Paryż i podróż dookoła świata w pigułce

Paryż budzi przede wszystkim piękne skojarzenia. Miasto Miłości, piękne, romantyczne i tchnie artystyczną atmosferą. Tak rzeczywiście jest! Punkt widzenia zależy jednak od punktu siedzenia. Mieszkańcy stolicy Francji mają na ogół mniej entuzjazmu, kiedy opisują swoje miasto. A to korki i dojazdy, a to tłok i za dużo turystów, którzy przeszkadzają miejscowym przemykać szybko ulicami. Do tego wysokie czynsze i wysoki koszt życia.
Paryż ma bardzo wiele twarzy. Dziś poznacie jedną z nich. O emigracji i życiu Mieście Świateł opowie Beata – Polka, która wyjechała do Paryża tylko na chwilę, a została na całe życie.

Ta chwilami bardzo osobista rozmowa jest częścią projektu Francuskie Historie Polek, czyli serii wywiadów o tematyce emigrancko-francuskiej. W każdą sobotę na blogu pojawia się kolejna bohaterka opowiadając o tym, jak trafiła do Francji, jak przebiegały początki jej życia na emigracji oraz jak radziła sobie z niektórymi problemami francuskiego życia codziennego. Każdy wywiad to skarbnica wiedzy! Odkryjecie w nich prawdziwe oblicze (oblicza!) Francji. Dowiecie się, na co warto zwracać uwagę, jeśli myślicie o przeprowadzce na dłużej do kraju nad Sekwaną. Poznacie dziewczyny, które z piękną, ale często wymagającą, Francją zmagają się na co dzień. Zapraszam gorąco do lektury!

Rozmowa z Beatą mieszkającą pod Paryżem

Opowiedz, od czego się zaczęła Twoja przygoda z Francją? Interesowałaś się nią w jakiś szczególny sposób zanim się tu przeprowadziłaś?
Zaczęło się od piosenek Edith Piaf. Nie pamiętam jak to się stało, że je odkryłam. Ale gdy po raz pierwszy usłyszałam fantastyczny głos Edith Piaf i pasję z jaką śpiewała, zaniemówiłam z wrażenia. To był ten detonator (déclic), który sprawił, że zapragnęłam nauczyć się francuskiego i odkryć Francję.

Co zaważyło na Twojej decyzji o wyjeździe z Polski i dlaczego wybrałaś właśnie Francję?
Wyjechałam do Francji, by podszkolić język. Wyjechałam na krótko, zostałam na dłużej. Właściwie już na całkiem długo, bo mieszkam tu od dobrych kilkunastu lat. Po prostu: poznałam kogoś, zakochałam się. No i dalej potoczyło się już samo.

Jak byś scharakteryzowała dotychczasowe lata emigracji? Było więcej przyjemnych czy trudnych momentów?
Początki były trudne. Znalazłam się we Francji w momencie, kiedy dopiero wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Jeszcze bardzo trudno było tu zdobyć kartę pobytu z prawem do pracy. Sama przez wiele lat pracowałam tylko na pół etatu. Na tyle pozwalała moja studencka karta pobytu. Szczęśliwie mój mąż (Francuz irańskiego pochodzenia) mógł samodzielnie utrzymać rodzinę.

Co uważasz za najlepszą część Francji, a co w niej lubisz najmniej?
Mieszkam w Paryżu, a właściwie pod Paryżem (w Neuilly-sur-Seine). Mimo, że często pada deszcz, kocham to miejsce. Jestem wielką fanką gór, w każdej postaci. Zachwycają mnie zarówno Pireneje jak i Alpy. No i oczywiście lubię bywać w Deauville (Calvados, Normandia). Czasami robimy sobie takie weekendowe wypady z rodziną. Zawsze wracam stamtąd wypoczęta, naładowana pozytywną energią, nadmorskim powietrzem i jodem.

Czy Francja stała się Twoją drugą ojczyzną, czy nadal w głębi duszy najbardziej czujesz się związana z krajem ojczystym?
Nie, Francja nie jest moją ojczyzną. Pewnie lata tułania się po prefekturach i bezskutecznego starania się o kartę pobytu nadszarpnęły tę moją młodzieńczą i spontaniczną miłość do Francji.

Brakuje Ci Polski na co dzień? Za czym tęsknisz najbardziej?
Najbardziej tęsknię za kuchnią mojej mamy, jej niesamowitą zupą pomidorową i typowo polskim rosołem. Chyba nigdzie indziej na świecie nie znajdziemy czegoś tak pożywnego i tak wzmacniającego (ha ha ha).

Jakie są najlepsze strony Francji Twoim zdaniem?
Paryż to miasto tak niesamowicie przesiąknięte sztuką i historią. Bardzo lubię jego artystyczną atmosferę, bukinistów i artystów ulicznych.

Po drugie podoba mi się łagodniejszy klimat niż w Polsce, nawet jeżeli w Paryżu dość często pada, jednak rzadko marznie się tu na kość. W tej artystycznej atmosferze, może trochę za sprawą tego specyficznego klimatu i tutejszej kuchni zrodziło się coś takiego jak paryski szyk.

Paryżanki statystycznie mają lepsze sylwetki (lepszą linię – bo nam to wieczne podjadanie do i tak sycącej obiadokolacji idzie w biodra). Zimą mogą pozwolić sobie na lżejsze stroje. Nie tak jak u nas napakowane kufajki, które  niestety deformują sylwetkę. No i pewnie paryski szyk zobowiązuje. Dlatego paryska ulica jest niesłabnącym źródłem inspiracji.

podróż dookoła światazdjęcie z archiwum Beaty

Skąd wziął się pomysł na założenie bloga (a w Twoim przypadku blogów)? Czym jest dla Ciebie pisanie w sieci?
Urodziłam moje trzecie, a potem czwarte dziecko. Urlop macierzyński, a potem wychowawczy w domu w końcu zaczął mi się dłużyć. Chciałam dobrze wykorzystać ten czas, by lepiej móc odnaleźć się na rynku pracy. Przede wszystkim chciałam nauczyć się czegoś nowego, zdobyć nowe kompetencje, a może nawet znaleźć pomysł na swój własny biznes. Do tej pory jeszcze mi się to nie udało, ale nie tracę nadziei.

Wspomniałaś o pracy. Odnalezienie się w sferze zawodowej jest jednym z największych wyzwań stojących przed emigrantem. Czy we Francji to proste? Jakie są Twoje doświadczenia?
Mieszkam w Paryżu. Tu na pewno jest łatwiej o pracę niż w innych rejonach Francji. Najłatwiej znaleźć ją w takich sektorach jak turystyka, hotelarstwo, restauracja. Tu zawsze brakuje rąk do pracy. Trzeba też pamiętać, że są to wymagające zawody: nienajlepiej opłacane, męczące fizycznie, często wiążące się z pracą w weekendy czy wieczorami. Do tego niezbędna jest dobra znajomość języka angielskiego, a najlepiej jeszcze innych języków obcych. Sama od lat pracuję w hotelarstwie i turystyce. Piszę z mojego własnego doświadczenia. Nie znam natomiast innych sektorów aktywności.

Jaką radę mogłabyś dać osobie, która właśnie przeprowadziła się w te strony i chce znaleźć pracę? Od czego powinna zacząć?
Nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do udzielania tego typu porad. Samej nie udało mi się wyjść zawodowo poza wspomniany sektor turystyki i hotelarstwa. Te z kolei wcale nie były moim wyuczonym zawodem, tylko przyuczonym (z wykształcenia jestem chemikiem).

We Francji ważne jest zdobycie doświadczenia zawodowego. To bolączka młodych osób, które wkraczają na rynek pracy. A że doświadczenie zawodowe  jakoś trzeba zdobyć, wielu młodych ludzi trafia do sektorów poszukujących rąk do pracy takich jak hotelarstwo, turystyka, restauracja i zostaje tu na zawsze.

Dlatego myślę, że najważniejszą rzeczą jest tu (jak i gdzie indziej) wymyślenie czy znalezienie pomysłu na siebie. Zastanowienie się co tak na prawdę chcemy robić, w jakim zawodzie pracować i szukanie pracy w danym kierunku. Kiedy natomiast już damy się zaszufladkować i w naszym CV mnożą się doświadczenia zawodowe w podobnej dziedzinie, to na zmianę (przekwalifikowanie) może już być za późno. Uważam, że ważny jest dobry start w wybór dobrego kierunku. Trzeba szukać pracy w dziedzinie, która nas pociąga. Nawet jeśli byłyby to niskopłatne prace czy nawet staże (ale tu uwaga, niektórzy pracodawcy “nadużywają” stażystów, wykorzystują ich jako faktycznych pracowników, płacąc przy tym grosze).

1 1 A BEATA DLA IZA 6zdjęcie z archiwum Beaty

Jak wygląda sprawa nawiązywania nowych znajomych? Łatwo znaleźć sobie przyjaciela we Francuzie?
Mam wrażenie, że mieszkając w Paryżu można zrobić podróż dookoła świata w pigułce. Tyle tu osób z odległych i bardzo różnorodnych geograficznie stref. Sama miałam okazję poznać wiele fantastycznych osób, a przy tym egzotycznych kuchni. Może powodem jest między innymi fakt, że pracuję właśnie w turystyce, a to sektor który przyciąga obcokrajowców (emigrantów). Po kilkunastu latach we Francji właściwie nie mam przyjaciół Francuzów, a przynajmniej nie rdzennych Francuzów. Ale może samo pojęcie rdzenny Francuz po części się zatraca. W Paryżu panuje tu niesamowita mieszanka kulturowa.

Patrząc wstecz, gdybyś miała możliwość wybrać jeszcze raz, zdecydowałabyś się znowu na Francję?
Ironia losu, ja wcale nie planowałam wyjechać tu na stałe. Przyjechałam na krótko, by podszkolić język, zostałam na całe lata. Życie czasami płata figle.

Wielu Polaków zastanawia się nad emigracją. Co powiedziałabyś osobie, która marzy o wyjechaniu na stałe do Francji. Jakie rady byś jej dała?
Na pewno ważna jest znajomość języka. Ta pomaga i pozwala poczuć się pewniej, chociażby załatwiając różne sprawy w administracji. A jeszcze we Francji jest tyle różnych instytucji, które nie pozwolą człowiekowi zginąć.

Na koniec, powiedz, jakie są Twoje trzy ulubione turystyczne zakątki we Francji, które każdy musi zobaczyć.
Oczywiście Paryż, no i góry: Alpy i Pireneje. Ale to moje prywatne sugestie, bo ja szczególnie kocham góry.

Iza dziękuję serdecznie za zaproszenie i rozmowę. Pozdrawiam Ciebie i Twoich czytelników.

Ja też Ci bardzo dziękuję, Beata!

***

Beata prowadzi aż trzy blogi! Możecie je znaleźć klikając na pogrubione linki: blog Vademecum Blogera, blog Paryż nieznany oraz blog Moda na bio.

Jeśli natomiast macie ochotę poznać inne Polki i ich francuskie historie, zapraszam Was do lektury poprzednich wywiadów, które znajdziecie klikając na ten link.

***

Wielokulturowy Paryż trochę odstaje od stereotypowych wyobrażeń na jego temat. Chcielibyście zadać Beacie dodatkowe pytanie, by dowiedzieć się jeszcze czegoś o jej życiu we francuskiej metropolii? Zostawcie komentarz pod wpisem!


Podobał Ci się artykuł? Pozostańmy w kontakcie!
Polub fanpage na FB, profil na Bloglovin oraz dołącz do klasy językowej na Quizlet.


By | 2017-05-12T16:00:49+00:00 Listopad 7th, 2015|emigracja, francuska codzienność|24 komentarze
  • Świetny cykl, bardzo lubię poznawać takie historie i zawsze ciekawi mnie, dlaczego niektórzy wyjechali z kraju na stałe. Paryż uwielbiam i mam nadzieję, że zobaczę go wkrótce na żywo :) Pozdrawiam!

    • Ewa, bardzo się cieszę, że cykl Ci się podoba :) Po raz pierwszy jedziesz do Francji czy już gdzieś byłaś?

  • NotatkiNiki

    Jak milo dowiedziec sie czegos wiecej o kims kogo czyta sie systematycznie. Czy na wiosne uda ci sie wyrwac na jakas blogerska poranna kawe w ktorys weekend?

  • Iza jeszcze raz dziekuje za tak mile zaproszenie i pozdrawiam serdecznie Beata

  • Ale fajnie, wszystkie blogi Beaty znam i miło jest tak przeczytać coś o niej samej!

  • Bardzo imponują mi kobiety, która spełniają się jako mamy a jednocześnie nie zapominają o sobie i swoich pasjach! Czworo dzieci + blog pełen jakościowych artykułów – jak Ty to robisz?? :)

    • Beata jest gigantką! Czworo dzieci i trzy blogi… to jak siedmioro dzieci przecież!

      • ha ha ha, duzo pomaga mi maz, no i tak na prawde, to tylko jeden blog, bo na 2 pozostale tylko od czasu do czasu cos dorzucam.

    • Justyno dziekuje za bardzo mile slowa. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Super wywiad ;-) Czy to nie jest przypadkiem tak, że wszyscy Polacy na emigracji najbardziej tęsknią za polską kuchnią “jak u mamy” ? :P Co do podjadania, które idzie nam w biodra, to właśnie złapalam się na tym, że zjadłam już 5 krówkę :D Starczy!!

    • Dawno temu przepytałam kilka emigrantek, za czym im się tęskni najbardziej i rzeczywiście kuchnia była na jednym z pierwszych miejsc na liście ;) https://mojaalzacja.pl/male-i-duze-tesknoty-polskich-emigrantek/

      • Czytałam :-) Częste odpowiedzi to jeszcze “dom i przyjaciele” ;-) Wczoraj nadrobiłam zalegołości w chyba wszystkich Twoich wywiadach :P

    • Wiem gdzie mozna kupic Krowki w Paryzu, ale z zasady ich nie kupuje, choc czasami kusi.

      • Beata, z ciekawości zapytam – co to za miejsce? Może kiedyś się wybiorę ;)

        • Iza to Ogrod Luksemburski, bardzo lubie tam przychodzic.

          • Jeju! Tyle razy tam byłam i nie wiedziałam, że przechodzę obok krówek! Ale w samym ogrodzie, czy gdzieś niedaleko?

      • Jak tylko będę w Paryżu to się wybiorę. Porównam francuskie i polskie krówki! Ciekawe kto wygra to starcie.. :D

        • Koniecznie! :D
          ps. Swoją drogą kanadyjskie krówki są chyba jeszcze lepsze niż polskie :P