Kto by nie chciał mieszkać na Lazurowym Wybrzeżu? Kogo nie kuszą piaszczyste plaże, błękit nieba, lazur wody, rajskie widoki, śródziemnomorska kuchnia? To Francja w doskonałym wydaniu! Niektórzy najpierw pielęgnują swoje marzenia, a w pewnym momencie decydują się na ryzykowny krok (emigracja zawsze związana jest z dużym ryzykiem) i jadą tam, gdzie prowadzi ich serce. Marta jest jedną z nich. Prywatnie “podwójna mama”, zawodowo “babka od HR”, a do tego autorka bloga Francuska bombonierka. Zgodziła się odpowiedzieć o swojej emigracji i podzielić się swoją historią, wrażeniami oraz radami dla wszystkich, którzy myślą o wyjeździe na stałe do Francji.

Wywiadem z Martą rozpoczynamy blogową serię pod tytułem Francuskie historie Polek. Co tydzień w sobotę będziecie mogli przeczytać wywiad o emigracji z punktu widzenia Polek, które wybrały właśnie taką drogę w życiu. Każda historia jest inna, dzięki czemu spojrzycie na Francję z wielu stron i perspektyw. Poznacie blaski i cienie francuskiej codzienności. Przeczytacie wiele ważnych, zabawnych, a czasem słodko-gorzkich przemyśleń o życiu za granicą. Dowiecie się, o czym należy pamiętać planując przeprowadzkę oraz o praktycznych aspektach emigracji do kraju nad Sekwaną. Przede wszystkim, staniecie oko w oko z kobietami, które Francję i Francuzów znają od podszewki. Zapraszam gorąco do lektury!

Rozmowa z Martą mieszkającą na Lazurowym Wybrzeżu

Od kiedy mieszkasz we Francji? Co Cię tu przyprowadziło?
Przyjechałam do Francji 8 lat temu, jeszcze na studiach. Wymarzyłam sobie, że będę tu mieszkać, gdy miałam jakieś 5 lat. Chciałam przeżyć przygodę. Sama decydować o tym, gdzie mieszkam, a nie żyć tam, gdzie rzucił mnie los. No i przede wszystkim korzystać z pięknej pogody i słońca. Moim celem nie była Francja, moim celem było Lazurowe Wybrzeże!

Jaki był bezpośredni powód Twojej przeprowadzki?
Impulsem stała się oferta pracy, którą zaproponowano mojemu mężowi. Nie szkodzi, że on nie znał języka a ja byłam na trzecim roku studiów i musiałam skończyć je eksternistycznie (chociaż oficjalnie taką opcja na UG nie istnieje)… Wyobraziliśmy sobie to morze, te wąskie uliczki, śpiew cykad i zapach oleandrów… Musieliśmy zaryzykować!

Jak byś opisała początki swojej emigracji? Czym Cię Francja zaskoczyła?
Do wyjazdu byłam całkiem nieźle przygotowana: liceum dwujęzyczne, studia na romanistyce, liczne wyjazdy wakacyjne… Zdawało mi się, że wiem o Francji i Francuzach wszystko :) Hihihihuhuh. Jasne. Nie przeżyłam może jakiegoś wielkiego szoku kulturowego, a jednak przekonałam się na własnej skórze, że różnice w naszych kulturach są wielkie. No np. jak spotkasz sąsiada o 7 rano spóźniona do pracy i powiesz mu tylko Bonjour bez spytania czy Ça va (czyli jak się Pan ma), to uznają Cię za gbura albo snoba. Serio!

No i chyba tym gburem byłam, bo długo dziwiło mnie to, że obcy ludzie spotkani na ulicy pozdrawiali mnie i uśmiechali się przyjaźnie… A teraz w Polsce patrzą na mnie podejrzanie, gdy się do obcych na ulicy uśmiecham.

Oprócz walki z papierami (np. słynne wśród emigrantów roczne oczekiwanie na Carte Vitale, czyli kartę ubezpieczenia zdrowotnego) obyło się jednak bez jakiejś większej katastrofy. Pierwsze miesiące wspominam więc cudownie, widzę je jako jedno wielkie pasmo weekendowych wypraw, zwiedzanie każdej mieściny, zajadanie się bagietkami i croissantami…

Jakie są najlepsze i najciemniejsze strony mieszkania we Francji?
No jak to, te bagietki i croissanty przecież! Najlepsze i najgorsze zarazem: dodatkowe kilogramy po przeprowadzce murowane! A tak serio, doceniam tu bardzo służbę zdrowia, szczególnie od kiedy zostałam mamą. Darmowy poród w prywatnej klinice, darmowe szczepionki, leki dla maluchów są nie do przecenienia. Tak jak i fakt, że nie trzeba czekać latami na spotkanie ze specjalistą. Najgorsza jest tęsknota za rodziną i przyjaciółmi z Polski. Do tego nie można się przyzwyczaić.

Lazurowe Wybrzeżezdjęcie z archiwum Marty

Zdążyłaś się już zakorzenić? Co może pomóc, aby w kraju nad Sekwaną poczuć się jak w domu?
Pewnie! Francja to mój drugi dom, a właściwie pierwszy. Adaptacji pomaga znajomość języka i otwartość na inną kulturę. Jest to w moim mniemaniu warunek konieczny!  Znajomi Polacy często burzą się, że Francuzi są zamknięci w sobie, że nie pomagają im się adaptować bo np. nie chcą rozmawiać po angielsku. Ale często to my nie robimy pierwszego kroku, krytykujemy ich zwyczaje i kulturę, zamykając się w polonijnych kręgach.

W jaki sposób nawiązywałaś nowe znajomości? Łatwo znaleźć sobie tu nowych znajomych i przyjaciół?
Wydaje mi się, że tak samo łatwo nawiązać znajomości jak w Polsce. Francuz też człowiek ;) Oczywiście pomagają studia i praca, ja tak poznałam moje przyjaciółki. Mam tez grupę znajomych emigrantów (Portugalczycy, Włosi, Polacy), którzy przyjechali tutaj w tym samym czasie co my i potrzebowali przyjaciół. To taka moja francuska rodzina.

Jak odnalazłaś się tu zawodowo? To trudny teren dla emigranta?
Wszystko zależy od tego, gdzie mieszkasz. Wyobrażam sobie, że mieszkając w wiosce w centrum Francji może być trudno. Ja pracuję w Sophii Antipolis, to znany w całej Europie i na świecie park technologiczny, taka europejska Silicon Valley. Jest to bardzo międzynarodowe miejsce, wiele firm nie wymaga tutaj nawet znajomości francuskiego. Wiem, co mówię, gdyż zajmuję się rekrutacją dla wielu z tych firm i ściągam do Francji ludzi z całego świata. Zatrudniamy Polaków, Włochów, Hiszpanów, ale też np. Chińczyków czy Hindusów. Pracę mam fajną, choć korpo to korpo i marzy mi się otwarcie własnej firmy.

Jaką radę mogłabyś dać osobie, która szuka pracy we Francji?
Naucz się języka, to raz. Przeglądaj oferty na Apec.fr, to dwa. Chyba że jesteś rozchwytywanym programistą, wtedy wyślij mi CV, a ja zajmę się resztą ;)

Jaką rolę w odnalezieniu się we Francji gra znajomość języka? Czy ma sens przeprowadzka, gdy nie zna się francuskiego?
Nie polecam Francji, jeśli nie chcemy się języka nauczyć. Z doświadczenia wiem, że osoby, które przyjeżdżają tu nie znając francuskiego (i bez chęci nauczenia się go!), po roku lub dwóch jadą dalej, gdyż nie mogą się we Francji odnaleźć. Ok, nawet jeśli w pracy pracujesz po angielsku,  zakupy robisz w markecie, prędzej czy później zdarzy się okazja, że język będzie Ci potrzebny. Nie można od wszystkich wymagać znajomości angielskiego samemu nie wykonując najmniejszego wysiłku, by nauczyć się francuskiego. To nie fair.

Brakuje Ci Polski na co dzień? Za czym tęsknisz najbardziej?
Szczerze? Wcale! Tęsknie jedynie za bliskimi. No dobra, jeszcze za sernikiem mamy ;)

Opowiedz, jak narodził się pomysł tworzenia własnego bloga. O czym piszesz?
Mój blog nie jest blogiem emigracyjnym. Założyłam go rok temu, gdy szłam na urlop macierzyński. Po prostu bałam się, że siedząc w domu z dzieckiem zwariuję z nudy. To taki mój internetowy pamiętniczek; piszę o dzieciach, codziennych problemach no i o jedzeniu. W końcu to wokół niego kręci się przecież życie, no nie? :) Słodkie przepisy to mój peché mignon (słodki grzeszek), choć tak właściwie to całe życie jestem na diecie. Ale jak już wiesz, mam grupę wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze z chęcią wpadną i poratują mnie od nadmiaru ciasta.

Lazurowe Wybrzeżezdjęcie z archiwum Marty

Gdybyś mogła cofnąć czas, czy jeszcze raz wybrałabyś Francję? Może jest coś, co zrobiłabyś inaczej?
Absolutnie nie żałuję mojej decyzji o wyjeździe! Mam szczęście mieszkać w jednych z najcudowniejszych w moim mniemaniu miejsc na ziemi. Cały rok słońce, lazurowe morze, Alpy… Żyć, nie umierać! Mimo, że coraz częściej rozmawiamy z mężem o powrocie, wiem, że jeśli do Polski wrócimy, nasz francuski epizod wspominać będziemy jako najlepsze chwile w naszym życiu.

Czy do emigracji we Francji można się przygotować? Co poradziłabyś osobie, która zastanawia się nad wyjazdem na stałe do tego kraju?
Myślę, że każda decyzja o emigracji nie jest łatwa, niezależnie gdzie się wyjeżdża. Im większa wiedza o danej kulturze, tym łatwiej.  Moja rada: trzymać się z daleka od Polonii. Przynajmniej na początku.  Keep calm and Welcome To France ;)

Na koniec, powiedz proszę, jakie trzy miejsca na zwiedzanie poleciłabyś szczególnie.
Polecam zrobić sobie piknik na wzgórzu zamkowym w Nicei, z zapierającym dech piersiach widokiem na Zatokę Aniołów. Plażę na Cap d’Antibes o zachodzie słońca. I szwędanie się po wąskich uliczkach średniowiecznego miasteczka Gourdon.
A potem wpadajcie do mnie na kawę i francuskiego makaronika. Zapraszam!

Marta, bardzo Ci dziękuję za rozmowę!

Bloga Francuska Bombonierka, który prowadzi Marta znajdziecie pod TYM LINKIEM.

***

Jak Wam się podobała pierwsza rozmowa z serii “Francuskie historie Polek”? Macie dodatkowe pytania? Dajcie mi i Marcie znać w komentarzach!


Jeśli podobał Ci się artykuł, podziel się nim, proszę, ze swoimi znajomymi! Merci beaucoup!
Pozostańmy w kontakcie! Polub fanpage na FB, profil na Bloglovin oraz dołącz do Quizlet.


Przeczytaj więcej na podobny temat: