Mój francuski ślub, słodkie wspomnienia i kulturowe niespodzianki

Pierwszym francuskim ślubem, w którym dane mi było uczestniczyć, był mój własny. Jego przygotowanie, nie dość że emocjonujące i stresujące z oczywistych przyczyn, okazało się praktycznym ćwiczeniem z różnic międzykulturowych. Ja – Polka, on – Francuz o malgaskich korzeniach, ślub braliśmy w Polsce, a udzielał nam go pastor. Kulturowy tygiel i dużo niespodzianek dla obojga z nas.

Sezon ślubny niedawno się zaczął, więc to idealny moment, aby przyjrzeć się z bliska, jak wygląda francuski ślub. Opowiem też nieco o własnych doświadczeniach. Śluby to ciekawy element kultury każdego kraju, jednocześnie bardzo praktyczny. Kto wie, może ten tekst Wam się przyda, gdy okaże się, że zostaliście zaproszeni przez francuską (albo polsko-francuską) parę na taką ceremonię.

 Międzykulturowy ślub i tysiąc kwestii do omówienia (przez Skypa)

Mój ślub, jak zauważyliście z pobieżnego opisu, trudno nazwać modelowym. Nie był ani typowo francuski, ani polski do szpiku kości, nie była to również typowa kościelna ceremonia, mimo że konkordatowy jak i w kościele.

Planowanie było niezłym wyzwaniem. Ja ciągle mieszkałam w Polsce, Sedy – we Francji, więc większość dyskusji odbywała się na Skypie. Takie uroki międzynarodowych związków.

Tysiąc pytań, tysiąc ustaleń. Nie chodziło tylko o nasze osobiste upodobania, jaki wybrać kolor przewodni w dekoracji, kolor sukni czy tekst na zaproszeniach. W dużej mierze tematem stał się kulturowy savoir-faire. Sprawy oczywiste dla mnie były zupełnie nieznane dla niego i odwrotnie.

W jakim szyku wchodzimy do kościoła? Jaki tekst przysięgi będziemy recytować? Na której ręce będziemy nosić obrączki? Według jakiego klucza posadzimy gości? Jeśli alkohol to wino czy wódka? (Nie, w tej ostatniej kwestii zastanawialiśmy się akurat czy w ogóle serwujemy cokolwiek poza toastem z szampana.) Pytań było oczywiście dużo, dużo więcej.

mój francuski ślub

fot. Krzysztof Onikijuk

Francuski ślub krok po kroku

Gdy zdjęcia z wieczoru panieńskiego (un enterrement de vie de jeune fille) leżą już w albumie (lub katalogu w komputerze), menu na wesele zostało opracowane w najdrobniejszych szczegółach, tak samo jak plany na podróż poślubną (la lune de miel albo le voyage de noces), to znak, że Wielki Dzień (le jour J) jest coraz bliżej.

ślub cywilny

We Francji nie ma ślubów konkordatowych, uroczystość ślubna dzieli się więc zawsze na ślub cywilny zawierany w merostwie oraz ślub kościelny z weselem.

Na ślub cywilny (le mariage civil) do merostwa (la mairie) przychodzą przede wszystkim przyszli małżonkowie, ich świadkowie oraz najbliższa rodzina. Co do zasady uroczystość jest otwarta dla każdego, kto miałby ochotę wejść (i zgłosić sprzeciw, dlaczego związek nie może zostać zawarty).

Ceremonia trwa maksymalnie godzinę. Mer odczytuje tekst prawa wymieniając obowiązki małżeńskie: wierność, wzajemna opieka i zaspokajanie potrzeb materialnych, a także edukacja wspólnych dzieci oraz zabezpieczenie ich przyszłości.

Następnie mer zadaje narzeczonym pytanie typu “XY, czy bierzesz za żonę Pannę YZ” oraz “YZ, czy bierzesz za męża Pana XY” i po zgodnym “Oui” ci wymieniają się obrączkami oraz podpisują dokumenty. Na koniec otrzymują od mera książeczkę rodzinną (le livret de famille), dokument identyfikujący założoną rodzinę.

W naszym przypadku braliśmy ślub konkordatowy (dokumenty państwowe podpisuje się podczas ceremonii w kościele). Z kolei w polskim Urzędzie Stanu Cywilnego i tak musieliśmy się pojawić, gdyż w przypadku ślubu z obcokrajowcem pojawiają się dodatkowe procedury i dokumenty. Są one potrzebne, by związek był następnie uznany i zarejestrowany w obu krajach pochodzenia.

ślub kościelny

Tym, co w mojej polskiej rodzinie wzbudziło spore poruszenie w trakcie ślubu kościelnego (le mariage religieux) był moment naszego wejścia do kaplicy.

Jako pierwsi szli świadkowie (mieliśmy po jednym, ja – moją najlepszą przyjaciółkę, a Sedy swojego brata. We Francji zdarza się też że świadków jest więcej, po dwóch a nawet po czterech na osobę). Za świadkami szedł Sedy pod rękę ze swoją Mamą. Za nimi szły małe dzieci sypiąc na ziemię płatki róż, a ostatnimi w korowodzie byłam ja z moim tatą.

We Francji często widziałam, że podczas ceremonii ślubnej Młodzi siedzą na krzesłach/fotelach pod altanką z kwiatów. Bardzo ładnie to wygląda (siedzą wtedy twarzą do gości). U nas altanki nie było, ale mój zbór, w którym braliśmy ślub różni się mocno od typowego kościoła, do których w Polsce jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni.

zbór na Siennej

fot. Krzysztof Onikijuk

We Francji często słowa przysięgi małżeńskiej Młodzi piszą sobie sami. W naszym przypadku zostaliśmy przy nieco prostszym polskim zwyczaju klasycznej formuły. Cała ceremonia i tak odbywała się w dwóch językach (jeszcze raz wielki aplauz dla mojej dobrej koleżanki Asi, która wystąpiła w roli tłumacza).

Kolejna różnica zwyczajów dotyczy obrączki (une alliance). W Polsce nosi się ją na prawej ręce, a we Francji na lewej. Cóż… w najbliższych planach miałam przeprowadzkę do kraju nad Sekwaną, więc wybór sam się narzucił.

le vin d’honneur

Na polskich ślubach następnym elementem byłoby ustawienie się gości w długą kolejkę, składanie życzeń nowożeńcom oraz wręczanie kwiatów i prezentów. U nas też tak było (ukłon w stronę polskich zwyczajów), ale połączyliśmy to z małym przyjęciem dla wszystkich, którzy przyszli na nasz ślub. We Francji mówi się o nim le vin d’honneur.

Vin d’honneur to weselny bankiet który często odbywa się na świeżym powietrzu. Wszystko dzieje się na spokojne i bez presji stojącej za plecami kolejki gości. Toasty (szampan albo wino), prezenty, pogawędki z nowożeńcami, wspólne zdjęcia.

Przy dobrym jedzeniu goście nadrabiają też zaległości towarzyskie z dawno niewidzianymi członkami rodziny.

Ta część trwa nawet kilka godzin. Uroczysty obiad, na który zaproszeni są najbliżsi rozpoczyna się dopiero wieczorem.

prezenty

We Francji bardzo rzadko przynosi się kwiaty w prezencie ślubnym. Słyszałam. że ewentualnie niektórzy zamawiają je w kwiaciarni z dostawą bezpośrednio do domu Młodych, by nie robić im kłopotu z przewożeniem.

Co w takim razie przynieść w prezencie na francuski ślub? Najchętniej widziane są zwyczajnie pieniądze w kopercie. Często na tą okoliczność przewidziane jest specjalne pudełko lub koszyk, aby elegancko i dyskretnie goście mogli zostawić swój upominek (Francuzi są bardzo wstrzemięźliwi w temacie pieniędzy. Nie lubią o nich rozmawiać ani się z nimi zbytnio obnosić.)

Jaka kwota będzie odpowiednia na prezent? Nie ma sztywnych standardów. Każdy daje tyle, ile ma ochotę i mu na to pozwala jego sytuacja finansowa.

Czy przynieść mimo wszystko (polskim zwyczajem) kwiatki lub wino? We Francji raczej nie, bo możemy tym sprawić kłopot parze młodej. Z drugiej strony zawsze można zapytać się wcześniej mamy panny młodej lub jej świadkowej o liste de mariage, czyli zaproponowaną przez Młodych listę prezentów. Sami najlepiej wiedzą, co będzie im potrzebne, aby urządzić wspólne życie. Na liście podane są od razu adresy lub linki do sklepów, gdzie daną rzecz można znaleźć.

wysyłanie czeków

Ten zwyczaj mnie zaskoczył pokazując jednocześnie bardzo życzliwą i hojną stronę Francuzów. Niektórzy dalecy bliscy, znajomi czy nawet sąsiedzi rodziców, którzy nie mogli być na naszym ślubie wysłali nam kartki z życzeniami i dołączonym czekiem. Bardzo miło!

Czeki same w sobie były jednym z moich pierwszych zdziwień po przeprowadzce do Francji, ale o tym pisałam już w innym tekście.

uroczysty obiad

Na francuskich weselach alkohol nie leje się strumieniami. Posiłek trwa – jak na prawdziwy francuski obiad przystało – bardzo długo i jest przede wszystkim okazją do dyskusji z innymi osobami przy stole.

Goście usadzeni są przy stołach w taki sposób, aby ułatwić poznawanie się osób między rodzinami. Kliczenie się w obozie rodzinnym, które znam z polskich ślubów, we Francji należy raczej do rzadkości.

To było pewnym wyzwaniem dla niektórych z naszych polskich gości. Od prowadzenia dyskusji z nowo poznanymi osobami Polacy zdecydowanie bardziej wolą czuć się bezpiecznie siedząc w swoim, dobrze znanym gronie. To uogólnienie rzecz jasna. Niektórzy Francuzi na pewno czują podobnie, a otwartych Polaków też jest niemało.

Francuskie wesele może być – nasze było wielokrotnie – przerywane przez uroczyste przemowy (le discours) i niespodzianki przygotowane przez rodzinę (les animations).  Tańczyliśmy również pierwszy taniec (la première danse), co jest zwyczajem tak samo polskim jak francuskim.

Ważną częścią wesela było też oczywiście wniesienie wielkiego tortu weselnego (la pièce-montée). Piszę “wielkiego”, bo w naszym wypadku catering się pomylił i przygotował nam tort kilka kilogramów większy niż zamawialiśmy. Muszę przyznać, że to była bardzo pyszna niespodzianka :)

mój francuski ślub

fot. Krzysztof Onikijuk

la soirée dansante, czyli tańce do białego rana

Po deserze i torcie kończy się siedzenie przy stołach, a zaczyna impreza. Na jednym francuskim weselu, na którym byłam, muzykę puszczano z odtwarzacza, ale DJe też się zdarzają (Nika na swoim blogu niedawno pisała o takim weselu).

kartki z podziękowaniem

Parę tygodni po ślubie przychodzi moment na jeszcze jeden francuski zwyczaj. Osobom, które pomagały w przygotowaniach oraz gościom, wysyła się kartki z podziękowaniami (les cartes de remerciement).

Les amis, zdarzyło się Wam być na francuskim ślubie? Jakie były Wasze wrażenia? Może znacie jeszcze inne francuskie zwyczaje dotyczących ślubnych ceremonii?

*

Wszystkie francuskie terminy znajdziecie na moim profilu Quizlet, darmowym programie online, który pomaga w nauce słówek.

*

Francuskie papillotes

Interesujesz się Francją? Poznaj ją lepiej z newsletterem FRANCUSKIE PAPILLOTES (francuskie słówka, turystyczne inspiracje i alzackie ciekawostki) oraz odbierz przewodnik 11 PEREŁEK ALZACJI za free.

Twój mejl jest u mnie bezpieczny. Nikomu nie udostępniam powierzonych mi danych osobowych.

By | 2017-06-02T09:02:59+00:00 Maj 28th, 2016|zwyczaje i tradycje|23 komentarze
  • Ewa

    Twój mąż urodę ma raczej egzotyczną.

  • Czytało się z przyjemnością, a jeszcze przyjemniej oglądało się piękne zdjęcia, pełne radości!

  • Zaczynając czytać post, spodziewałam się większej ilości różnic, a tu proszę, nie jest wcale tak radykalnie inaczej. Chociaż i tak obstawiam, że gdybym miała pojawić się na francuskim ślubie to w wielu momentach nie wiedziałabym co ze sobą zrobić ;)
    Lubię czytać o zwyczajach w innych kulturach, więc tekst był dla mnie bardzo ciekawy.

    • Nie, radykalnych różnic nie ma. No, może poza tymi obrączkami, bo to w niektórych sytuacjach może być trochę mylące ;)
      A z większych różnic dla gości na francuskim ślubie (we Francji, bo w PL, to i tak luzik) to warto pamiętać, żeby nie przynosić kwiatów ;)

      • Akurat co do obrączek, to ja zamierzam swoją nosić na środkowym placu, więc zamiana dłoni w przypadku francuskich zwyczajów nie jest dla mnie niczym wielkim ;)
        Dobrze czasami wiedzieć takie rzeczy, nigdy nie wiadomo kto zaprosi nas na ślub ;)

  • Gosia

    Pięknie to opisałaś. Przyjęcie zaraz po ślubie super pomysł. Piękne zdjęcia

  • Dość podobne te śluby :) Kartki z podziękowaniami przywędrowały też do nas, ale najczęściej daje się je jeszcze na weselu (plus obowiązkowe ciasto przy pożegnaniu). Bardzo mi się podoba to przyjęcie zaraz po ślubie. Ta kolejka przed kościołem zawsze jest dość problematyczna..

    • Przyjęcie po ślubie jest super. Widziałam to wcześniej na jednym polskim ślubie, na którym byłam (kelner z tacą przystawek krążył między gośćmi) i bardzo mi się to wtedy spodobało. Nawet nie wiedziałam, że taki zwyczaj to norma na francuskich ślubach :)

  • W ślubach polskich i francuskich jest więcej podobieństw niż myślałam :) Podoba mi się zwyczaj z wysyłaniem kartek z podziękowaniami. Coś podobnego widziałam w serialu „How I met your mother”.

    • Fakt, śluby nie różnią się aż tak :) No, może gdyby porównać z całością polskich zwyczajów – witanie chlebem i solą, wypicie pierwszego kieliszka przez młodych i rzucenie kieliszków za siebie, rzucanie bukietu panny młodej, etc. – to by wyszło, że różnic jest trochę więcej. Ale w podstawowej formie, to są dość podobne :)

  • Tak jak proponowałam w komentarzach na fb, super post, niesamowicie inspirujące jest to, jak miłość pokonuje problemy logistyczno-kulturowe związane z organizacją wesela, jako że sama jestem związana z francuzem, to na taki właśnie wpis czekałam, bo my jeszcze o ślubie nie rozmawialiśmy :D Pozdrawiam!

    • Dzięki za komentarze na FB – od razu było mi łatwiej pisać. Cieszę się, że Ci się podoba tekst. O tak, miłość potrafi pokonać sporo przeszkód ;) Serdeczne pozdrowienia i niech Twój francuski związek kwitnie :D

  • Ja przeczytałam z zaciekawieniem, zarówno o prywacie jak i o ogólnych zwyczajach (czyli to, o co prosiłam ;)))

  • Aleksandra Dąbrowska

    Bardzo przyjemny post, dzięki za podzielenie się swoim wyjątkowym dniem! ;) Nigdy nie słyszałam o kartkach z podziękowaniami, niezwykle ciekawy zwyczaj!

  • Czytałam z ogromną ciekawością

  • Dominika Sikora

    Dziękuję bardzo za post :) Bardzo ciekawy :) Wstyd się przyznać ale
    najbardziej zainteresowały mnie korzenie Twojego męża i od razu musiałam
    poczytać o Malgaszach na internecie :) Pozdrowienia dla Ciebie i
    rodziny!

  • Super ciekawe! Dzięki za podzielenie się swoją historią ;)