6 sposobów na samodzielną naukę języka + KONKURS

Języka nie da się nauczyć w szkole. Oczywiście, szkoła, lekcje grupowe i indywidualne są ważną częścią nauki. Sama zaczęłam moją przygodę z francuskim w liceum, po drodze trafił się również kurs w Instytucie Francuskim i dwa lata regularnych lekcji indywidualnych. Ale to nie wystarczy. Gros pracy odbywa się w zaciszu domowym, to nasze własne metody, praktyki i zaangażowanie. Krew, pot i łzy. No.. prawie ;)

Metod samodzielnej nauki jest co nie miara i każdy musi znaleźć to, co w jego przypadku sprawdza się najlepiej. Opowiem Wam dziś o moich sposobach na samodzielną naukę języka. To kilka propozycji, te lubię najbardziej. Wśród nich pojawi się również propozycja świetnej książki do nauki francuskiego „Francuski w tłumaczeniach”. Co więcej, mam dla Was deser! Na końcu wpisu czeka na Was konkurs z nagrodami!

Sposoby na samodzielną naukę języka

Jestem wzrokowcem. Jak wzrokowiec uczy się języka? Aby zapamiętać nowe słowo muszę je najpierw zapisać. Nieważne gdzie, może być w zeszycie, na luźnej kartce, albo na serwetce w kawiarni. Do tego czytanie książek. Magia! Język wsiąka do głowy nie wiadomo kiedy.

Ale po kolei.

1/ czytanie książek w oryginale
Przekłady książek to cenna rzecz, ale jeśli uczysz się danego języka, lepiej przerzuć się na czytanie książek w oryginalnej wersji. Jeśli nie czujecie się na siłach na czytanie oryginału, w księgarniach językowych znajdziecie mnóstwo opracowań i literatury dostosowanej do odpowiedniego poziomu ucznia. Przez czytanie wzbogacamy nasze słownictwo i oswajamy się szykiem zdania charakterystycznym dla danego języka. 

2/ rozwiązywanie ćwiczeń gramatycznych
Stara, klasyczna metoda, czasem żmudna, ale wydajna. Gramatyczne zawiłości trzeba sobie ułożyć w głowie i potem nauczyć się z nich korzystać. Warto natomiast sięgać po książki, przy których pracuje się z przyjemnością. O jednej z nich zaraz zresztą wspomnę.

3/ fiszki
Nie zawsze sprawdzam nowe słówka w słowniku, bo rozumienie przez kontekst również jest ważnym ćwiczeniem. Niemniej, tak jak już wspomniałam, wypisuję nowe wyrazy i tak dość często (ach, ci wzrokowcy). W liceum ze słówkowych list robiłam fiszki i kilka z nich nosiłam zawsze przy sobie. Czekanie w kolejce, u lekarza, na poczcie można wykorzystać bardzo produktywnie! Od tamtych czasów technologia poszła mocno do przodu i w nauce słówek pomagają narzędzia online. Jednym z nich jest darmowy programu Quizlet, gdzie znajdziecie listy nowych wyrazów wraz z różnymi ćwiczeniami do utrwalania sobie ich znaczenia i pisowni. Klikając tutaj możesz zapisać się do klasy Love for France na Quizlet.

4/ samotne wyjazdy i rozmowy z mieszkańcami
Po raz pierwszy wyjechałam do Francji, gdy byłam już na studiach. Spędziłam 36 godzin w autokarze, aby w małej miejscowości w Alpach Francuskich pracować przez miesiąc jako kelnerka w centrum wypoczynkowym. To był również pierwszy raz, kiedy wyjechałam za granicę nie znając zupełnie nikogo na miejscu. Skok na głęboką wodę. Nauka w szkole a konieczność porozumienia się z Francuzami w sytuacjach codziennych to dwie odrębne rzeczywistości (po raz pierwszy tak mocno zdałam sobie z tego sprawę). Gdybym wyjechała w polskim towarzystwie na pewno znacznie trudniej byłoby mi się przełamać i zacząć rozmawiać. Nie poznałabym tylu osób. Moje doświadczenie językowe byłoby dużo uboższe.

5/ tłumaczenia
Jeśli uczycie się francuskiego od jakiegoś czasu, na pewno zdarza się Wam, że znajomi proszą Was o pomoc w przetłumaczeniu jakiegoś zdania z francuskiego na polski lub odwrotnie. Kiedy pomagać i nie dać się jednocześnie wykorzystać, to zależy od sytuacji i człowieka, który prosi o przysługę. Czemu jednak nie wykorzystywać takich okazji, żeby samemu się podszkolić? Nawet jeśli nie czujemy się ekspertami, nasze umiejętności mogą być wystarczające, aby komuś pomóc, a przy okazji samemu sporo się nauczyć. Tłumaczenie to świetna gimnastyka dla umysłu!

Recenzja podręcznika „Francuski w tłumaczeniach”

Czy wspomniałam już, że najlepsze metody nauki języka to te, które angażują naszą uwagę na różnych poziomach? Czytanie, słuchanie, pisanie i mówienie to komplet obszarów, które nas interesują. Dodam jeszcze, że najlepsze sposoby – mówię tu z perspektywy emigrantki mieszkającej na co dzień we Francji – to te, które uczą nas praktycznego posługiwania się językiem. Wysokie wymagania, ale niedawno odkryłam nową książkę do nauki francuskiego, które łączy wszystkie te aspekty!

Francuski w tłumaczeniach

Metoda i podręcznik

Francuski w tłumaczeniach podręcznik wydany przez wydawnictwo Preston Publishing to metoda, która daje praktyczne umiejętności posługiwania się językiem francuskim w sytuacjach życia codziennego.

Zasada podręcznika oparta jest na tłumaczeniu zdań z języka polskiego na francuski. Następnie słuchamy nagrań lektorów (do każdej książki dołączona jest płyta CD) oraz za nimi powtarzamy, by utrwalić formę i wymowę.

Książka podzielona na rozdziały dotyczące poszczególnych zagadnień z zakresu poziomu A1 (część pierwsza) oraz A2/B1 (część druga) i każdy temat zawiera 36 zdań do tłumaczenia, poprawne odpowiedzi, wskazówki gramatyczne i ciekawostki językowe oraz miejsce na wypisanie nowych słówek. Na dołączonej płycie CD znajdziemy nagrania z wymową.

Plusy i minusy

Zdania są sformułowane tak, jakby zostały wyjęte ze codziennych dyskusji. „Mam pytanie”, „Dokąd idziesz?”, „Znam dobrego nauczyciela angielskiego”, „Właściwie, wszystko mi jedno”, „Wczoraj poszedłem na koncert; było super” naśladują sposób, w jaki naprawdę myślimy i się komunikujemy. To prawdziwy język codzienny, a nie doszlifowane gramatycznie i stylistycznie formy rodem z typowych zajęć językowych w szkole, które trudno potem zastosować w prawdziwym życiu.

+ oswajamy się z językiem w jego praktycznym kontekście
+ rozwijamy myślenie po francusku oraz utrwalamy gramatykę
+ uczymy się nowych słówek i zwrotów

Czy nauczymy się języka jedynie w oparciu o Francuski w tłumaczeniach? Raczej nie. Stanowi natomiast niezastąpioną pomoc, aby usystematyzować wiedzę dotyczącą gramatyki, składni i stylistyki i nauczyć wykorzystywać je w praktyce.

– konieczność korzystania z dodatkowych materiałów
– brak podręczników dla uczniów o poziomie zaawansowania wyższym niż B1 EDIT: Właśnie otrzymałam informację, że trzecia część podręcznika ukaże się na początku przyszłego roku, a czwarta część, na koniec przyszłego roku. Czyli minus zamienia się w plus :) 

Dla kogo jest Francuski w tłumaczeniach?
Oczywiście dla każdego, kto uczy się języka francuskiego, ale przede wszystkim dla:

  • Samouków, gdyż książka jest przejrzysta i nie wymaga interwencji nauczyciela (wskazówki gramatyczne wytłumaczone są po polsku)
  • Osób, które odświeżają i systematyzują wiedzę po kilku latach braku kontaktu z językiem
  • Uczniów lub uczestników regularnych kursów językowych jako materiał dodatkowy do pracy w domu
  • Nauczycieli jako źródło do wykorzystania na lekcjach
  • Emigrantów mieszkających we Francji szlifujących język. O tym, że znajomość języka francuskiego odgrywa kluczową rolę, gdy mieszka się w tym kraju możecie się przekonać czytając wywiady z emigrantkami w sobotnim cyklu Francuskie Historie Polek.

KONKURS

Wydawnictwo Preston Publishing ufundowało trzy egzemplarze podręcznika Francuski w tłumaczeniach.

Francuski w tłumaczeniach

Aby wygrać jeden z nich, należy odpowiedzieć na pytanie:

Dlaczego zależy Wam na nagrodzie?
(Dlaczego chcesz uczyć się francuskiego? Co Cię motywuje, aby odkurzyć francuski? Dlaczego serce bije Ci szybciej, gdy  słyszysz słowo Francja? Co sprawia, że chcesz nauczyć się mówić i myśleć po francusku?, etc.)

Zasady konkursu:
1/ Odpowiedzi wraz z informacją, którą część książki chcielibyście otrzymać, należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym artykułem
2/ Jeśli nie masz konta na Disqus’ie lub pojawił się problem z zalogowaniem, prześlij odpowiedź na mój adres izabela@mojaalzacja.pl, a ja zamieszczę ją na blogu.
3/ Odpowiedzi konkursowe można przesyłać do 10.11.2015 (wtorek) do godziny 24:00.
4/ Nagrodzone zostaną najciekawsze, według autorki, odpowiedzi.
5/ Wyniki zostaną ogłoszone w dniu 12.11.2015 (czwartek).

Powodzenia i dobrej zabawy, les amis!


Czujesz niedosyt? Polub fanpage FB Love for France, a będziesz miał dostęp do wielu dodatkowych treści związanych z Francją.
Zasubskrybuj Love for France na Bloglovin’, a nie umknie Ci żaden nowy artykuł!


By | 2017-05-12T16:00:49+00:00 Listopad 3rd, 2015|językowe|58 komentarzy
  • Ewelina Bibrowska

    Oczywiście wiem, że konkurs dawno się zakończył, ale piszę z potrzeby serca..U mnie do odkurzenia języka francuskiego, bo uczyłam się tej pięknej mowy wiele lat temu w liceum, zachęca mnie właśnie moje serce, albo jak myślę moja francuska dusza. To pragnienie pojawiło się po wielu latach posługiwania się językiem angielskim i pobycie w Wielkiej Brytanii…Nagle uświadomiłam sobie, że ja także całkiem nieźle znam także francuski, tylko potrzebuję go odświeżyć..Kiedyś marzyłam, żeby wyjechać do Francji i tam mieszkać, byłam zakochana w Paryżu dzięki wspanialej nauczycielce francuskiego i zdaje się, że to marzenie powraca trochę w innej formie do mnie właśnie też dzięki takim blogom jak Twój :)

  • Julia napisała (jeszcze o czasie :) ):
    Kocham Francję odkąd sięgam pamięcią, dosłownie. Już jako dziecko uwielbiałam piękne brzmienie języka francuskiego w zasłyszanych piosenkach czy filmach. Stało się to co stać się miało – w końcu zaczęłam się go uczyć. Mój burzliwy związek z językiem francuskim miał swoje wzloty jak i upadki – te drugie zwłaszcza przy monotonnej nauce nieregularnych czasowników czy odróżnianiu różnych trybów, niekiedy skomplikowanej pisowni. Mimo to, Francja była, jest i będzie częścią mnie.
    Odwiedziłam ten kraj dwukrotnie – za pierwszym razem byłam w Paryżu, za drugim w Bretanii na tygodniowej wymianie i mimo, że w teorii podstawy francuskiego znam – mam ogromną trudność w porozumiewaniu się tym pięknym językiem na co dzień. Ubolewam nad tym, ponieważ marzy mi się wyjazd nad piękne Côte d’Azur czy ponowne zwiedzanie mojego ukochanego miasta, najromantyczniejszego i najbardziej magicznego miejsca na całym świecie – Paryża. Nie ukrywam, że z wielką chęcią odwiedziłabym również stolicę wina – Bordeaux, przepiękne Orléans czy też zobaczyła słynne zamki nad Loarą.
    Generalnie zwiedziłabym najchętniej całą Francję, lecz nie wyobrażam sobie tego bez umiejętności porozumiewania się z Francuzami, którzy są niezwykle ciekawym narodem, czego przekonałam się będąc na wymianie. W myślach rozważam również studia we Francji lub przynajmniej Erasmusa czy inną wymianę – myślę, że byłoby to wspaniałe i niezapomniane przeżycie. Moje marzenie, jakim jest przejechanie Francji wzdłuż i wszerz zaczynam realizować już teraz, bo kiedy jest najlepszy czas na naukę języka, jak nie w wieku kilkunastu lat? Ponadto, nie ukrywam, że książka “Francuski w tłumaczeniach cz. 1 A1” byłaby bardzo przydatna właśnie teraz, ponieważ obecnie przygotowuję się do konkursu języka francuskiego.

  • Krystyna napisała (jeszcze o czasie :) ):

    Dlaczego francuski? Bo to przepiękny język i …

    1. Kiedy byłam dzieckiem, siadałam przy radiu nastawionym na stację francuską i słuchałam tej pięknej mowy. Jakieś wspomnienia z poprzedniego wcielenia? … może.

    2. W tym roku moja córka wyszła za mąż za Francuza i zamieszkała we Francji.

    3. Podczas wesela wygłosiłam mowę po francusku – przedtem wzięłam kilka lekcji i nauczyłam się ją przeczytać. Aplauz, słowa gratulacji, że mam dobrą wymowę i łzy radości w oczach mojej córki – decyzja – uczę się !

    4. Francuskość – “Qualité de la vie”.

  • Dzieciakiija

    Nie czytałam nigdy książki w języku obcym, chyba się podejmę. Wydaje mi się to strasznie irytujące ale może się mylę i będzie ciekawą przygodą.

  • Ju

    Mając 19 lat marzyłam o Francji. Zakochana w filmach Jeana-Pierrea Jeuneta oraz powieści J.Cortazara (bohaterowie spędzają sporą część życia w Paryżu), przysięgłam sobie,że będę tam mieszkać,choćbym miała codziennie składać kraciaste obrusy w małych brasserie. Marzenia te sprowokowała moja przyjaciółka, która zafascynowana była bezgranicznie kulturą francuską. Na jej 21 urodziny przyjechałam do Niej z biletem do Paryża. Ale miasto miłości nie uwiodło Nas, a wieloletnia przyjaźń została obnażona i zakończona właśnie tam. Znienawidziłam Paryż i automatycznie Francję.
    Rok później rozpoczęłam naukę francuskiego,kiedy na wymianie studenckiej poznałam czarującego Belga. Pomyślałam wtedy, że wspaniale byłoby mówić w jego rodzimym języku i móc przekazywać emocje. Zaczynaliśmy od prostych wierszyków, później zapisałam się na 3miesięczny kurs francuskiego na niemieckiej uczelni. Po powrocie do polski zauroczenie Belgiem popchnęło mnie do studiowania na filologii romańskiej. Niestety,chwilę po tym zakończyła się moja słodka jak belgijskie czekoladki przygoda, jednak przygoda z francuskim na dobre dopiero się rozpoczęła. Po 2 latach nauki pojechałam odwiedzić moją przyjaciółkę mieszkającą w Hiszpanii. W kawiarni dosiadł się do nas mężczyzna, który mówił po francusku. Po krótkiej rozmowie okazało się,że jest…Polakiem, mieszkającym w Paryżu od kilku lat. Obecnie ten mężczyzna jest moim życiowym partnerem a ja za miesiąc przeprowadzam się do miasta,które zauroczyło mnie dopiero za trzecim razem. Romans z Paryżem jest jednak trudny, za każdym razem,gdy tam jestem, mimo 2 lat studiowania języka, bardzo ciężko jest mi zrozumieć Francuzów, ich sigle i zawrotne tempo mówienia. Uczelnia zapewnia jedynie suche schematy, które nie mają żadnego zastosowania w mowie codziennej. Brakuje mi słownictwa, które spotykane jest w języku mówionym- ponieważ zaczynałam francuski od punktu niemalże zero, jest mi ciężko samej wykoncypować pewnie zwroty, które pojawiają się w mowie potocznej. Myślę,że “Francuski w tłumaczeniach” ułatwiłby mi start na nowym, już paryskim etapie mojego życia. Byłby to piękny prezent na nową półkę z książkami.

  • Patrycja napisała:

    Francja i język francuski był ze mną od zawsze. Od kiedy się urodziłam mój ojciec wyjeżdżał do Francji w celach zarobkowych przez 10 lat ! W regionie Pas-de-Calais mieszka nasza rodzina. W wieku 7 lat byłam tam na ślubie ciotki i miałam przyjemność wraz z dwoma Francuzkami trzymać długi welon w jakże bajkowej aranżacji całej ceremonii, wtedy też byłam po raz pierwszy w Paryżu. Malutka dziewczynka nic nie rozumiała w mowy otaczających ją ludzi. Przez całe dzieciństwo tato uczył mnie podstawowych zwrotów. Los potoczył się tak, że w wieku osiągnięcia dojrzałości sama zaczęłam wyjeżdżać sezonowo do Francji do pracy, jednak w regionie Doliny Loary. Była to praca jedynie na okres wakacyjny, nie musiałam znać języka, ale chciałam. Próbowałam wymienić chociaż kilka zdań po francusku. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak piękna jest Francja, przebywając w krainie winorośli, przy każdej możliwej okazji zwiedzając przepiękne zamki nad Loarą, pływając w Oceanie Atlantyckim, zaczęłam poznawać Francję “od kuchni”. Uświadomiłam sobie jak piękne jest tam życie, chciałam poznawać coraz więcej miejsc, coraz więcej umieć, wiedzieć i rozumieć. Sekret mojej przygody tkwi w tym, że nie zakochałam się we Francji będąc w Paryżu, lecz w małej wiosce nad Loarą- popijając wina pochodzące z regionalnych winnic z Saumur i Bourgueil i jedząc rzadko spotykane w Polsce sery. Aktualnie uczęszczam na lekcje francuskiego w Warszawie. Uczę się w szkole założonej przez Francuzkę i na naszych zajęciach panuje zasada “Nous parlons francais ici” więc czasami miewam problemy z gramatyką tłumaczoną tylko po francusku. W przyszłości wiążę swoją przyszłość z Francją i mam nadzieję, że to dopiero początek mojej przygody ! :)

    Jeśli moja odpowiedź najbardziej Ci się spodoba, chciałabym otrzymać książkę A2/B1

  • Daria napisała:
    Dlaczego zależy mi na nagrodzie?

    odpowiedź prosta… bo uczę się francuskiego…
    bo chcę poszerzać swoją wiedzę..
    bo zdaję sobie sprawę ze mój poziom gramatyki jest kiepski ..
    więc chcę go poprawić..
    co mnie motywuje…
    napiszę szczerze… mieszkam od jakiegoś czasu we Francji..
    chcę się uczyć z dwóch powodów :
    pierwszy to chcę mówić poprawnie dla samej siebie.. dla samej satysfakcji..
    a nie ciągle przepraszać ze mówię niepoprawnie…
    wiem ze muszę coś z tym zrobić..
    po drugie wśród moich znajomych mam kogoś Komu chcę pokazać .. udowodnić.. ze mogę
    dobrze mówić i pisać po francusku… że mogę mówić i pisać poprawnie gramatycznie…
    bo ta osoba cały mój pobyt uważała ze jest lepsza ode mnie.. a ja wcale nie czuję się gorsza
    od niej…
    jeśli chodzi o Francję… to pokochałam ją od czasu kiedy zaczęłam się dogadywać…
    kiedy zaczęłam rozumieć Francuzów…
    lubię francuskie wioski… lubię ten inny świat… te wąskie uliczki… wioski malownicze…
    uwielbiam z moim mężem iść na spacer uliczkami małych wiosek i pić kawę w przydrożnej
    kawiarence…
    czy będę kiedykolwiek myślała po francusku tego nie wiem…
    ale wiem ze jeśli będę mówiła dobrze… jeśli będę pisała poprawnie to ułatwi mi to życie..
    i będzie sprawiało przyjemność…
    lubię rozmawiać z francuzami ..
    szczególnie sprawia mi radość rozmawianie ze starszymi osobami…
    one mają inne podejście do życia…
    one nie dają mi poczucia gorszej,… śmieją się i z radością mnie poprawiają :)
    może właśnie to tylko albo aż tyle sprawia ze próbuję :)

  • Aleksandra Dąbrowska

    Jest taki język wśród wszystkich innych na świecie,

    który brzmi tak wyjątkowo, jak bryza morska w lecie.

    Uwielbiam słuchać jego dźwięki,

    pięknie brzmią wtedy słowa każdej piosenki.

    Zakochałam się w nim od pierwszego usłyszenia,

    jednak do dzisiaj z jego gramatyką próbuję dojść do porozumienia.

    Do nauki mam poważną motywację,

    wymarzyłam sobie, że co roku będę zwiedzać Francję.

    Uczę się więc słówek, zapisuję je w każdej wolnej chwili,

    a kiedy mam wolne, wtedy francuska piosenki mi czas umili.

    Staram się też chodzić na francuskojęzyczne filmy do kina,

    tak się miłość do kultury tego kraju zaczyna.

    W szkole nie opuszczam lekcji języka,

    I choć czasem mi się noga w jakimś zadaniu na sprawdzanie potyka,

    nie przejmuję się przeszkodą, która mnie spotyka.

    Do nauki trzeba mieć nie tylko chęć, ale i cierpliwość prawdziwą,

    wtedy efekty każdego zadziwią!

    Magia francuskiego zaklęta jest w moim sercu na zawsze,

    może kiedyś będę mieć po francusku sny jak zasnę…

    *
    Marzy mi się II część książki… ;)

  • Aleksandra Dąbrowska

    Jest taki język wśród wszystkich
    innych na świecie,
    który brzmi tak wyjątkowo, jak bryza morska
    w lecie.
    Uwielbiam słuchać jego dźwięki,
    pięknie brzmią
    wtedy słowa każdej piosenki.
    Zakochałam się w nim od
    pierwszego usłyszenia,
    jednak do dzisiaj z jego gramatyką
    próbuję dojść do porozumienia.
    Do nauki mam poważną
    motywację,
    wymarzyłam sobie, że co roku będę zwiedzać
    Francję.
    Uczę się więc słówek, zapisuję je w każdej wolnej
    chwili,
    a kiedy mam wolne, wtedy francuska piosenki mi czas
    umili.
    Staram się też chodzić na francuskojęzyczne filmy do
    kina,
    tak się miłość do kultury tego kraju zaczyna.
    W
    szkole nie opuszczam lekcji języka,
    I choć czasem mi się noga w
    jakimś zadaniu na sprawdzanie potyka,
    nie przejmuję się
    przeszkodą, która mnie spotyka.
    Do nauki trzeba mieć nie tylko
    chęć, ale i cierpliwość prawdziwą,
    wtedy efekty każdego
    zadziwią!
    Magia francuskiego zaklęta jest w moim sercu na
    zawsze,
    może kiedyś będę mieć po francusku sny jak zasnę…

  • anetteheyho

    Francuskiego się nie uczę, za to wkuwam niemiecki. Do Twoich wymienionych metod dodałabym tłumaczenie piosenek z polskiego na język którego się uczymy (nawet jak nie będą poprawne gramatycznie to wkujemy słówka) i oglądanie ulubionych seriali z napisami :)

  • Justyna napisała:

    Język francuski jest dla mnie czymś więcej niż kodem służącym komunikacji. Jest arcydziełem, słowem i muzyką jednoczenie. Obcowanie z tym językiem to obcowanie ze sztuką. A jak wiemy – sztuka łagodzi obyczaje. Myślę, ze jest to niezwykle potrzebne w naszych trudnych, pełnych napięcia czasach.
    Dla mnie francuski to także antidotum na rozkojarzenie i życie w pędzie. Wymaga ode mnie skupienia i pełnego zaangażowania. Odwdzięcza się melodią nowo poznanych słów i zwrotów.
    Od jakiegoś czasu odświeżam swoją wiedzę zdobytą przed laty. Myślę, ze książka “Francuski w tłumaczeniach cz. 2” byłaby dla mnie wspaniałym i użytecznym narzędziem porządkującym i utrwalającym wiedzę.

  • Anna napisała:

    Dlaczego francuski, dlaczego Francja? Fajnie byłoby dogadać się z rodziną, która mieszka we Francji i nie mówi po polsku. Na razie (po śmierci Cioci która była Polką) przesyłam im kartki pisane kulawą francuzczyzną….Jest jeszcze jeden powód – czytanie literatury francuskiej w oryginale. Marzę o tym! Tłumaczenia nie oddają różnorakich smaczków tego języka!
    Wreszcie – chcę poznać Francję nie tylko na zewnątrz, ale i od środka. A więc myśleć, mówić, czuć. Kochać jak Francuz. Złościć się jak Francuz. Zachwycać się jak Francuz. Oraz wszystko inne. Każdy zakamarek, zakątek Francji poczuć i poznać. Może się uda! :)

  • Agata Denis

    Francję i francuski uwielbiałam zawsze, ale zawsze stawało coś na drodze nauki tego pięknego języka…aż w końcu poznałam mojego męża Francuza :) Uczę się francuskiego przede wszystkim dla siebie, ale również po to żebym mogła zrozumieć w przyszłości co moje dzieci mówią do mojego męża. Razem mówimy po angielsku i mieszkamy w Danii więc ciężko jest się przestawić na francuski, ale wciąż próbujemy :) Oglądanie francuskiego filmy staje się przyjemniejsze, gdy oboje śmiejemy się z tych samych fraz i potem je powtarzamy :) Francja to teraz mój drugi (a może trzeci?) dom i staram się go zrozumieć, chociaż nie jest to łatwe… :)

    Jester zainteresowana książką: Francuski w tłumaczeniach cz.1

  • Paulina napisała:

    Od jakiegoś czasu na słowo ,,Francja,, uruchamiają się wszystkie moje zmysły. Zaczęło się od obejrzenia niesamowitego filmu ,,Nietykalni,,. W pewnym momencie głos lektora zaczął mi przeszkadzać i resztę filmu oglądałam nic nie rozumiejąc ;) Wystarczała mi wymowa języka francuskiego. Wtedy to postanowiłam, że chcę spróbować, chcę zbliżyć się do tego języka i lepiej go poznać. Zaczęłam przeglądać portale do nauki języków i wszelki blogi tematyczne (tak też natrafiłam na twój). Z początku się przeraziłam, bo francuski wydał mi się czarną magią. Pisownia nijak miała się do wymowy, a ja myślałam, że połamię sobie język. Z biegiem czasu mogę jednak powiedzieć, że żadna nauka nie sprawiała mi tyle przyjemności. Często przyłapuję się teraz na tym, że mówię do siebie, ale za to po francusku i jednocześnie pękam z dumy, że potrafię coś wydukać. Francja pochłonęła mnie do tego stopnia, że już planuję wycieczki, które będą się mógł odbyć dopiero za kilka lat. Na razie zwiedzam ten kraj tylko na mapce Google :D Ta książka wydaje się być czymś czego szukałam do tej pory. Mimo że mnóstwo jest wszelkich podręczników do nauki od podstaw, to brakuje w nich języka codziennego. Na tym najbardziej mi zależy, bym mogła i wiedziała, jak odezwać się mieszkańców. Kto wie, być może spotkam jakiegoś przystojnego Francuza? ;)

    • O tak, przystojni Francuzi potrafią zmotywować do nauki francuskiego ;) ps. “Nietykalni” to genialny film! Gdy byłam na przedpremierze, to po raz pierwszy widziałam, żeby widownia pękała ze śmiechu przez cały czas trwania filmu… :D

  • Małgorzata Mika

    Moje przywiązanie do języka francuskiego trwa już wiele lat.Serce bije mi szybciej gdy usłyszę gdzieś te dźwięki i melodię ! To uzależnienie..zupełnie bezinteresowne.Z racji wieku raczej nie zmienię już pracy ani miejsca zamieszkania …Od czasu liceum zafascynowałam się tym językiem .Podobały mi się zawsze piosenki francuskie.Zamarzyłam sobie by nauczyć się czytać i po latach widzę , że sporo rozumiem.W internecie znajduję mnóstwo okazji by uczyć się .Teraz wystarczy chcieć …Ja chcę…Codziennie czytam i słucham ! Codziennie robię kilka fiszek.Cieszę się nowymi idiomami. Przypominam sobie w tej chwili moje panie nauczycielki od francuskiego – myślę ,że niestety moi rówieśnicy byli oporni .Należałam do wyjątków, którzy czekali na te lekcje. A dziś..Uczęszczam już 6 rok na kurs. To sama przyjemność ! Inna świadomość , nie tylko językowa. Grupa dorosłych, których łączy wspólna pasja do nauki języka. Przesympatyczna pani Lidia , która mimo swojej delikatności i kultury osobistej nie pozwala nam mówić ani słowa po polsku. Mówić , opowiadać , dialogować to nasz cel.To trudne , ale cieszymy się tymi spotkaniami. Syna też zaraziłam tą chorobą i cieszę się , że też już mówi i rozumie ten piękny język .Fajnie jest zamienić tu w Polsce parę słów ze spotkanymi przypadkowo Francuzami. Byliśmy z synem w Paryżu, ale ciągle myślę o kolejnej wycieczce .Tyle jest tam ciekawych miejsc.Marzę by syn mówił i czytał po francusku , by poznał ten kraj.By poruszał się po Europie i świecie swobodnie.Książkę- nagrodaę przeznaczyłabym dla Niego.Pozdrawiam wszystkich miłośników języka francuskiego !

  • Bogumiła napisała:

    uwielbiam Francję, choć nigdy tam nie byłam. Wszystko zaczęło się od odnalezienia dalszej rodziny mamy, mieszkajacej we Francji. Niestety, nie znałam dobrze francuskiego, stąd kontakt się urwał. Na studiach rok miałam francuski z Francuzką – zauważyła u mnie dryg do języków, dlatego na każdych zajeciach miałam tłumaczyc, co zrozumiałam, całej grupie – męka, ale z efektem. Teraz chcę po latach samodzielnie uczyć się jego magicznego, subtelnego i …logicznego języka(np. Fr. Liczebniki to dodawanie:-) ) lubię uczyć się języków, ale tylko francuski wywołuje we mnie drżenie serce, pozytywne nastawienie. I uwielbiam francuskie cukiernictwo, zwłaszcza Manelle – to jak podróż do krainy dziecięcych marzeń. :-)

    • Ile ja bym kiedyś dała, żeby tak odkryć, że choćby jeden członek rodziny mieszka we Francji :)

  • Oliwia:

    Francuski jest tak pięknym i dźwięcznym językiem, że nie da się nie chcieć go uczyć. Obecnie przebywam w Bretanii i zwiedzając wiele niesamowitych miejsc i poznając kulturę i wyjątkowość tego miejsca wiem, że było warto zacząć naukę języka, by móc być tutaj! Im bliżej Francji, tym więcej motywacji, by poznawać język jeszcze lepiej i jeszcze częściej starać się odkrywać nowe zakątki tego niesamowitego kraju :)

    • Oliwia, skoro jesteś w Bretanii to zapewne trafiłaś już na blog Kasi – Bretonissime ? Na pewno znajdziesz tam miliard pomysłów na zwiedzanie tego regionu :)

  • Kinga Anna napisała:

    Z Francja zawsze byłam w jakiś sposób zwiazana ale moja miłość do języka francuskiego, Francji jak i samych Francuzów rozwijała się stopniowo. Na początku francuski traktowałam tylko jako jeden z przedmiotów szkolnych, z którego pasowałoby mieć dobrą ocenę… ale z czasem coraz bardziej przekonałam się do ich kultury, obyczajów, nawet kuchnia francuska stawała mi się coraz bliższa. Później uczucie przerodziło się w przewlekły stan zafascynowania i utrzymuje się do dnia dzisiejszego. :) w pokoju juz nazbierała sie spora kolekcja stron, książek na temat Francji, mentalności Francuzów a także pięknej Alzacji i Normandii. Dużo wiadomości można zaczerpnąć także z blogów prowadzonych przez Polki mieszkające właśnie we Francji. Stąd na przykład wiem o tym, że Oiseau jest najkrótszym słowem zawierającym wszystkie samogłoski, albo że autorem diety Dukana jest właśnie francuz! Do nauki motywuje mnie DELF, którego chce się podjąć, ponadto język ten jest wyjątkowy, można powiedzieć, że nawet poetycki, samo jego brzmienie jest jak płatek róży na którym odbijają się promienie wschodzącego słońca. :) Zależy mi na nagrodzie, ponieważ dzięki niej będę mogła jeszcze bardziej rozwijać swoje umiejętności i zapewne lepiej przygotować się do egzaminu. A im lepsze umiejętności językowe tym i bliżej mi do zrozumienia tego co mnie ciekawi najbardziej – mentalności francuzów. Może z czasem będę nosić apaszki od Hermèsa i perfumy od Chanel z należytym wdziękiem i naturalnością, prawie jak rodowita Francuska. Qui sait?! :)

    • “jak płatek róży na którym odbijają się promienie wschodzącego słońca” – wow! takiego porównania jeszcze nie słyszałam – cudo! :D

  • Marzena napisała:

    Dlaczego mi zależy? Bo zima się zbliża:) A wtedy zawsze mam mobilizację do nauki. Miłością do francuskiego zaraziła mnie dawno, dawno temu nauczycielka w szkole (pozdrawiam pani Asiu, jesli pani to czyta:) ale nie było mi dane kontynuować naukę. No i francuski pozostał takim marzeniem do spełneinia “jak już będę duża”. I chyba już jestem:) Nawet zaczęłam powtórki, a na tą książkę mam już od jakiegoś czasu chrapkę. A przyda się z pewnością, żeby opanować język na tyle, żeby podczas kolejnej wizyty w Paryżu móc porozmawiać swobodnie z przystojnym panem sprzedającym sery na targu przy rue Mouffetard a nie zmuszać go posługiwania się j. angielskim ;)

  • Oto moja historia. Od dziecka fascynował mnie język francuski – czarno białe filmy z Louis de Funes , piosenki Edith Piaf, cytaty – były gdzieś zawsze ze mną. Kupiłam kilka książek, przewodników, kilka płyt, zainstalowałam program na komputerze. Ogólnie ten język zawsze przy mnie był. Moja pierwsza wycieczka – oczywiście Paryż i byłam zachwycona. Stanęłam przy wieży Eiffla i wsłuchiwałam się w ten język, cała ogłupiała i szczęśliwa. Piękny, ciepły i romantyczny. Nie rozumiałam tego stanu i tego drżenia serca. I nagle, w wieku lat 32 na pogrzebie cioci dowiedziałam się, że mam rodzinę we Francji, dosyć dużą i bliską – kuzynki. Nie macie pojęcia jakie to było dziwne uczucie. Szczęścia i ulgi, bo wreszcie zrozumiałam. Dlaczego angielski w szkole był dla mnie udręką i dlaczego tak bardzo chciałam nauczyć się języka francuskiego. W moich żyłach zwyczajnie płynie francuska krew.
    Pozdrawiam :)

    • Charmante, a odwiedzasz francuską rodzinę? Takie wyjazdy to przyjemne z pożytecznym ;)

      • Wiesz, bardzo bym chciała, ale finanse i czas mnie ograniczają, co roku planuję i co roku nie wychodzi. Może w przyszłym się uda ;)

        • Upoluj jakąś okazję na tanich liniach – co jakiś czas trafiają się całkiem niedrogie loty:)

  • Jagna napisała:

    Jestem mamą Kaliny, 16-latki która próbuje nauczyc się francuskiego od kilku lat. Chciałam ją wesprzec w nauce i dlatego trafiłam na tego bloga, który myślę daje bardzo dobre porady jak pomóć sobie w nauce języka francuskiego. Szczególnie zainteresował mnie watek pracy z podręcznikiem Gramatyka- Francuski w tłumaczeniach. Chciałabym, żeby w przyszłości Kalina studiowała we Francji. Babki wspierajmy się!

  • Monika napisała:

    Dlaczego ja? Ponieważ moje życie stanęło na głowie. Poznałam nie tak dawno cudownego faceta, francuza. Dość szybko okazało się, że chcemy się pobrać i obecnie jesteśmy zaręczeni. Bardzo szczęśliwi ale… no właśnie zawsze jest ale. Teraz moja wielka radość przeplatana jest smutkiem, paniką, poczuciem beznadziejności i totalnym brakiem sił. Każda z nas wie ile pracy kosztuje nauka języka gdy jesteśmy aktywne zawodowo. To tylko od naszego uporu zależy ile osiągniemy. Wracamy do domu gdzie czeka nas “drugi etat” plus nauka. Mimo ciężkiej głowy trzeba przerobić materiał. Iść dalej. A każda nawet najmniejsza pomoc jest na wagę złota.

  • Beata napisała:
    Do francuskiego ciągnęło mnie od zawsze. Sama Francja jest dla mnie niezwykle urzekającym miejscem. Nawet znajomi mówią, że język pasuje do mojego usposobienia (cokolwiek by to znaczyć nie miało) :) Dlatego od sześciu lat uczę się francuskiego ze skutkiem średnim.
    Sama po sobie wiem, że tłumaczenia idą mi dobrze, co więcej – pomimo młodego wieku mam na koncie duży sukces jako tłumaczka. Metoda tłumaczeniowa sprawdza się najlepiej moim zdaniem i dlatego tak bardzo zaświeciły mi się oczka na widok informacji o konkursie! Druga część niewątpliwie byłaby pomocą w usystematyzowaniu wiedzy przed maturą rozszerzoną z francuskiego, która mnie czeka w maju, a która potencjalnie ułatwia dostanie się na studia moich marzeń – lingwistykę stosowaną :)

    • Beata, gratulacje tłumaczeniowego sukcesu! A w jakich okolicznościach tłumaczyłaś?

  • Języki Kultura Świat

    Piszecie, że miłość jest dobrą motywacją. Mnie też to spotkało. Uwielbiam spędzać z nim wieczory, lubię, kiedy towarzyszy mi przy porannej kawie, czy odpoczynku z książką. Uwielbiam go słuchać, jest romantyczny i melodyjny. Szaleję na jego punkcie i chyba się zakochałam…. Francuski nie jest mi do niczego potrzebny – mam stałą pracę, biegle porozumiewam się po angielsku. Ale jakoś nie wyobrażam sobie bez niego życia i do szczęścia brakuje tylko mnie u jego boku. Wierzę, że książki “Francuski w tłumaczeniach” pozwolą rozkwitnąć mojej językowej miłości i sprawią, że wreszcie będę mogła przeczytać w oryginale Baudelaire’a lub nucąc pod nosem coś z repertuaru Zaz, zajść do klimatycznej kawiarenki z widokiem na Wieżę Eiffla i gawędząc jak gdyby nigdy nic z Paryżaninami, zjeść prawdziwe francuskie śniadanie…..

  • bededziennikarka.blogspot.com

    O nauce francuskiego marzyłam od dziecka. Próbowałam się uczyć samodzielnie, a od niedawna uczeszczam też na kurs. Po zajęciach zawsze wracam zmotywowana do pracy, słucham francuskich piosenek i oglądam proste filmiki. Dopiero się uczę, ale ostatnio odniosłam wielki sukces! Udało mi się zrozumieć bajkę po francusku :) jestem z siebie dumna :)

  • Marlena napisała:
    Widzę, że Wszechświat daje mi wyraźne znaki, że nauka języka francuskiego jest mi pisana, a nic tego nie zapowiadało…
    Pamiętam, jak zawsze mówiłam (jeszcze na początku tego roku), że nigdy już więcej nie pojadę do Francji (po kilku wizytach i różnych nieprzyjemnych zdarzeniach), że nie lubię Paryża, Francuzów i tego całego “ą ę”, że to byłoby ostatnie miejsce na ziemi gdzie zamieszkam. A teraz?
    Poznałam cudownego Francuza, “przemeblowuję” moje życie i przygotowuję się do zmiany miejsca zamieszkania …w tej Francji, której tak nie znosiłam ;) Z tego właśnie powodu rozpoczęłam naukę języka francuskiego i pierwsza część książki konkursowej byłaby dla mnie olbrzymią pomocą w początkach mojej nauki.

    • Nigdy nie mów nigdy! U mnie też to się wyjątkowo często sprawdza ;) Powodzenia w nauce, Marlena!

  • Kasia napisała:
    Francuskim zaraziła mnie Pani w liceum i od tego czasu(6 lat) niw mogę przestać interesować się językiem-udoskonalaniem swoich umiejętności, które niestety przez te lata niesystematycznej nauki bardzo się zmniejszyły… Marzy mi się romanistyka, ale niestety brak czasu i finansowania jest nie do przejścia, dlatego próbuję sama podtrzymywać zdobytą już wiedzę ;)
    Bardzo interesująco opisała Pani książki które są nagrodą w tym konkursie, i myślę, że są dla mnie :) ułożenie i wykorzystanie gramatycznych instrukcji poprawnie…marzenie :) a, że ćwiczenie czyni mistrza…chętnie poćwiczę.
    Moją główną motywacją jest uczucie SATYSFAKCJI gdy potrafię zrozumieć Francuza (oglądając film, wiadomości ponieważ jeszcze nie miałam okazji odwiedzić Francji :/) i gdy sama umiem poprawnie się wypowiedzieć, a tak było gdy moja nauka była częstsza.
    Prestiż języka jest nie do opisania, a każdy przecież na swój sposób chce być wyjątkowy ;) ja też! :D

    • Coś w tym jest, że język francuski daje sporo satysfakcji :) Niech Twój zapał się nie kończy – zobaczysz, jaką będziesz mieć satysfakcję, jak już kiedyś pojedziesz do Francji i samodzielnie kupisz bagietki w piekarni :D

  • Agnieszka

    Ja od czasów liceum chciałam się nauczyć języka francuskiego nawet byłam zapisana do klasy o tym ze profilu która została wypisana z listy z braku chętnych. Ale moje życie potoczyło się jak się potoczyło i bez znajomości języka pojechałam z synem do znajomych. Po miesiącu zapisałam syna do szkoły i postanowiłam zacząć wszystko od nowa i stanąć na rzekach aby mówić po francusku. Poznałam mojego męża tu. Polak. Przeprowadziłem się do niego i zdałam sobie sprawę ze jest ona ja i syn. Zaszłam w ciążę a jedyne słowa które umiałam to dzień dobry dziękuję i do widzenia … Wiec postawiłam poprzeczkę sobie dość wysoko. Materiały do nauki szukałam na internecie, darmowe kursy online, słownik, francuska tv, piosenki bajki dla dzieci… Nie było łatwo. Byłam i jestem zła na siebie ze po 4 latach pobytu we Francji nie umiem rozmawiać tak jak sobie to zaplanowalam. Każdy mi mówi Aga jest ok a ja mówię nie nie jest nadal jest mi ciężko rozmawiać często brakuje mi słowa bardzo często moje zdania są typu ‘kali być glodny’. Chce to zmienić. Przeprowadziłam się tu dla syna dla jego lepszego życia i chce tu zostać. Francja jest piękna. Poznałam cudownych ludzi, którym do końca życia będę dziekowala za okazana pomoc. Francja to mój dom teraz i mam nadzieje ze na zawsze.

    • Masz bardzo dobre postanowienie! Tak trzymaj! We Francji ciężko się żyje, jak się nie zna języka. Powodzenia w Twoich językowych planach, Agnieszka

  • Czajma

    Odpowiedź na to pytanie jest banalna. Jest dokładnie tak jak napisałaś, mam francuski na studiach w dużych grupach, gdzie wydawało mi się, że coś umiem- mieliśmy temat o emigracji, ekonomii czy polityce-a teraz gdy od miesiąca jestem w Belgii nie potrafię sklecić podstawowych, najbardziej potrzebnych zdań. Wybrałam język francuski i Belgię ponieważ od kiedy pamiętam fascynował mnie ten język tak, że wreszcie polubiłam uczyć się czegokolwiek (chemia nadal pozostała moim wrogiem), jednak teraz dopiero widzę ile mam luk w mojej nauce i jak bardzo potrzebna jest samodzielna praca i samozaparcie bym mogła za jakiś czas powiedzieć- tak, rozmawiam z Belgami i nie mam żadnego problemu z porozumiewaniem się. Akurat wracam w grudniu na jakiś czas do Polski i zamierzałam właśnie zaopatrzyć się w jakiś ratunek- bo wiadomo, że trzeba odwagi by mówić, ale też trzeba wiedzieć co mówić. Jeżeli jedna z tych książek ma wpaść w moje spragnione nauki (będę musiała w Belgii jakiś czas pobyć) to z chęcią przygarnę część 2, a może i w przyszłości skuszę się i na część kolejną, bo widzę, że forma nauki bardzo odpowiada moim oczekiwaniom. Pozdrawiam, Czajma :)

    • Dokładnie! Na zajęciach w szkole często przygotowują nas do wypowiedzi na tematy społeczne, etc. a potem się okazuje, że kuleje sfera zwykłych codziennych zagadnień ;) Powodzenia, Czajma!

  • Katarzyna Maryniak

    Moje pragnienie nauki języka francuskiego obudziło się po obejrzeniu filmu “Francuski pocałunek”, w jednym momencie filmu nie nałożono polskiego lektora i usłyszałam ten język. Spodobał mi się do tego stopnia, że jak go słyszałam miękły mi kolana. Wybierając szkołę średnią kierowałam się możliwością nauki francuskiego i tak trafiłam do technikum hotelarskiego, dzięki czemu po zakończeniu nauki w szkole średniej pojechałam na staż do Francji. Odwiedzając ten wspaniały kraj – zakochałam się i ta miłość trwa do dzisiaj :-) Przypominam sobie język, doskonalę go, bo bardzo bym chciała jeszcze tam wrócić i pokazać ten wspaniały kraj swoim najbliższym, by odkrywanie Francji stało się naszą wspólną pasją, którą będziemy w sobie pielęgnować przez kolejne wakacyjne wyjazdy.

    Jeśli udało by mi się wygrać, chciałabym pierwszą część książki.

    • O, brzmi jak miłość od pierwszego “usłyszenia” ;) Kasia, a w którym rejonie Francji byłaś na stażu?

  • Albin Gierun

    Mam obie książki Francuski w tłumaczeniach i z nie niecierpliwością czekam na następne. Gorąco polecam. Mam też wszystkie Fiszki francuskie “W karteczkach” i “Cztery Głowy” słucham jadąc do pracy lub na spacerach ale chciałbym je zaimplementować do Quizlet, bo Quizlet pomaga utrwalić pisownię, a to jest bardzo ważne. Polecam głośne czytanie po wysłuchaniu oryginału bo tak robią dzieci ucząc się własnego języka i to głośnie czytanie uaktywnia lepsze zapamiętanie i utrwalenie tekstu, przy czym poprawiamy swoją wymowę. Głośnie mówienie do siebie albo raczej do jakiegoś obrazka znanej dziewczyny czy chłopaka albo znanej osobistości też pomaga jeżeli nie mamy kontaktów z prawdziwymi francuzami. Jak macie Ipada to pozamawiajcie z Siri, to taka aplikacja do wydawania poleceń lub wyszukiwania dostępna w iOS 8/9, przełączcie tylko Siri na język francuski. To fajna zabawa wydawajcie najbardziej absurdalne polecenia lub zwierzajcie się lub poprzeklinajcie po francusku. Siri zawsze to skomentuje.

    • Albin, Twoje poważne podejście do samodzielnej nauki języka jest niesamowite. Chapeau bas!

  • Agnieszka napisała:

    Francuskiego nigdy nie lubiłam. Spodobał mi się gdy byłam na tygodniowej wycieczce w Paryżu :) od tamtej pory ciągle sobie obiecuje, że w końcu się nauczę tego języka i wiem, że kiedyś będę się płynnie porozumiewała w tym języku. Powody są trzy:
    1. Zakochałam się w Paryżu i muszę tam wrócić a zawsze lepiej znać język kraju, do którego się jedzie. I choć będę podróżować nie tylko do Francji jeśli tylko trochę poprawi się sytuacja finansowa (wszystkich języków się uczyć raczej nie będę :p) to język ten jest na mojej liście obowiązkowej :)
    2. Znajomość każdego języka obcego to nowy, inny świat, więcej możliwości a i satysfakcja jest ogromna bo francuski to przecież trudny język (tak przynajmniej mnie się wydaje). Więc wyzwanie ambitne :)
    3. Kanada. Zachorowałam na Kanadę choć nigdy tam nie byłam. Jest to dla mnie kolejny bodziec do nauki francuskiego z racji tego, że to jeden z dwóch języków urzędowych.

    Jak widać w sumie można by wszystko podpiąć pod podróże ale francuski to jeden z ważniejszych języków na świece i bez dwóch zdań warto go opanować. A podróże kształcą, otwierają umysł i dają motywację do poznawania świata i nauki języków :)

    Gdybym cudem wygrała to część pierwsza zdecydowanie mnie uszczęśliwi ponieważ jezyka narazie nie znam.

    • Podróże to świetny motywator! Po raz pierwszy w komentarzu pojawił się wątek Kanady :) Jak to się stało, że na nią zachorowałaś? :)

  • Natalia

    Planuje wyjazd na stałe do Francji do męża:) zawsze marzylam żeby pojechać do Francji, zakochałam się w tym kraju w czasach gimnazjum. Jednak nigdy nie sadzilam że będę miała okazję tam mieszkać! :) w związku z wyjazdem postanowiłam sama trochę nauczyć się języka w domu żeby nie jechać nie znając ani jednak słowa. Niestety jest to ciężka praca. Mysle , że ten podręcznik bardzo by mi pomógł w nauce :)

    • Natalia, masz zupełną rację. Znajomość francuskiego jest bardzo ważna, jeśli jedzie się do Francji na dłużej! Powodzenia :)

  • Dlaczego? Dla mnie odpowiedź jest prosta… francuskiego chcę nauczyć się dla mojego mężczyzny, by w przyszłości móc szukać tam pracy i z nim zamieszkać. To jest moja osobista motywacja, to właśnie dlatego gdy słyszę słowo “Francja”, szybciej bije mi serce. Chcę poznawać dobre metody pomocne przy nauce języka, bo cel jest szczytny – miłość, miłość, miłość ;) plus oczywiście rozwój osobisty, dobra znajomość drugiego języka romańskiego jest na mojej liście “rzeczy do zrealizowania” ;) Pozdrawiam!