoś, kto zna tereny w które jadę.

Dokładnie taki cel przyświeca mojemu przewodnikowi, który aktualnie piszę. Nie będzie tam wszystkich możliwych atrakcji turystycznych czy kompletnego spisu restauracji w regionie. Będą natomiast te, które sama wypróbowałam i które najbardziej mi się podobały. No, ale to akurat na marginesie :)

Wracając do dobrego jedzenia w okolicach Bessan.

Po pierwsze to Le Tamaris w Agde. Restauracja znajduje się tuż nad wodą, jedzenie jest bardzo dobre, a właściciel ciągle kręci się wśród gości i zabawia rozmową (mega sympatyczny gość).

Adres: 27 Quai Théophile Cornu, 34300 Agde

Po drugie, La Guinguette w Bessan. Też nad wodą, w ustronnym i cichym miejscu. Ależ my tam jedliśmy dobre rzeczy! Mój mąż poszedł w ryby (rybka loup była doskonała), a ja w mięsa (zwykły wołowy burger, a tyle radości). Polecamy bardzo gorąco!

D137, 34550 Bessan

Czego nie zdążyliśmy zwiedzić, a warto?

Nasze wakacje trwały tydzień. Tempo narzuciliśmy sobie bardzo umiarkowane, aby nasza pięciomiesięczna Królewna też trochę skorzystała.

Po pomysły na zwiedzanie zwróciłam się między innymi do wspomnianej Niki z bloga Notatki Niki, która świetnie zna te rejony oraz do Magdy z Madou en France, która często bywa niedaleko, bo w Prowansji. Doradzaliście mi również na fejsbuku, za co pięknie dziękuję :)

Niewykorzystane, ale warte uwagi, pomysły na zwiedzanie bliższe i dalsze są następujące:

bliżej

  • Le canal du midi – objęty patronatem UNESCO bardzo długi i wiekowy kanał, którym można popłynąć na rejs – do zrealizowania, jak Mała dorośnie do croisière
  • Oppidum d’Ensérune, o którym więcej TUTAJ
  • Somail, miasteczko wpisane na Listę Dziedzictwa Światowego UNESCO (więcej o nim TUTAJ)
  • Miasteczko Narbonne
  • Nîmes, gdzie są piękne areny
  • Coulier, miasteczko malarzy

dalej

  • Baux de Provence i katedra świateł
  • Camargue, gdzie można spotkać flamingi
  • Uzes, gdzie robią piękne doniczki
  • Paczków, ,,Polskie Carcassonne,” gdzie na pewno jest mniej turystow :-)
co zwiedzić w oksytanii

Vieux Port w Agde

co zwiedzić w oksytanii

Vieux Port w Agde

co zwiedzić w oksytanii

Carcassonne

co zwiedzić w oksytanii

Carcassonne

Więcej zdjęć z naszych wakacji znajdziecie na blogowym Instagramie. Po raz pierwszy weszłam w taki “eksperyment”, aby instagramowo dokumentować nasz wyjazd. Jak Wam się podoba?

A gdzie Wy spędziliście wakacje, les amis?

Francuskie papillotes

Interesujesz się Francją? Poznaj ją lepiej z newsletterem FRANCUSKIE PAPILLOTES (francuskie słówka, turystyczne inspiracje i alzackie ciekawostki)

Twój mejl jest u mnie bezpieczny. Nikomu nie udostępniam powierzonych mi danych osobowych.

By | 2017-08-04T22:21:03+00:00 Sierpień 4th, 2017|zwiedzanie|0 Comments