Wrażenia z Alzacji, opowiada Jan z Bolesławca

wrażenia z Alzacji Riquewihr

We wrześniu 2021 roku Jan z Bolesławca wybrał się całą rodziną do Alzacji. Po powrocie wysłał mi mejla, w którym ze szczegółami opisał swój pobyt i wrażenia. Za jego zgodą dzielę się dziś naszą korespondencją. 

W ostatnich miesiącach – przez ostatni rok nawet – żyję na wariackich papierach. Częściej niż kiedykolwiek odsuwam pracę i zanurzam się w świat offline zajmując się dziećmi i domem. To jeszcze ten etap, kiedy maluchy (szczególnie ten mniejszy) potrzebują mnie najbardziej. Praca na szczęście dostosowuje się do tej rzeczywistości (sama jestem swoim szefem, pracuję na swoich zasadach). Właśnie dlatego mejl Jana czekał na publikację ponad pół roku.

Mam nadzieję, że Jan zainspiruje Cię do alzackich podróży. W tekście znajdziesz mnóstwo (MNÓSTWO) szczegółowych informacji, które pomogą zaplanować wycieczkę w te strony.

Wrażenia z Alzacji, mejl od Jana

Salut Iza,

bardzo dziękuję za list (czyli newsletter – dopisek mój).

Mogę jednoznacznie powiedzieć, że już w zeszłym roku zainspirowałaś mnie do zorganizowania wyjazdu do Alzacji. Nawet zarezerwowałem i opłaciłem apartament, ale z powodu pandemii trzeba było zrezygnować. A w tym roku wszystko się udało – wyjechaliśmy we czwórkę do Riquewihr i spędziliśmy tam cały tydzień między 11 i 18 września.

Dzień wcześniej przenocowaliśmy w okolicy Strasbourga i dzięki temu po śniadaniu jadąc do Riquewihr mogliśmy również zwiedzić Colmar. Już widokówka jaką otrzymałem od Ciebie po zapisaniu się na kurs języka francuskiego Bonjour la France (edycja ze stycznia 2020), zapowiadała urok bajkowych uliczek w Colmarze. Teraz zachwycaliśmy się na żywo niezwykłymi kwietnymi skwerami oraz pięknie udekorowanymi kamienicami. Zrobiliśmy sobie także przerywnik na kawę i równie smaczne naleśniki przy stoliku. 

wrażenia z Alzacji - Colmar - kurs Bonjour La France
Takie pocztówki wysyłałam uczestnikom jednej z edycji kursu.

Riquewihr i wina

Około 17tej zakwaterowaliśmy się w Riquewihr (spaliśmy w Les Appartaments de Louise przy 9 rue des Écuries, naprzeciwko restauracji Le Grognard, polecam ten adres). Nie miałem problemu w porozumiewaniu się z właścicielem apartamentu.

Muszę tutaj napisać, że wszystkie Twoje wskazówki z kursu odnośnie do nawiązywania rozmowy, zwrotów grzecznościowych, jak również nawiązania dobrej relacji z „zabieganym” kelnerem są naprawdę doskonałe i bardzo ułatwiają życie. Ponadto znakomity jest Twój przewodnik turystyczny Wakacje w Alzacji – pakiet VIP, zawierający „full informacji”, w który zaopatrzyłem się w ubiegłym roku.

Już nazajutrz po „rozpoczęciu wakacji” byliśmy w winnicy i kupiliśmy pierwsze alzackie wina. Każdego wieczora delektowaliśmy się gewurztraminerem, pinot gris albo rieslingiem. Do Polski zabraliśmy po skrzynce różnych gatunków, w tym oczywiście crémant d’Alsace i pinot noir (bezcenne, bo zawierające dużo resweratrolu). 

Od Eguisheim po Strasbourg

Bardzo nam się podobało w opisywanym przez Ciebie miasteczku Eguisheim z kolorową, długą ulicą rue du Rempart. Poszliśmy tam na degustację win, kupiliśmy pyszny twardy ser, suszone kiełbasy – doskonały przysmak – i alzackie precle. Odwiedziliśmy także Parc à cigognes położony w pobliżu. 

Z przyjemnością włóczyliśmy się po wielu okolicznych miasteczkach: Ribeauvillé, Hunawihr, St Hippolite, Bennwihr i wielu innych. Zwiedziliśmy zamek Haut-Koenigsbourg. Przejechaliśmy, a także przeszliśmy kilka kilometrów pieszo, szlak win Route de vins d’Alsace i zachwycaliśmy się pejzażami. Przy okazji dodam, że codziennie rano sunąłem do pachnącej boulangerie w Riquewihr i podczas śniadania jedliśmy świeże bagietki, croissanty oraz okrągłe słodkie bułki z rodzynkami, które szczególnie nam smakowały. 

W międzyczasie zrobiliśmy sobie całodniową wycieczkę samochodem do Strasburga, zwiedziliśmy katedrę Notre-Dame, poszliśmy na spacer wzdłuż Renu, a następnie obeszliśmy uroczą dzielnicę Petite France. W jednej z restauracji jedliśmy pyszną tarte flambée popijając chłodnym rieslingiem, a na deser zamówiliśmy Apfelkuchen i dużą czarną kawę. 

wrażenia z Alzacji
Suche kiełbasy. Specjalność alzacka.

Bazylea i o czym warto pamietać

Poprzez aplikację Trainline udało mi się kupić cztery bilety z Colmar do Bazylei (des aller-retour) i 16 września wysiedliśmy na dworcu Bâle SBB.

Podczas spaceru w kierunku starego miasta spotkała nas niemiła niespodzianka. Zapomnieliśmy, że opuściliśmy strefę Unii Europejskiej, natomiast telefony zalogowały się do dostawcy szwajcarskiego. Korzystaliśmy z Google Maps. Wystarczył kilkuminutowy spacer i pobranie ok 7 megabajtów, a otrzymaliśmy informację od Orange, naszego operatora, że w wyniku transmisji danych koszt sięga już 200 zł (na każdy telefon) i po przekroczeniu 240 zł nastąpi blokada transmisji. Trochę nas zamurowało. Ale powinniśmy byli pamiętać, że Internet w Szwajcarii (podobnie jak i inne usługi) jest najdroższy w Europie.

Nie zepsuło nam to jednak dobrego nastroju. Spędziliśmy cały dzień w Bazylei. Wędrowaliśmy przez centrum (częściowo rozkopane przez liczne remonty), dotarliśmy do bazylejskiej katedry Basler Münster, ratusza i pięknego nabrzeża Renu. 

Korzystanie do ostatniej chwili

W ostatni, pełny dzień pobytu 17 września poszliśmy w Riquewihr do restauracji Grenouille przy rue de la Courrone i zamówiłem Choucroute pour quatre, s’il vous plaît, czyli porcję choucroute royal dla czterech osób. Byliśmy bardzo ciekawi tradycyjnej wersji tej potrawy, czyli choucroute z mięsem (gorąca szynka, parówka, bekon). Smakowało nam, ale pewnie trzeba jeszcze raz przyjechać na choucroute aux poissons, bo coraz bardziej preferujemy rybę zamiast mięsa. Wiem z Twoich informacji, że tą wersję potrawy można zjeść na przykład w restauracji Maison Kammerzell w Strasburgu.

Wyjeżdżając z Alzacji wybraliśmy kierunek do (polecanego przez Ciebie) Fryburga w Niemczech. Spędziliśmy tam trochę czasu przed podróżą do Polski. Wrażenie zrobiła na nas piękna katedra. Miasto jest ładne, ale nie ma tam już takich uroczych ulic jak w Alzacji.

Serdecznie pozdrawiam,

Jan

Jak inaczej zabrać skrzynki wina?

Salut Jan,

sprawiłeś mi wielką radość swoim mejlem. Ogromnie się cieszę, że Twoja podróż do Alzacji doszła do skutku i się udała. Dziękuję za wszystkie szczegóły! 

Czy dobrze myślę, że przyjechaliście samochodem? Jak inaczej zabrać skrzynki wina.

Janie, na koniec mam pytanie – pomysł. Mój mąż, kiedy pokazałam mu mejla od Ciebie, zasugerował, że taką opowieść / relację ze zwiedzania Alzacji warto byłoby umieścić na blogu. 

Czy zgodziłbyś się, abym opublikowała alzacką część Twojego mejla? Może miałbyś ochotę napisać coś więcej o Waszym pobycie?

Proszę, daj mi znać. 

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Iza 

wrażenia z Alzacji
Riquewihr

Dotrzeć do malowniczych miejsc w Alzacji

Dziękuję bardzo za odpowiedź i wiele życzliwych słów.

Propozycja opublikowania mejla na blogu mile mnie zaskoczyła. Jeśli uważasz, że warto to zgadzam się bez wątpliwości. Potwierdzam, że wybraliśmy się samochodem i poza wyprawą do Bazylei był to nasz podstawowy środek transportu. I to był bardzo dobry wybór zgodny z Twoją sugestią, że aby dotrzeć do wielu malowniczych miejsc to najlepiej wybrać się do Alzacji samochodem.

Miałem zarezerwowane miejsce parkingowe przy rue de la Piscine – 3 minuty od miejsca zamieszkania. Za tydzień parkowania zapłaciłem tylko 35 euro.

Warunki zakwaterowania i parkingu zostały mi przedstawione przez stronę https://www.gites-de-france.com.

Dla mnie najpiękniejsza jest Alzacja

Podczas zwiedzania miasteczka Kientzheim spotkaliśmy małżeństwo rozmawiające po francusku. Mąż słysząc nas zapytał Polonais? i dodał Ja znam polski.  Wywiązała się rozmowa; okazało się, że jego nieżyjący ojciec był Polakiem a matka Francuzką. On sam mieszka z żoną Francuzką w okolicy Lille. Był kilka razy w Polsce u rodziny ojca. Znał dość sporo polskich słów. Odbyliśmy sympatyczną pogawędkę przeplatając chwilami obydwa języki.

We wspomnianej w poprzednim mejlu piekarni w Riquewihr kupowałem także bakaliową babkę Kougelhopf. Była dobrym dodatkiem do kawy.

Reasumując, byliśmy ogromnie zauroczeni tą krainą. Chciałoby się powiedzieć, że” jeśli jest jakieś piękniejsze miejsce na ziemi to niech sobie będzie; dla mnie najpiękniejsza jest Alzacja”. Podobno Stefan Żeromski zakochany w Dolinie Kościeliskiej miał tak o niej powiedzieć.

Ja mogę tak powiedzieć o Alzacji. Wiem na pewno, że przyjedziemy ponownie. Tylko tym razem na dłużej. Co najmniej na dwa tygodnie. Jeszcze raz dokładnie przeczytam Twoje przewodniki, żeby dobrze wykorzystać ten czas.

Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Męża

Jan

Zamek Haut-Koenigsbourg

PS 1. Szczegóły kursu francuskiego Bonjour La France, językowe wsparcie dla emigrantów i turystów, o którym wspomina Jan, znajdziesz TUTAJ. Moje przewodniki po Alzacji, z których Jan korzystał w czasie swojego pobytu znajdziesz TUTAJ.

PS. Na blogu pojawiam się rzadko. Zdecydowanie częściej wysyłam newsletter, w którym przesyłam między innymi francuskie słówka. Jeśli chcesz uczyć się francuskiego i poznawać Alzację oraz być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje – zapisz się TUTAJ

Aktualnie przygotowuję się do nagrań w programie TVN Style „Jestem z Polski”. Kulisami i szczegółami dzielę się właśnie w newsletterze. Zapisz się!

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Moja Alzacja stosuje pliki cookies. Więcej przeczytasz w polityce prywatności, a w każdej chwili możesz dokonać zmiany ustawień cookies w swojej przeglądarce.

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Wyślij mi wiadomość

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się