Szczęście na emigracji

To nie ja wymyśliłam ten temat.. Postanowiłam przyłączyć się do projektu Uli z bloga Sen Mai i pisać przez cały tydzień według ustalonego przez Ulę harmonogramu. Na dziś wypadło „szczęście”.

szczęście

Pierwsze skojarzenie: Bóg, mój mąż, Francja. Napisać, czy nie napisać… To takie niemedialne ostentacyjnie mówić o swojej wierze, małżeństwo jest wątkiem zbyt osobistym, a o Francji słyszycie ode mnie na co dzień. Przymierzałam się kilka razy do pisania tego tekstu i w końcu stwierdziłam, że chyba nic z tego nie wyjdzie. Wtem! Już wiem, o czym będzie ten króciutki poemat o szczęściu!

Jestem szczęśliwa na emigracji! Jeśli chcecie poznać bliżej historię mojego wyjazdu do Francji, przeczytajcie tekst sprzed paru miesięcy Wyemigrować do Francji. Moja historia.

Zdjęcie u góry przedstawia miejsce, które również jest powodem mojej radości. To moje biuro, wymarzone miejsce pracy, w którym piszę między innymi teksty na bloga.

Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

0 Odpowiedzi

    1. Oczywiście, że żaden wstyd 🙂 Zawsze jednak mam wątpliwości, jak przychodzi mi pisać na blogu o samej sobie – w tym, czy innym temacie (przed opublikowaniem swojej historii emigracji też się długo wahałam 🙂 ). Pozdrawiam ciepło!

  1. Również chciałabym pracować przy takim biurku, w takim miejscu 🙂 szczęście na emigracji to rzecz ważna i chyba rzadko spotykana? Mnie zbytnio pochłania tęsknota.

    1. Biur(k)o jest super 😀 Z tym emigranckim szczęściem to chyba jest pół na pół. Wielu emigrantów koniec końców wraca do kraju, ale znam również dużo szczęśliwych emigrantek. Nie mówimy tu oczywiście o braku problemów, ale raczej zadowolenia z wyboru, który się dokonało.

  2. Super, bardzo dobrze, że jesteś szczęśliwa i, jak rozumiem, nie żałujesz swojej decyzji. Dobrze też, że wiesz co Cię uszczęśliwia, choć o tym nie (na)piszesz 🙂 A biuro bardzo przytulne się wydaje 🙂

    1. Nie żałuję nic a nic. Nie ma to związku z różnymi problemami, które się na drodze trafiają i na pewno będą się trafiać. Ale zawsze sobie mówię, że gdybym mieszkała w PL, to przecież też nie zawsze byłoby wesoło. Life is life 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się