Francja to mój kolejny port, pewnie nie ostatni

Nie raz słyszałam z ust Francuzów słowa podziwu w kierunku Polaków. Dużo podróżujemy, nie boimy się zmian, jesteśmy otwarci na świat i na innych ludzi.

Fakt, tych cech często Francuzom brakuje. Wcale nierzadko można spotkać osoby, które całe życie spędziły w okolicach miejscowości, w której się urodziły, a do nowości oraz inności podchodzą z bardzo dużym dystansem.

Anna Moskal jest (między innymi) fotografką oraz blogerką. Kobietą, która wszystkie wspomniane chlubne cechy uosabia w stu procentach. Nie traktuje Francji jako miejsca docelowego, jednak dokłada wszelkich starań, aby na dziś było domem.

W Ani imponuje mi przede wszystkim jej gotowość do dostosowania swojego trybu życia do nowego miejsca, a także elastyczność w życiu zawodowym (jak mówi, miejsce pracy wymyśliła sobie sama). Dla mnie te aspekty emigracji były dużym wyzwaniem.

Zapraszam Was gorąco do lektury kolejnej (przedostatniej w tej edycji!) rozmowy z cyklu Francuskie Historie Polek.

Rozmowa z Anią mieszkającą w Paryżu

Opowiedz parę słów o sobie na początek. Jak wyglądało Twoje życie przed wyjazdem z Polski? Czym zajmujesz się na co dzień teraz we Francji?

Przed wyjazdem do Francji mieszkałam w Warszawie. Po studiach na  ASP w Poznaniu przeprowadziłam się się do stolicy, tam urodziłam dzieci, fotografowałam i malowałam. Zawsze miałam w sobie żyłkę pedagogiczną dlatego skończyłam podyplomowe studia z nauczania sztuki  na ASP w Warszawie. Uczyłam rysunku i fotografii, tworzyłam programy upowszechniające sztukę.

KIlka lat pracowałam dla Fundacji Atelier która zajmuje się szeroko pojętą edukacją artystyczną. Mój najmłodszy uczeń miał 2 lata najstarsza uczennica 81 :)  Współpracowałam z Akademią Fotografii, Instytutem Falskiego, gazetami . Jej, sporo tego było :)

Największą zmianą było to że po przeprowadzce do Francji przestałam uczyć. Nie czułam się na tyle pewnie z moim poziomem języka francuskiego ale też chciałam od uczenia trochę odpocząć. Skupiłam się na fotografowaniu, otworzyłam Atelier Moskal a pedagogicznie wyżywam się tylko udzielając prywatnych lekcji fotografii.

Anna Moskal

O POCZĄTKACH WE FRANCJI

Od kiedy jesteś we Francji? Jak to się stało, że osiadłaś tu na stałe?

7 sierpnia minie pięć lat odkąd mieszkam we Francji. A właściwie mieszkamy bo przyjechaliśmy tu całą rodziną. Mój mąż, ja i dwójka dosyć małych jeszcze wtedy dzieci. Ciężko powiedzieć, że osiadłam na stałe. Plan był taki że przyjeżdżamy tu na dwa lata I zobaczymy co będzie dalej. I ja cały czas mam te dwa lat w głowie ☺ Dlatego jestem bardzo zdziwiona tym że minęło już pięć.

Dlaczego wyjechaliśmy z Polski? Chyba głównym powodem była stabilizacja. W Warszawie prowadziliśmy bardzo poukładane  (jak na nas) życie. Kiedy więc mąż otrzymał propozycję pracy z Francji długo się nie zastanawialiśmy. Chcieliśmy żeby dzieci poznały języki, inne kultury. Po prostu ciągnęło nas w stronę nieznanych lądów ☺

Jakie są Twoje wspomnienia z pierwszego roku po zamieszkaniu we Francji? Co było najprzyjemniejsze, a jakie aspekty okazały się trudne?

Przez pierwszy rok we Francji czułam się jak na kolejce górskiej. Wszystko było nowe. Chociaż nie był to pierwszy raz kiedy mieszkałam we Francji, podczas studiów spędziłam rok na Erasmusie w Lyonie, ale jednak przeprowadzka z całą rodziną różni się znacznie od wyjazdu na stypendium.

Zdarzały się rzeczy fantastyczne, jak chociażby to że zostaliśmy świetnie przyjęci przez społeczność lokalną, szybko nawiązaliśmy nowe kontakty, a dzieci trafiły do wspaniałej szkoły. Z drugiej strony na wspomnienie godzin spędzanych w urzędach na walce z hydrą francuskiej biurokracji do tej pory robi mi się słabo. Przez całe moje życie nie wysłałam i nie otrzymałam tylu listów.

Jakie były Twoje pierwsze francuskie zdziwienia?

Pierwszym i ogromnym zdziwieniem było to że przyjechaliśmy do pustego miasta. Mieszkamy na przedmieściach Paryża i teraz to wiem, ale pięć lat temu byłam w szoku. Chodziłam z sześcioletnim Felkiem po pustych ulicach, mijaliśmy zamknięte sklepy, niektóre miały nawet zamalowane na biało szyby. Mój syn z przerażeniem zapytał “Mamo, gdzie my przyjechaliśmy? Jak ja tu pójdę do szkoły? Tu nie ma żadnych dzieci!” Na szczęście pod koniec sierpnia zagadka się rozwiązała i dzieci  się znalazły. Teraz już wiem że cały region paryski wyjeżdża w sierpniu na wakacje. My też.

Co we Francji lubisz najbardziej? Co warto byłoby przenieść na polski grunt?

Lubię we Francji wiele rzeczy. To jest bardzo przyjemne miejsce do życia, dlatego tu jesteśmy. Co warto by było przenieść do Polski? Może trochę codziennej uprzejmości. W sklepach, na targu. Podoba mi się też podejście do dzieci. Francuskie mają zdecydowanie więcej wolności i są przez to bardziej samodzielne.

Anna Moskal

FRANCJA I FRANCUZI NA CO DZIEŃ

Czy przed wyjazdem znałaś język francuski? Jaką rolę znajomość języka odegrała dla Ciebie w odnalezieniu się we Francji?

Francuskiego uczyłam się od liceum. Miałam bardzo wymagającą nauczycielkę więc baza była solidna. Potem lektorat na studiach o zabójczej 7:30 na którym byłam rzadkim gościem. Najwięcej dał mi rok na Erasmusie w Lyonie i kontakt z żywym językiem. Wcześniej znałam subjonctif passé natomiast ciężko były z jego pomocą kupić bagietkę.

Po powrocie  z Lyonu właściwie przez 10 lat nie używałam języka francuskiego. Przed przeprowadzką zrobiłam solidną powtórkę w Instytucie Francuskim w Warszawie i jakoś dałam radę.

Czy było Ci łatwo odnaleźć się wśród Francuzów i poczuć się jak „swoja” a nie „przyjezdna”? Co może pomóc?

Nigdy nie miałam i nadal nie mam ambicji żeby poczuć się Francuzką. Nie robię też w tym kierunku jakiś ekstremalnych wysiłków. Na razie czuję że Francja to moje miejsce na ziemi ale to może się zmienić.

Moim zdaniem przy przeprowadzce do innego kraju najważniejsze jest odrzucenie uprzedzeń, stereotypów i duża dawka otwartości. Nie ocenianie i w miarę możliwości unikanie ciągłego porównywania.

Nie miejmy też wielkich oczekiwań, wtedy łatwiej jest docenić dobre rzeczy, które się zdarzają. Warto zaangażować się w działalność społeczną, w życie szkoły na przykład.

We Francji jest to proste. Wyobraźcie sobie, że w mojej gminie działa 30 stowarzyszeń i kilkadziesiąt klubów sportowych. Od boksu, przez wspinaczkę po szachy. Bardzo popularny jest tenis i wioślarstwo.

Działanie w klubie sportowym czy stowarzyszeniu to świetny sposób na integrację. Dla mnie ważne było zaangażowanie  w organizowanie Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy w Paryżu. W taki sposób poznałam Polonię, potem dołączyłam do Ilony Smaja i jej EmiPolki czyli Stowarzyszenia Kreatywnych Polek we Francji. Nie można pominąć również grupy Koleżanki Paryżanki czyli superaktywnej grupy paryżanek założonej przez Hanię Traczyk. To strona polska.

Strona francuska to fantastyczni sąsiedzi, koledzy i koleżanki z kursu języka rosyjskiego, z gimnastyki, rodzice przyjaciół dzieci, znajomi których poznałam przy okazji różnych zleceń…

Ważną rzeczą dla emigranta jest odnalezienie się na lokalnym rynku pracy. Jak to wyglądało u Ciebie?

Niewiele się zmieniło. Jestem fotografem, skończyłam Akademię Sztuk Pięknych więc od zawsze byłam freelancerem i zajmowałam się równocześnie kilkoma działkami. W Warszawie uczyłam fotografii, rysunku oraz zajmowałam się moją własną twórczością (poza fotografią maluję i rysuję).

Tutaj przestałam uczyć. Z jednej strony nie czułam się pewnie jeśli chodzi o język, z drugiej byłam już trochę wypalona. Wtedy pojawiła się przestrzeń na inną działalność.

Stworzyłam moje Atelier Moskal, czyli Usługi fotograficzne dla ludności. Robię reportaże z wydarzeń prywatnych oraz firmowych, współpracuję z projektantami, wydawnictwami i blogerami. Ostatnio fajnie rozwija się moja działalność ślubna. Dzięki niej zwiedziłam już spory kawałek Francji, a tylko w tym roku jadę jeszcze na Korsykę, do Rzymu i na Mauritius. Wszystko dzięki mojej pracy. I to tak przyjemnej, fotografowanie ślubów wciąga mnie coraz bardziej.

Jaką radę mogłabyś dać osobie, która właśnie przeprowadziła się w te strony i chce znaleźć pracę? Od czego powinna zacząć?

Myślę że moje porady nie przydadzą się wszystkim, bo ja moją pracę sobie po prostu wymyśliłam. Nie wszyscy mają taka możliwość. Podstawą na pewno jest znajomość języka. Francuzi są bezlitośni ☺ Sam angielski niestety nie wystarczy, nawet w takich branżach w których cały świat komunikuje się po angielsku.

Prowadzisz bloga Marmolada Czekolada. Skąd wziął się na niego pomysł? Czym jest dla Ciebie pisanie w sieci?

Zaczęłam pisać blog zaraz po przeprowadzce. Trochę po to, aby sobie pewne rzeczy poukładać w głowie, a po części, żeby zdawać relację z naszej przygody przyjaciołom i znajomym. No i nie ukrywajmy, wszyscy blogerzy są trochę egocentryczni. Wydaje się im, że mają coś niesamowitego do opowiedzenia światu. Ja natomiast mam potrzebę opowiadania historii. Czy robię to za pomocą mojego obiektywu, rysunku, czy bloga na jedno wychodzi.

Od roku zaangażowałam się też w tworzenie innego bloga. Fotografuję Paryż i Paryżan dla bloga Weesh Paris, który prowadzi Majka Kożuchowska.

Z Twojego bloga wiem, że masz córeczkę. Jak to jest być mamą na emigracji? 

Mam córkę i syna. Teraz są już nastolatkami. Nie widzę większej różnicy między byciem mama we Francji i w Polsce. Może dlatego że przeprowadziliśmy się w zasadzie z jednej stolicy do drugiej, z Warszawy do Paryża. Zachowaliśmy podobny styl i tempo życia. Może z tą różnicą, że tutaj ciągle się mylę, gdy ktoś mnie pyta, w której klasie jest moje dziecko. Cały czas nie mogę się przyzwyczaić do tego że są numerowane odwrotnie.

Anna Moskal

POLKA NA EMIGRACJI

Emigracja zmienia w życiu niemal wszystko. Jakie zmiany odczuwasz najmocniej?

Chyba nie odczułam emigracji jako jakiejś wielkiej zmiany. Może dlatego że przed wyjazdem do Francji przeprowadzałam się wielokrotnie i dużo podróżowałam. Myślę o niej raczej jako o kolejnym, raczej naturalnym etapie mojego życia. Jako o podróży, która z miasteczka w którym się urodziłam, prowadziła przez Lublin, w którym chodziłam do liceum, potem Poznań w którym studiowałam, Warszawę w której urodziłam dzieci i pracowałam, a na dziś zaprowadziła mnie do Paryża. Kolejny port, po prostu. Pewnie nie ostatni.

Czego w takim razie emigracja Cię nauczyła?

Czy czegoś mnie nauczyła? Poza tak oczywistymi rzeczami jak poszerzenie moich kompetencji językowych (już bez problem kupuję bagietki) mam więcej szacunku dla innych ludzi i wyrozumiałości dla ich słabości. W ciągu pięciu lat poznałam tak wielu ludzi z różnych krajów i środowisk nie mówiąc o kolorach skóry czy religiach. Zawsze byłam bardzo otwarta i tolerancyjna, ale dopiero mieszkanie we Francji porządnie przewietrzyło mi głowę ☺

Gdybyś mogła cofnąć czas, czy jeszcze raz zdecydowałabyś się na Francję? Może coś zrobiłabyś inaczej?

Nie, nie chciałabym niczego zmieniać. Wszystko potoczyło się bardzo fajnie.

Czy zdarza Ci się tęsknić za Polską? Za czym najbardziej?  Jak sobie z tym radzisz?

Tęsknię za moją rodziną i przyjaciółmi. Na szczęście Polska jest bardzo blisko, to tylko 1,5 godziny lotu więc często się widujemy. Myślę, że emigracja teraz jest naprawdę łatwa. Bilety lotnicze są tanie, rozmowy telefoniczne też. Do tego internet i portale społecznościowe zmieniły wszystko..

Czy do emigracji we Francji można się przygotować? Co poradziłabyś osobie, która zastanawia się nad wyjazdem na stałe do kraju nad Sekwaną?

Dobrze jest przygotować sobie wszystkie niezbędne dokumenty, przetłumaczone albo w wersji międzynarodowej. My przetłumaczyliśmy dosłownie wszystko, włącznie ze świadectwem ukończenia przedszkola mojego syna. Akty ślubu, urodzenia itp. itd. Najtrudniejsze jest znalezienie mieszkania. W dużych miastach wynajęcie mieszkania przypomina casting w jakimś talent show. Warto mieć przed wyjazdem załatwione lokum chociaż na pierwsze miesiące. Myślenie typu “przyjadę I jakoś to będzie” może okazać się zgubne, szczególnie w Paryżu.

Na koniec, powiedz proszę, jakie jest Twoje ulubione miejsce we Francji, które Twoim zdaniem, koniecznie trzeba zobaczyć.

Ardèche, Ardèche, Ardèche. Najlepsze miejsce na wakacje na ziemi.

Linki do materiałów wymienionych w wywiadzie:

Atelier Moskal

blog Ani Marmolada Czekolada

magazyn Weesh Paris 

Fundacja Atelier (Foksal, Warszawa)

Instytut Francuski w Warszawie

strona FB EmiPolka – Paryski Babiniec

strona FB Stowarzyszenia Kreatywnych Polek we Francji

grupa na FB KoleżAnki ParyżAnki

*

Ania mówi między innymi, że w przeprowadzce to innego kraju ważne jest odrzucenie stereotypów i otwartość na drugiego – czasami bardzo innego – człowieka. Co na ten temat sądzicie? Wolicie mierzyć się z innością Francuzów (lub innych nacji) czy integrujecie się raczej w ciepełku lokalnej Polonii?

*

Przeczytaj poprzedni wywiad z cyklu Francuskie Historie Polek:
Emigracja zmieniła mnie samą

By | 2017-11-25T13:38:41+00:00 Listopad 24th, 2017|emigracja, francuska codzienność|3 komentarze
  • Air Hostessa

    Świetny post i bardzo inspirująca rozmowa! Mieszkam w Alzacji od ponad półtora roku. Nie znam francuskiego (wrócę do nauki po skończeniu innych życiowych projektów), nie znam żadnych Polaków w okolicy i nawet nie czuję potrzeby ich szukania, bo środowisko, w którym się znajduję wspiera i akceptuje mnie taką jaką jestem. Tutaj odnalazłam swoją przystań – czy to będzie na zawsze, też nie wiem, czas pokaże :) Zdecydowanie będę zaglądać na Twojego bloga – to prawie jak wpaść do Ciebie na glaskę cremant i pogadać o Alzacji :) Pozdrawiam!

    • Hej, bardzo się cieszę, że podobał Ci się wywiad z Anią :) Gratuluję odnalezienia przystani, na emigracji różnie z tym potrafi być. A jak to się stało, że znalazłaś się w Alzacji?

      • Air Hostessa

        Poznałam mojego Francuza w Arabii Saudyjskiej, rzuciłam życie w Anglii i wyjechałam do niego :) Podejrzewam, że o tyle łatwiej jest mi się dostosować, bo Alzacja też “poniemiecka”, podobnie jak Śląsk :) Pozdrawiam