Moim celem było Lazurowe Wybrzeże!

Kto by nie chciał mieszkać na Lazurowym Wybrzeżu? Kogo nie kuszą piaszczyste plaże, błękit nieba, lazur wody, rajskie widoki, śródziemnomorska kuchnia? To Francja w doskonałym wydaniu! Niektórzy najpierw pielęgnują swoje marzenia, a w pewnym momencie decydują się na ryzykowny krok (emigracja zawsze związana jest z dużym ryzykiem) i jadą tam, gdzie prowadzi ich serce. Marta jest jedną z nich. Prywatnie „podwójna mama”, zawodowo „babka od HR”, a do tego autorka bloga Francuska bombonierka. Zgodziła się odpowiedzieć o swojej emigracji i podzielić się swoją historią, wrażeniami oraz radami dla wszystkich, którzy myślą o wyjeździe na stałe do Francji.

Wywiadem z Martą rozpoczynamy blogową serię pod tytułem Francuskie historie Polek. Co tydzień w sobotę będziecie mogli przeczytać wywiad o emigracji z punktu widzenia Polek, które wybrały właśnie taką drogę w życiu. Każda historia jest inna, dzięki czemu spojrzycie na Francję z wielu stron i perspektyw. Poznacie blaski i cienie francuskiej codzienności. Przeczytacie wiele ważnych, zabawnych, a czasem słodko-gorzkich przemyśleń o życiu za granicą. Dowiecie się, o czym należy pamiętać planując przeprowadzkę oraz o praktycznych aspektach emigracji do kraju nad Sekwaną. Przede wszystkim, staniecie oko w oko z kobietami, które Francję i Francuzów znają od podszewki. Zapraszam gorąco do lektury!

Rozmowa z Martą mieszkającą na Lazurowym Wybrzeżu

Od kiedy mieszkasz we Francji? Co Cię tu przyprowadziło?
Przyjechałam do Francji 8 lat temu, jeszcze na studiach. Wymarzyłam sobie, że będę tu mieszkać, gdy miałam jakieś 5 lat. Chciałam przeżyć przygodę. Sama decydować o tym, gdzie mieszkam, a nie żyć tam, gdzie rzucił mnie los. No i przede wszystkim korzystać z pięknej pogody i słońca. Moim celem nie była Francja, moim celem było Lazurowe Wybrzeże!

Jaki był bezpośredni powód Twojej przeprowadzki?
Impulsem stała się oferta pracy, którą zaproponowano mojemu mężowi. Nie szkodzi, że on nie znał języka a ja byłam na trzecim roku studiów i musiałam skończyć je eksternistycznie (chociaż oficjalnie taką opcja na UG nie istnieje)… Wyobraziliśmy sobie to morze, te wąskie uliczki, śpiew cykad i zapach oleandrów… Musieliśmy zaryzykować!

Jak byś opisała początki swojej emigracji? Czym Cię Francja zaskoczyła?
Do wyjazdu byłam całkiem nieźle przygotowana: liceum dwujęzyczne, studia na romanistyce, liczne wyjazdy wakacyjne… Zdawało mi się, że wiem o Francji i Francuzach wszystko 🙂 Hihihihuhuh. Jasne. Nie przeżyłam może jakiegoś wielkiego szoku kulturowego, a jednak przekonałam się na własnej skórze, że różnice w naszych kulturach są wielkie. No np. jak spotkasz sąsiada o 7 rano spóźniona do pracy i powiesz mu tylko Bonjour bez spytania czy Ça va (czyli jak się Pan ma), to uznają Cię za gbura albo snoba. Serio!

No i chyba tym gburem byłam, bo długo dziwiło mnie to, że obcy ludzie spotkani na ulicy pozdrawiali mnie i uśmiechali się przyjaźnie… A teraz w Polsce patrzą na mnie podejrzanie, gdy się do obcych na ulicy uśmiecham.

Oprócz walki z papierami (np. słynne wśród emigrantów roczne oczekiwanie na Carte Vitale, czyli kartę ubezpieczenia zdrowotnego) obyło się jednak bez jakiejś większej katastrofy. Pierwsze miesiące wspominam więc cudownie, widzę je jako jedno wielkie pasmo weekendowych wypraw, zwiedzanie każdej mieściny, zajadanie się bagietkami i croissantami…

Jakie są najlepsze i najciemniejsze strony mieszkania we Francji?
No jak to, te bagietki i croissanty przecież! Najlepsze i najgorsze zarazem: dodatkowe kilogramy po przeprowadzce murowane! A tak serio, doceniam tu bardzo służbę zdrowia, szczególnie od kiedy zostałam mamą. Darmowy poród w prywatnej klinice, darmowe szczepionki, leki dla maluchów są nie do przecenienia. Tak jak i fakt, że nie trzeba czekać latami na spotkanie ze specjalistą. Najgorsza jest tęsknota za rodziną i przyjaciółmi z Polski. Do tego nie można się przyzwyczaić.

Lazurowe Wybrzeżezdjęcie z archiwum Marty

Zdążyłaś się już zakorzenić? Co może pomóc, aby w kraju nad Sekwaną poczuć się jak w domu?
Pewnie! Francja to mój drugi dom, a właściwie pierwszy. Adaptacji pomaga znajomość języka i otwartość na inną kulturę. Jest to w moim mniemaniu warunek konieczny!  Znajomi Polacy często burzą się, że Francuzi są zamknięci w sobie, że nie pomagają im się adaptować bo np. nie chcą rozmawiać po angielsku. Ale często to my nie robimy pierwszego kroku, krytykujemy ich zwyczaje i kulturę, zamykając się w polonijnych kręgach.

W jaki sposób nawiązywałaś nowe znajomości? Łatwo znaleźć sobie tu nowych znajomych i przyjaciół?
Wydaje mi się, że tak samo łatwo nawiązać znajomości jak w Polsce. Francuz też człowiek 😉 Oczywiście pomagają studia i praca, ja tak poznałam moje przyjaciółki. Mam tez grupę znajomych emigrantów (Portugalczycy, Włosi, Polacy), którzy przyjechali tutaj w tym samym czasie co my i potrzebowali przyjaciół. To taka moja francuska rodzina.

Jak odnalazłaś się tu zawodowo? To trudny teren dla emigranta?
Wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz. Wyobrażam sobie, że mieszkając w wiosce w centrum Francji może być trudno. Ja pracuję w Sophii Antipolis, to znany w całej Europie i na świecie park technologiczny, taka europejska Silicon Valley. Jest to bardzo międzynarodowe miejsce, wiele firm nie wymaga tutaj nawet znajomości francuskiego. Wiem, co mówię, gdyż zajmuję się rekrutacją dla wielu z tych firm i ściągam do Francji ludzi z całego świata. Zatrudniamy Polaków, Włochów, Hiszpanów, ale też np. Chińczyków czy Hindusów. Pracę mam fajną, choć korpo to korpo i marzy mi się otwarcie własnej firmy.

Jaką radę mogłabyś dać osobie, która szuka pracy we Francji?
Naucz się języka, to raz. Przeglądaj oferty na Apec.fr, to dwa. Chyba że jesteś rozchwytywanym programistą, wtedy wyślij mi CV, a ja zajmę się resztą 😉

Jaką rolę w odnalezieniu się we Francji gra znajomość języka? Czy ma sens przeprowadzka, gdy nie zna się francuskiego?
Nie polecam Francji, jeśli nie chcemy się języka nauczyć. Z doświadczenia wiem, że osoby, które przyjeżdżają tu nie znając francuskiego (i bez chęci nauczenia się go!), po roku lub dwóch jadą dalej, gdyż nie mogą się we Francji odnaleźć. Ok, nawet jeśli w pracy pracujesz po angielsku,  zakupy robisz w markecie, prędzej czy później zdarzy się okazja, że język będzie Ci potrzebny. Nie można od wszystkich wymagać znajomości angielskiego samemu nie wykonując najmniejszego wysiłku, by nauczyć się francuskiego. To nie fair.

Brakuje Ci Polski na co dzień? Za czym tęsknisz najbardziej?
Szczerze? Wcale! Tęsknie jedynie za bliskimi. No dobra, jeszcze za sernikiem mamy 😉

Opowiedz, jak narodził się pomysł tworzenia własnego bloga. O czym piszesz?
Mój blog nie jest blogiem emigracyjnym. Założyłam go rok temu, gdy szłam na urlop macierzyński. Po prostu bałam się, że siedząc w domu z dzieckiem zwariuję z nudy. To taki mój internetowy pamiętniczek; piszę o dzieciach, codziennych problemach no i o jedzeniu. W końcu to wokół niego kręci się przecież życie, no nie? 🙂 Słodkie przepisy to mój peché mignon (słodki grzeszek), choć tak właściwie to całe życie jestem na diecie. Ale jak już wiesz, mam grupę wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze z chęcią wpadną i poratują mnie od nadmiaru ciasta.

Lazurowe Wybrzeżezdjęcie z archiwum Marty

Gdybyś mogła cofnąć czas, czy jeszcze raz wybrałabyś Francję? Może jest coś, co zrobiłabyś inaczej?
Absolutnie nie żałuję mojej decyzji o wyjeździe! Mam szczęście mieszkać w jednych z najcudowniejszych w moim mniemaniu miejsc na ziemi. Cały rok słońce, lazurowe morze, Alpy… Żyć, nie umierać! Mimo, że coraz częściej rozmawiamy z mężem o powrocie, wiem, że jeśli do Polski wrócimy, nasz francuski epizod wspominać będziemy jako najlepsze chwile w naszym życiu.

Czy do emigracji we Francji można się przygotować? Co poradziłabyś osobie, która zastanawia się nad wyjazdem na stałe do tego kraju?
Myślę, że każda decyzja o emigracji nie jest łatwa, niezależnie gdzie się wyjeżdża. Im większa wiedza o danej kulturze, tym łatwiej.  Moja rada: trzymać się z daleka od Polonii. Przynajmniej na początku.  Keep calm and Welcome To France 😉

Na koniec, powiedz proszę, jakie trzy miejsca na zwiedzanie poleciłabyś szczególnie.
Polecam zrobić sobie piknik na wzgórzu zamkowym w Nicei, z zapierającym dech piersiach widokiem na Zatokę Aniołów. Plażę na Cap d’Antibes o zachodzie słońca. I szwędanie się po wąskich uliczkach średniowiecznego miasteczka Gourdon.
A potem wpadajcie do mnie na kawę i francuskiego makaronika. Zapraszam!

Marta, bardzo Ci dziękuję za rozmowę!

Bloga Francuska Bombonierka, który prowadzi Marta znajdziecie pod TYM LINKIEM.

***

Jak Wam się podobała pierwsza rozmowa z serii „Francuskie historie Polek”? Macie dodatkowe pytania? Dajcie mi i Marcie znać w komentarzach!


Jeśli podobał Ci się artykuł, podziel się nim, proszę, ze swoimi znajomymi! Merci beaucoup!
Pozostańmy w kontakcie! Polub fanpage na FB, profil na Bloglovin oraz dołącz do Quizlet.


Uśmiechnięta Iza
Cześć, jestem Iza! Pomogę Ci poczuć się tu jak w domu. Nieważne, czy przyjechałeś do Francji na wakacje czy na stałe.
W serialu słyszysz francuskie &^%$&,a lektor tłumaczy „ty ananasie!”. Pobierz Mały słownik wyrazów brzydkich, aby rozumieć więcej.

0 Odpowiedzi

  1. Bardzo słuszna uwaga, jeśli chodzi o zamykanie się w kręgu rodaków. Najgorszy błąd jaki można popełnić, to właśnie kumplować się wyłącznie z Polakami, a w wolnym czasie oglądać polską telewizję dzięki dekoderowi przywiezionemu specjalnie z Polski 😉 Sama mam tutaj polskich przyjaciół i uważam to za dużą wartość, bo nikt nie zrozumie emigranta lepiej niż drugi emigrant 😉 Trzeba jednak spróbować złapać równowagę. Wiem, że łatwiej jest otworzyć się na Francuzów, kiedy ma się za męża
    autochtona (w sumie to nawet nie ma się za bardzo wyjścia), ale jestem pewna, że jeśli dobrze się rozejrzymy, znajdziemy jakąś przyjazną francuską duszę 🙂

    1. Zgadzam się! Francuzi może nie są wylewni w pierwszym kontakcie (ale wielu Polaków też nie), ale czarny pi-ar jaki się im przypisuje jest mocno przesadzony moim zdaniem. Warto się rozejrzeć wokół siebie, szukać jakiś kółek zainteresowań, etc. Nawet kursy językowe mogą być dobrym źródłem pierwszych kontaktów 🙂

  2. Cześć Iza 🙂
    Słowo wstępu: Zastanawiam się nad wyjazdem do Francji za jakiś rok, bo w tej chwili szlifuję jeszcze język francuski a wolałabym dość dobrze go poznać zanim zacznę próbować 😉 I teraz pytanie: czy osoba znająca język francuski i angielski, po studiach, z 8-letnim stażem pracy w marketingu i reklamie (Project Manager projektów / kampanii reklamowych m.in. dla Samsunga, Nivea, Danone, Unilever, Procter&Gamble) ma szansę znaleźć fajną, w miarę dobrze płatną pracę? Zależy mi, żeby nie była to praca za najniższą krajową ponieważ chcę wyjechać z moim partnerem i wtedy już 1,5 rocznym synkiem. Partner na początku przez jakiś czas zajmowałby się synkiem, więc na rodzinę pracowałabym ja 😀 Jak znajdziesz chwilę to może doradzisz mi również od czego powinnam zacząć? Czy wysyłać cv poprzez portale typu apec, czy raczej odłożyć powiedzmy 20 – 30 tysięcy zaryzykować, spakować manatki i próbować już na miejscu? Jak Ty to widzisz? 🙂 Dodam, że Paryż i okolice raczej mnie nie interesują. Bardziej kierowałabym się w Twoje rejony 😉 Uwielbiam Francję, szczególnie Marsylię i okolice gdzie miałam okazje bywać kilkakrotnie ponieważ od 30 lat mieszka tam moja chrzestna z mężem. Romansuje z Francją już kilka ładnych lat i doszłam do wniosku, że czas zamienić ten romans na trwały związek 😉 Z góry dzięki za feedback!
    Pozdrawiam,
    Ilona

    1. Cześć Ilona, cieszę się, że napisałaś 🙂
      Wydaje mi się, że najlepiej – i najbezpieczniej – byłoby szukać pracy we FR jeszcze będąc w Polsce. Apec jest b.dobrym portalem, możesz korzystać też z monster albo optioncarriere. To dobry punkt wyjścia, żeby zbadać rynek, ilość ofert, które odpowiadają Twojemu profilowi, etc.
      Z doświadczenia wiem, że umiejętności językowe to podstawa przy szukaniu pracy. Inna sprawa to region.. w Paryżu i przy dużych miastach na pewno znajdziesz więcej ofert w dziedzinie marketingu i reklamy. Sprawdź sytuację na południu filtrując oferty po regionach.
      Jeśli plany są takie, że na początku będziesz utrzymywać rodzinę, to w sumie dobrze by było, abyś przyjeżdżając do FR miała już pracę. Inaczej może być problem z wynajęciem mieszkania i innymi formalnościami. Poczytaj wywiady z serii Polskie Historie Polek – te, które już się ukazały i śledź nowe – cykl będzie trwał prawie do końca grudnia. Na pewno znajdziesz sporo praktycznych informacji. A jeśli któraś historia wydawałaby Ci się bliska Twojej sytuacji, to zawsze możesz zadać dodatkowe pytania w komentarzu – dziewczyny z chęcią odpowiedzą.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci powodzenia!

  3. Witam serdecznie,

    Szukajac informacji w necie o Francji, napotkałem Twój Blog. Masz bardzo ciekawe tematy i poruszasz interesujące sprawy. Ucieszylem się, ze mieszkasz w Miluzie. Postanowilem do Ciebie napisac, bo mam kilka pytan, na które mam nadzieje, udzielisz mi pomocnych odpowiedzi.

    Mieszkam w Mulhouse już ponad rok. Wczesniej mieszkałem na osiedlu de Cottonades w Pfastacie. W kolejnym mailu mogę Ci opisac szczegoly, którymi będziesz zainteresowana ale teraz może tylko wstępnie omowie swoja sytuacje.

    Przyjechalem do Francji 12 stycznia 2014 roku, jako delegowany pracownik polskiej firmy Kopex z Katowic. Pracowalem jako elektryk- automatyk w Kopalni soli potasowej MDPA Joseph-Else w Wittelsheim. Kontrakt miałem na 2 lata do końca grudnia tego roku. Ale gdy sprowadziłem tu moja zone i dwoje dzieci aby zamieszkac razem w Centrum Miluzy, to zaczely się kłopoty w firmie. Ostatecznie razem z rodzina zamieszkałem tu od 22 wrzesnia 2014 roku, a z Kopexu zwolnili mnie 3 stycznia 2015 roku.

    Kopex nie placil za mnie ubezpieczenia od bezrobocia i mimo zarejestrowania w Pole Emploi nie należy mi się Zasilek dla bezrobotnych. Kopex nie wystawil mi papierów do francuskich urzedow i mimo zgłoszenia rodziny do CAF co chwile mi blokują wyplate swiadczen rodzinnych. Dopiero w czerwcu otrzymalem potrzebne pismo z Polski o moim zatrudnieniu we Francji, po wielumiesiecznych interwencjach we francuskich urzędach państwowych i w polskim Ministerstwie. Także reasumując ostatecznie obecnie nie mam pracy, nie mam zasiłku dla bezrobotnych a z CAFem sa już tak wielkie problemy, ze obecnie korzystamy z pomocy Aide Sociale Mulhouse poprzez paczki zywnosciowe z Czerwonego Krzyza.

    Mam kilka segregatorów papierów z roznych spraw urzedowych. Jakbym teraz chciał to opisywac, to bym może skonczyl maila nad ranem. Miedzy innymi toczy się w Polsce sprawa sadowa z firma Kopex o odszkodowanie dla mnie. CAF stwierdził, ze już nie należy mi się RSA, cofnal zasiłek mieszkaniowy, co trochę wkurzylo wlascicielke mieszkania, zwłaszcza, ze nadal nie mam pracy. A obecnie skonczyly się tez prawa do Czerwonego Krzyza, a Merostwo wyslalo mnie do Prefectury w Colmar. Do tego jeszcze zalegamy z oplata za prad i nie wiem czy mi go nie odlacza do czasu tego ochronnego okresu w listopadzie.

    W sumie masakra na całego i dlatego ucieszyłem się, ze mieszkasz w Miluzie, bo może cos mi doradzisz. Zwlaszcza, ze ja tez bardzo jestem zakochany we Francji, chciałem zonie i dzieciom pokazac taki piękny tu swiat, a tu się wszystko wali i sypie. Bardzo mi szkoda dzieci, bo ucza się bardzo dobrze we francuskich szkołach. Corka skonczyla teraz 18 lat i chodzi do Liceum, a 14-letni syn do Collegu. Naliczali w CAFie im zasiłki szkolne ale potem juz nie wypłacili nawet im zasilkow rodzinnych aby było za co książki do szkoły kupic.

    Mowie Ci katastrofa totalna. Jeszcze tylko chyba ja się trzymam pozytywnie tu nastawiony i nie trace nadziei. A miało być tak pięknie.

    Obecnie CAF nawet nie chce placic rodzinnego na dzieci. A mi odmawiają pracy, chyba ze względu na slaba znajomość jezyka. Mam uprawnienia francuskie na elektryka i mogę Ci podeslac moje CV, może cos gdzies slyszalas aby znalazło się dla mnie? Może maz cos w pracy się dowie? Szukalem pracy na elektryka ale teraz to już kazda prace przyjmę aby tylko zachować tu możliwość zamieszkania z moja rodzina na stale. Tyle już tu przeszedłem, ze nie chce się poddawac. Chce aby moje dzieci zaznaly lepszego swiata, a ich dzieci urodzily się tutaj już z lepszym startem w swoim zyciu.

    Jesteś bardziej obeznana w tutejszych obyczajach, może wiesz jak uzyskac zalegle świadczenia rodzinne z CAFu? Ale najwazniejsza to by była teraz dla mnie praca i to taka u francuskiego pracodawcy. Bo z koncem kwietnia tego roku skonczylo się całej rodzinie ubezpieczenie w CPAM. I teraz jakby cos wypadlo ze zdrowiem to totalny klops, bo ani kasy ani ubezpieczenia. Gdy w czerwcu zdobyłem oficjalne papiery o Kopexie, to zalatwilem oficjalne pismo z Pole Emploi i zlozylem wniosek o ubezpieczenie w CPAM. Ale jak to we Francji, wszystko powoli, co nawiasem mowiac bardzo mi się podoba te spokojne zycie, bez nerwówki z Polski. Ale jak tu przekonać rodzine o plusach tutejszego zycia jeśli wszystko się wali na glowe? A wiec ze CPAMu co chwile przysylaja mi listy abym dosylal kolejne dokumenty. Co w efekcie powoduje, ze oficjalnie nadal jestem bez ubezpieczenia. Na szczęście rodzina zdrowa, chociaż zona choruje na cukrzyce ale jeszcze ma tabletki z Polski. Ale nawet nie mielismy okazji dokonać wyboru lekarza rodzinnego. A na pewno wiesz gdzie tutaj jest jakiś lekarz z polskiego pochodzenia.

    Syn w zeszłym roku w szkole gral w pilke reczna i nauczyciel powiedział, ze może reprezentować sekcje Miluzy we Francji. No ale w tym roku wystawili mu, ze musi przynieść zgode od lekarza, ze nie ma przeciwskazan. On oprócz tego chciałby trenować jeszcze tenis stolowy, no i koledzy namawiają go na wspinaczke. Ale znow masakra, bo ani ubezpieczenia ani forsy na prywatnego lekarza. Może wiesz jak to zalatwic? Jeśli chcesz to wysle Ci skany konkretnych dokumentów ale teraz nie wiem czy mam wysylac na ten adres mailowy czy może na inny, z poczta wieksza pojemnościowo na załączniki w PDFie.

    Może doradzisz, bo chyba jeśli oboje dzieci ucza się tu we francuskich szkołach, to jakos mogą korzystać z bezpłatnego lekarza, mimo, ze rodzice nie maja ważnego ubezpieczenia? Pytaj co Ci jest potrzebne, to opisze sprawę, bo nie wiem o czym Ci teraz konretnie pisać.

    Nie wiem nawet ile kosztuje takie prywatne ubezpieczenie jakbym chciał wykupić dla całej rodziny, jeśli w CPAMie mnie nie zaakceptują.

    Corka chodzi ze swoim chłopakiem już ponad 4 lata i w tym roku skonczyl szkole i zdal mature. Przyjechal do nas i mieszka od miesiąca z corka. Jest z wyksztalcenia technikiem informatykiem. Ale najpierw chciałby nauczyć się jezyka. Wszystkie kursy, o których się dowiadywaliśmy sa za darmo albo prawie za darmo. Ale maja w naszej sytuacji podstawowy minus. Kursy odbywają się w godzinach wczesno popołudniowych. A wiadomo, ze corka chciałaby chodzic razem z chłopakiem na kurs. Mimo, ze zdala w maju DELF A2, to chce chodzic ze swoim chłopakiem na kurs od podstaw. Tylko, ze konczy pozno szkole i pasowaloby aby taki kurs zaczynal się gdzies około dziewiętnastej godziny wieczorem. Może masz jakies informacje na ten temat? Oczywiście najlepiej by było aby dawali ubezpieczenie z takiej nauki, bo chłopakowi z koncem października konczy się ubezpieczenie z Polski.

    On tez chętnie by teraz poszedł do pracy i mi się wydaje, ze wcale niekoniecznie od razu w swoim zawodzie. Mieliby jakiekolwiek pieniądze dla siebie. A i przyszlosc by im tu się spodobala i chętniej by się tu chcieli zadomowić. Francja to bardzo piękny kraj i wszystkie dziedziny zycia mi tu odpowiadaja, bo sa lepsze o wiele niż w innych krajach, a tym bardziej Polsce. Ale jakie konkrety mam rzucic dzieciom i zonie aby nie stracily resztek nadziei?

    Może będziesz w stanie mi pomoc, kierując wlasciwie moje poczynania, abym nie tracil już więcej czasu na błądzenie.

    Czekam z niecierpliwoscia na Twoja odpowiedz.

    Pozdrawiam Cie serdecznie,

    Zbyszek M.

    1. Witam Panie Zbigniewie, Dziękuję za kontakt. Cieszę się, że podoba się Panu mój blog.

      Niestety jeśli chodzi o opisaną przez Pana sytuację nie umiem Panu ani pomóc, ani doradzić. Nigdy nie byłam w tak skomplikowanej sytuacji i nie jestem specjalistką od francuskiej biurokracji. Sama się z nią zmagam nie raz.Nie mam również kontaktu do prawnika ani osoby która orientowałaby się w zagadnieniach związanych z prawem pracy czy procedurami w CPAM i CAF.

      Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się Panu rozwiązać trudności.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia

      Natomiast, jeśli czyta ten komentarz osoba, która umiałaby pomóc Panu Zbyszkowi w Jego sytuacji, proszę o kontakt, przekażę wtedy namiary.

    2. Zbyszku może spróbujesz wrócić do Kopexu i przeczekasz gorsze czasy i przez ten okres załatwisz sprawy formalne. W tym czasie podszlifujesz język i umiejętności elektryczne co niedługo zaprocentuje znalezieniem pracy.

  4. To zupełnie co innego uczyć się o kulturze danego kraju, a doświadczyć osobiście:) Mnie bardzo ciekawią różnice kulturowe:) A pytanie, jak leci i uśmiechanie się podoba mi się bardzo u Hiszpanów 🙂 Nie wiedziałam, że Francuzi mają tak samo:)

    1. Ja obstawiam, że mimo wszystko dużo zależy od regionu Francji. Wydaje mi się, że nad morzem Śródziemnym jest jednak łatwiej o te uśmiechy, niż w Paryżu czy na północy kraju 😉

  5. Chociaż nigdy nie marzyłam o emigracji, a już na pewno nie do Francji, to jak przeczytałam ten wywiad to zamarzyło mi się to Lazurowe Wybrzeże… 🙂 Może nie jako miejsce do życia, bo z językiem francuskim jest mi wyjątkowo nie po drodze, ale chociaż jako cel na urlop. Super wywiad!

    1. @newania:disqus bardzo się cieszę, że wywiad Ci się podobał! A Lazurowe – choćby na urlop, choćby na urlop 😀 Stamtąd jest też krok do Prowancji i lawendowych pól na przykład 😉

  6. Tylko pozazdroscic i po tylu latach znowu w Polsce, bedzie sie chyba ciezko odnalezc. Z tymi usmiechami i zagadywaniem to calkiem normalne i w Niemczech jest. Szkoda, ze w Polsce ”ponuro” ludzie sie mijaja.

  7. Bardzo Ci zazdroszczę Marta tego Lzurowego Wybrzeża. Tego ciepelka przez cały rok, tych uśmiechniętych ludzi… Po cichu marzę, że jeszcze się tam przeprowadzimy 😉
    Widzę też, że podzielasz wiele moich zdań na temat adaptacji i oswojenia się w kraju. 😉

  8. Bardzo ciekawy wywiad, super się czytało i podobnie jak reszta czytelników czekam niecierpliwie na więcej! Super miałaś pomysł, Iza, z tymi sobotnimi „serialami”. 🙂

  9. Jaki fajny, pozytywny wywiad! Bardzo podoba mi się Marty podejście do życia i emigracji, zgadzam się ze wszystkim w 100% 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podobne na blogu

dziękuję

Został ostatni krok…

Sprawdź swoją skrzynkę mejlową i kliknij w potwierdzający link.

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Bądźmy w kontakcie!

A może chcesz poszukać czegoś na stronie?

Zapisz się